Darmowy podręcznik pogrąży księgarnie?

0
129
ksiegarnie
REKLAMA

Sytuacja na księgarskim rynku nie jest najlepsza. W ciągu trzech lat z mapy Polski zniknęło ponad 500 księgarni, pod koniec ubiegłego roku było ich już tylko 2 800. To efekt spadającego czytelnictwa i działalności księgarni internetowych. Ten rok może być jeszcze gorszy, a wszystko z powodu rządowych planów wprowadzenia finansowanych z budżetu książek dla najmłodszych uczniów – już we wrześniu pierwszoklasiści szkół podstawowych mają otrzymać bezpłatny podręcznik. Izba Księgarstwa Polskiego alarmuje, że doprowadzi to do upadku dwóch trzecich księgarni w mniejszych miastach.
W Tarnowie jest 15 księgarni. Znawcy tematu twierdzą, że jak na miasto tej wielkości to i tak za dużo.
– Kiedyś szumnie planowano, że Tarnów stanie się ośrodkiem akademickim, dziś można studiować np. pielęgniarstwo czy chemię, a my nie sprzedajemy ani jednego podręcznika na takie kierunki. Studenci kserują książki – przyznaje Paweł Kubicz, właściciel księgarni „Pan Tadeusz” w Tarnowie.Nowe księgarnie powstające w mieście działają zazwyczaj przez rok lub dwa, a potem upadają. Rację bytu mają jedynie księgarnie dużych sieci, jak Empik czy Matras, bo sprzedaż książek w zdecydowanej mierze przeniosła się do galerii handlowych. Nic więc dziwnego, że lokalne księgarnie zarabiają głównie na podręcznikach, które stanowią nawet 80 proc. obrotów.Jednak co roku handel maleje, a powodów ku temu jest wiele: niż demograficzny w szkołach, dostępność książek używanych w antykwariatach lub sprzedaż podręczników przez wydawców bezpośrednio w szkołach.
– Szkoły powinny uczyć, a nie zajmować się handlem. Niech dzieci chociaż raz w roku przyjdą do nas i zobaczą, co mamy do zaoferowania, bo w przeciwnym razie będą lepiej znały lokalizację sklepu z dopalaczami niż miejsce księgarni – uważa właściciel „Pana Tadeusza”.
Księgarze przyznają, że podręczniki są stanowczo za drogie, ale ich cenę dyktują wydawcy.
– Nie my jesteśmy winni, że jest tak drogo. W ubiegłym roku wszystkie tarnowskie księgarnie, chcąc zyskać większy obrót, dawały od 10 do 15 proc. rabatu na podręczniki. Też uważam, że 250 złotych za komplet książek do pierwszych klas podstawówki to zdecydowanie za dużo – mówi Kazimierz Tryba z księgarni „Współczesna”.
Jednak wydawcy często stosują chwytliwe triki: dołączają do podręcznika płytkę albo dostęp do internetowego serwisu, a to znacznie podwyższa cenę.
– Bez tego książki byłyby tańsze nawet o połowę, bo ćwiczenia kosztowałyby 5 złotych, a podręcznik 18 zł. Ceny podręczników mogą dziwić również z uwagi na ich wielkie nakłady i łatwość sprzedaży – dodaje Paweł Kubicz.
Problem wysokich cen miał rozwiązać darmowy podręcznik, by rodzice uczniów mogli więcej zaoszczędzić na szkolnej wyprawce. W tym roku książkę mają dostać tylko pierwszoklasiści w szkołach podstawowych, ale za cztery lata inne podręczniki będą dystrybuowane z pominięciem tradycyjnych i internetowych księgarni.
Czy rodzice na tym zyskają?
– Teoretycznie tak, choć może okazać się, że jedna darmowa książka nie wystarczy i trzeba będzie dokupić jeszcze kilka innych – zauważa Kazimierz Tryba.
Na „rządowym podręczniku” na pewno nie zyskają księgarnie, bo stracą możliwość sprzedaży książek do całej edukacji wczesnoszkolnej.
– Wszystko zależy od szkół, które mogą wybierać między darmowym podręcznikiem a dotychczasowymi książkami. Może też okazać się, że darmowa pozycja nie spełni swej roli – komentuje tarnowski księgarz. – Jednak już dziś wiemy, że nasze obroty na pewno będą mniejsze. Jak długo będziemy mogli się tak utrzymać? Pewnie ze trzy lata.Najbardziej czarny scenariusz
jest taki, że co roku liczba księgarni będzie maleć.
Wiele z nich uratuje się przed upadkiem, wprowadzając
nowy asortyment, jak choćby artykuły papiernicze.– Ze sprzedaży samych podręczników nikt nie wyżyje – twierdzi Kazimierz Tryba.
Sen z oczu spędza tarnowskim księgarzom również inny problem: MEN zwolniło dyrektorów szkół z czerwcowego przedstawiania rodzicom listy obowiązujących książek na rok następny.
– Przez całe wakacje nie będziemy mieli co sprzedawać, nie wiedząc, czego zażyczą sobie rodzice. Natomiast we wrześniu wybuchnie wielkie zamieszanie, bo okaże się, że większości książek brakuje. Owszem, teoretycznie możemy przypuszczać, jakie podręczniki będą potrzebne, ale to loteria, wiele się może zmienić – zauważa Paweł Kubicz.

REKLAMA
REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments