Czy tarnowski naukowiec poskromi smog?

0
140
Czy dr inż. Marek Chyc poskromi smog w naszym kraju?
REKLAMA

Być może dopiero wyniki badań tarnowskiego inżyniera i opracowany przezeń dodatek do paliwa radykalnie zmienią sytuację na korzyść. Szczególnie obiecująco brzmią zapowiedzi o możliwości ograniczenia smogu, co w takim kraju jak Polska ma ogromne znaczenie.
Wynalazczość ludowa poleca obierki z ziemniaków i sól kuchenną, aby węgiel w piecu spalał się czyściej i efektywniej. Ludziom chodziło przede wszystkim o to, by w domowych kominach zbierało się mniej kłopotliwej sadzy, o smogu jako takim raczej nie myślał nikt.
Co ciekawe, sadza w kominie także była inspiracją do w pełni naukowych już przemyśleń dr. inż. Marka Chyca, chemika, specjalisty w Laboratorium Analiz Specjalnych w Grupie Azoty SA, wykładowcy w Zakładzie Ochrony Środowiska PWSZ, nauczyciela chemii w Zespole Szkół Technicznych w Tarnowie. Od 2009 r. reprezentuje on Grupę Azoty SA w Polskim Komitecie Normalizacji.
– W moim nowym domu przy niesprzyjających warunkach przewód kominowy dość prędko zarastał sadzą i zacząłem myśleć, jak uporać się z tym problemem – opowiada inż. Chyc. – Na rynku dostępne są rozmaite dodatki do paliw stałych, których działanie ma być pod tym względem owocne. Problem jednak w tym, że stosowanie owych dodatków, często dość agresywnych, zwykle powoduje istotne skutki uboczne, jak na przykład powstawanie korozji w instalacji grzewczej lub innego rodzaju zanieczyszczeń szkodliwych dla ludzkiego zdrowia.

REKLAMA

Złoty środek
Przez około 10 lat inżynier, pasjonat chemii organicznej i analitycznej, jak i inżynierii środowiska, poszukiwał takiego środka, który robiłby swoje, a nie szkodził w inny sposób. Dziesięć lat to dużo i mało. Mało, jeśli weźmie się pod uwagę, że badania nad wynalazkiem mogły być prowadzone tylko w sezonach grzewczych.
– Podjąłem się interesującego dla mnie zadania, ale żeby osiągnąć cel, musiałem nawiązać współpracę z osobami i pewnymi instytucjami, które dysponują trudno dostępnymi dla mnie możliwościami. Odbyłem także kilka ważnych konsultacji naukowych, choćby z zakresu katalizy, żeby wzbogacić swoją wiedzę. Część osób, z którymi współpracowałem, badała efekty moich starań na sprzęcie, który był poza moim zasięgiem.
Badania trzeba było powtarzać wielokrotnie, gdyż – jak mówi inżynier – w nauce „jeden wynik to nie wynik”. Ostatecznie efekty prac inż. Chyca nad nowym dodatkiem do węgla okazały się na tyle poważne, że w Głównym Instytucie Górnictwa w Katowicach, placówce badawczej przemysłu wydobywczego, obronił z wyróżnieniem pracę doktorską poświęconą swemu odkryciu.
Niemal w tym samym czasie opatentował swój wynalazek w skali krajowej i europejskiej, co oznaczało, że ma się do czynienia z pewnym naukowym nowum, a nie kolejnym powielonym i zmodyfikowanym pomysłem.


