Czytelnicy interweniują. A to Tarnów właśnie…

0
103
REKLAMA

W środę 3 października na i tak ciągle zakorkowanej, i ledwo przejezdnej ulicy Nartutowicza odbywał się komunikacyjny horror z prawdziwego zdarzenia. Na jezdnię wyszły ekipy remontowe, pojawiły się samochody, walec, maszyny do wylewania masy bitumicznej, praktycznie wyłączono jeden pas ruchu od ul. Urszulańskiej do Krakowskiej. Jak wpłynęło to na możliwość przejazdu przez najbardziej chyba uciążliwą dla kierowców arterię komunikacyjną miasta, nie trzeba chyba mówić. Nasi Czytelnicy, którzy interweniowali w redakcji w sprawie tego remontu, mówili, iż przejazd przez Narutowicza trwał w godzinach szczytu nawet 40 minut.
Interweniujący poprosili nas o zadanie władzom miasta kilku elementarnych pytań: dlaczego za łatanie dziur zabrano się w październiku, a nie zrobiono tego latem, np. w wakacje, gdy warunki atmosferyczne były lepsze, ruch w mieście znacznie mniejszy? Dlaczego roboty odbywały się w godzinach komunikacyjnego szczytu, a nie np. późnym popołudniem lub nocą, gdy ruch jest znacznie mniejszy? Dlaczego łatano dziury przy padającym deszczu; czy nie wpłynie to na jakość wypełnień ubytków w jezdni?
Mamy nadzieję, iż osoby odpowiedzialne za wybór takiego, a nie innego terminu łatania ul. Narutowicza udzielą satysfakcjonujących odpowiedzi…

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o