Czy windą jeżdżą… metry?

0
152
Mieszkańcy tarnowskich bloków są zdania, że windami jeżdżą ludzie, a nie metry kwadratowe, więc naliczanie opłat za korzystanie z wind na podstawie wielkości mieszkania jest absurdem | fot. Paweł Topolski

TSM tłumaczy, że mieszkanie w budynku wielorodzinnym ma swoją specyfikę i znajduje ona swoje odzwierciedlenie także w sposobach naliczania opłat.
Pan Ryszard mieszka w wieżowcu na pierwszym piętrze w 60‑metrowym lokalu. Jego rodzina liczy trzy osoby. Za windę, której używa niezwykle rzadko, płaci prawie 14 zł miesięcznie. Po zmianach, które mają wejść na początku przyszłego roku, zapłaci 2 zł mniej. On więc nie straci, ale zyska. Inaczej z jego sąsiadem z naprzeciwka. Mężczyzna mieszka sam, ma mieszkanie o powierzchni 50 metrów. Do tej pory jego opłata za windę wynosiła 4,65 zł, po zmianach wyniesie 10 zł.
– To prawda, na tych zmianach stracą ci, którzy na przykład mieszkają w pojedynkę w dużym mieszkaniu – potwierdza Kazimierz Kępowicz, wiceprezes Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. – Nie ma jednak innego wyjścia. Liczba osób w budynkach się zmniejsza, a koszty stałe, związane choćby z utrzymaniem wind, pozostają te same. Tymczasem ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych na wszystkich mieszkańców nakłada obowiązek pokrywania całości kosztów związanych z nieruchomością. Aby wprowadzić nowe reguły związane z opłatami za blokowe dźwigi, TSM zmieniła swój statut.
Mieszkańcy, z którymi rozmawialiśmy, twierdzą, że mamy do czynienia z absurdami:
– Windami jeżdżą ludzie, a nie metry kwadratowe. Obecnie za użytkowanie windy samotna osoba zapłaci więcej od pięcioosobowej rodziny, mimo że ta druga jeździ windą pięć razy częściej, ale ma mniejsze mieszkanie. A za co mają płacić ci z parteru? Do czego im potrzebna winda? Nonsens goni nonsens.
Do tej pory parter był zwolniony z tego typu opłat, a pierwsze piętro uiszczało 50 procent. Wkrótce wszyscy zapłacą po 0,20 – 0,40 zł w przeliczeniu na metr kw. mieszkania, w zależności od bloku.
– Zdajemy sobie sprawę z pewnych niedoskonałości tych rozwiązań, ale sama ustawa o ochronie praw lokatorów wyraźnie wskazuje, że wydatki związane z utrzymaniem mieszkania obejmują także tak zwaną część wspólną, a więc dla przykładu domofon, antenę zbiorczą, zieleń czy właśnie także windę. My tylko dostosowujemy swoje rozwiązania do uregulowań ustawowych. Mieszkanie w budynku wielorodzinnym ma swoją specyfikę i trzeba się z tym pogodzić.
Wiceprezes TSM podkreśla, że wydatki dotyczące utrzymania dźwigów są znaczne, tym bardziej że od kilku lat trwa wymiana starych wind na nowe – ciche i energooszczędne.
– Co roku udaje się nam wymienić 7‑ 8 dźwigów. Wszystkich mamy ponad 120 – wylicza Kazimierz Kępowicz.
W wielu spółdzielniach mieszkaniowych w kraju także płaci się za windy od metra kwadratowego. Ponieważ sporo mieszkańców na tym traciło, nie obywało się bez protestów i monitów do Rzecznika Praw Obywatelskich. Mimo to niektórzy zarządcy dążą do tego, aby wszystkie opłaty za mieszkania były liczone od ich metrażu. Ma wynikać to z coraz większych problemów z ustaleniem rzeczywistej liczby osób zamieszkałych w lokalu.
W Spółdzielni Jaskółka windy „na metry” obowiązują już od kilku lat.
– Był okres, kiedy opłaty za widny regularnie rosły, a lokatorzy byli zaniepokojeni – mówi prezes Roman Kusek. – Powodem były wyjazdy wielu mieszkańców za granicę lub innych miast w Polsce – przestali wnosić opłaty, a pozostali musieli uzupełniać brakujące kwoty.
Swego czasu w Jaskółce stwierdzono, że tylko w ośmiu budynkach było 40 nieużytkowanych mieszkań. Ale bywają też trudności z ustaleniem, czy ktoś naprawdę wyjechał, czy tylko zgłosił wyjazd.
– Rotacja w zasobach mieszkaniowych jest bardzo duża, ale żeby zweryfikować pewne informacje, musielibyśmy korzystać z bazy danych magistratu– tłumaczy prezes Kusek. – Jednak urząd pobiera opłaty, więc wiąże się to z istotnymi dla spółdzielni kosztami.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o