Kilogram na tonę
Dr inż. Marek Chyc na razie nie chce mówić o szczegółach swojej koncepcji.
– Mogę tylko powiedzieć, że w grę wchodzą między innymi trzy substancje czynne, w tym tlenki żelaza, istotne jest również właściwe dobranie proporcji. Pomocne w pracy okazało się także modelowanie matematyczne.
Wynalazca tłumaczy: Aby zadziałał cały system i przyniósł oczekiwane rezultaty, musi poprawnie funkcjonować „układ trzech czynników”: dobry kocioł, właściwa jakość paliwa oraz dodatek, o którym mówimy. Ma on postać czarnego, bardzo drobnego proszku, a dla uzyskania spodziewanego efektu do tony węgla należy dodać go w ilości jednego kilograma. Środek słabo działa, gdy spala się mokre drewno i, rzecz jasna, nie działa, gdy spalamy jakieś śmieci. Ale chyba nikt nie liczył na takie rewelacje.
Koszty nie są wysokie – produkcja kilograma dodatku to cena 5‑6 zł. Ale zyski związane z powszechnym zastosowaniem dodatku mogą okazać się wręcz niewymierne. Chodzi głównie o to, że proszek w znacznym stopniu ogranicza powstawanie w wyniku spalania rakotwórczego smogu, a sam – w odróżnieniu od innych – nie ma szkodliwego działania. Z kominów może wydobywać się mniej rakotwórczych związków, sadzy i tlenku węgla.
– Myślę, że ta cecha dodatku ma bardzo ważne znaczenie, głównie w tak zanieczyszczonej pyłami zawieszonymi Polsce – podkreśla wynalazca. – Pamiętajmy, że składniki smogu nie tylko bezpośrednio działają na organizm człowieka, gdy przebywa on na powietrzu, ale kumulują się też w glebie. Pod tym względem również polska gleba należy do najbardziej zanieczyszczonych w Europie.

Inny dym
Smog coraz bardziej zaprząta ludziom głowy, więc nic dziwnego, że „proszek Chyca” wzbudza teraz powszechne społeczne zainteresowanie. Może okazać się lepszym pomysłem od tzw. błękitnego węgla, bezdymnego, opracowanego przez instytut chemiczny w Zabrzu, a przede wszystkim dużo tańszym.
– Zastrzegam jednak, że mój dodatek jest efektywny w przypadku kotłów mniejszej mocy, głównie domowych, być może w przyszłości zadziała też w przypadku kotłów średnich i dużych, ale to wymaga jeszcze dalszych skomplikowanych badań – zaznacza Marek Chyc. – Myślę, że ważna dla poprawy stanu środowiska w kraju jest przede wszystkim niska emisja zanieczyszczeń, tę wysoką można ograniczyć przez zamontowanie bardzo skutecznych instalacji odpylających. Stosowanie środka może ponadto zwiększyć wydajność zwykłego paleniska o około 6 procent.
Wynalazca jest za tym, by proszek mieszać z węglem już w kopalniach, zaraz po wydobyciu, w takiej właśnie postaci opał kierować do sprzedaży, aby zwykły użytkownik nie musiał codziennie pamiętać o tej koniecznej czynności.

Wybawiciel górników?
Już w niektórych kręgach słychać nieśmiałe przypuszczenia, niemal jako nadzieję, że tarnowski wynalazca ma szansę stać się wybawicielem krajowej branży węglowej, bo skoro węgiel może być mniej szkodliwy dla środowiska, to może i owe paliwo będzie miało pewniejszą przyszłość?…
Z informacji przekazanych przez Marka Chyca wynika, że dwie firmy już na poważnie zainteresowane są jego wynalazkiem w celach komercyjnych. Prace i rozmowy ciągle jeszcze trwają, a inżynier z Tarnowa współpracuje z Centrum Transferu Technologii CITTRU Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Niedawno Marek Chyc dzięki swojemu „proszkowi” wygrał konkurs „Tarnowska Innowacja”. W nagrodę otrzymał 12 tys. zł, a laureat ani przez chwilę nie wahał się, na co wyda pieniądze. Wiadomo: na uzupełnienie wyposażenia swojego laboratorium. Czarny proszek to tylko jeden z wynalazków inżyniera z Tarnowa. Wcześniej – wraz z dr. Tadeuszem Bieszczadem – opatentował wynalazek polegający na otrzymywaniu metanolanu sodu, teraz przygotowuje się do innych prac badawczych. Inwestycja we własne laboratorium wydaje się bardzo trafiona.

REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments