Dlaczego uciekamy z Tarnowa?

0
188
emigracja
REKLAMA

Emocjom, które towarzyszą tej informacji, nie można się dziwić. Nie przynosi chluby wiadomość, że z Tarnowa emigruje w celach zarobkowych bardzo duża liczba mieszkańców, bo może to sugerować, że w mieście brakuje perspektyw na przyszłość. Wiadomo; gdyby było dobrze, nie wyjeżdżałoby stąd tak wielu, a skoro wyjeżdża, to musi być źle. Wrażenie, że Tarnów jest oazą bezrobocia i ubóstwa, łatwo się narzuca i mieszkańcom tego miasta, i opinii publicznej w kraju. To już druga ponura – w skali ogólnopolskiej – wiadomość o Tarnowie. Pierwsza dotyczyła zatrzymania prezydenta miasta, któremu prokurator przedstawił zarzuty o charakterze korupcyjnym.
Temat od razu podchwycili użytkownicy tarnowskich forów internetowych, którzy swoimi doświadczeniami (raczej przykrymi), obserwacjami i zasłyszanymi informacjami wzmocnili częste w Tarnowie przekonanie, że miasto „upada”, „wymiera”, „nic się w nim nie buduje” itp. Najwięksi pesymiści podawali nawet jakieś swoje wyliczenia, z których miało wynikać, że w ostatnich latach Tarnów opuściło nie – jak podaje „Dziennik Gazeta Prawna” – 7,5 proc. mieszkańców, ale… 30‑40 procent.

REKLAMA

Proste zawody, niskie pensje
Nie ulega wątpliwości, że ludzie, głównie młodzi, wyjeżdżają dla pracy i dla wyższych zarobków. W Tarnowie rzeczywiście o to wszystko trudno, lokalny rynek proponuje przede wszystkim zatrudnienie w prostych zawodach i niskie zarobki dla większości. Ale czy jest to problem tylko tarnowski? Czy w Przemyślu, Tarnobrzegu, Krośnie lub Nowym Sączu, żeby daleko nie szukać, mamy inną pod tym względem sytuację? Nie. A mimo to więcej tarnowian emigruje za granicę niż na przykład przemyślan. Stopa bezrobocia w Tarnowie wynosi 10 proc., a w Przemyślu ponad 17 proc. (w kraju 9,5 proc.). Nawet jeśli ktoś uzna, że w tym drugim przypadku wielu ludzi dorabia sobie na kontrabandzie na granicy polsko‑ukraińskiej, nie ulega wątpliwości, że Przemyśl ma trudniejszą sytuację.
Na drugim miejscu we wspomnianym rankingu jest Zabrze. Z Zabrza miało wyjechać 7 proc. mieszkańców, niewiele mniej niż z Tarnowa. Dlaczego akurat Zabrze, gdyby skupić się tylko na woj. śląskim, tak wysoko jest w tym zestawieniu, bo zapewne nie tylko z powodu panującego bezrobocia? Owszem, ono jest wysokie (12,7 proc.), ale w pobliskich miastach Zagłębia jest jeszcze większe – przekracza 13 proc. Możliwe więc, że przypadek zabrzański także ma drugie dno.


Na początku były Stany
Za Tarnowem i Zabrzem uplasowali się emigranci z Białegostoku – w tym mieście jest 12,8 proc. bezrobotnych. Ale dlaczego nie pobliska Biała Podlaska (15,6 proc.) lub Suwałki (13 proc.). Dlaczego w tym rankingu nie ma w czołówce choćby Radomia z ponaddwudziestoprocentowym bezrobociem? Tak więc trudno się zgodzić z opinią, często powtarzaną przez specjalistów, że o wyjazdach decyduje tylko trudna sytuacja na rynku pracy, choć na pewno jest to jeden z ważnych powodów.Na skalę emigracji wpływa sporo rozmaitych przyczyn, które dokładniej mogą zbadać socjolodzy i ekonomiści. Może bliżej prawdy są ci, którzy twierdzą, że dawne tradycje wyjazdów „za chlebem”, jak w Tarnowie czy na Podlasiu, też mogą mieć duże znaczenie. Kiedy zna się emigracyjne doświadczenia swoich krewnych czy znajomych, łatwiej wtedy o odwagę w podejmowaniu takich decyzji. Z Tarnowa i okolic od dziesiątków lat wyjeżdża się za granicę w celu polepszenia swego bytu – na początku była to Ameryka.
O możliwej roli tradycji wspomina choćby dr Anna Gądek z PWSZ w Tarnowie, choć nie wiadomo, dlaczego mówi „Gazecie Prawnej”, że zarząd Grupy Azoty SA znajduje się już poza Tarnowem (chyba że jest to ujęty w nawiasie dopisek niezorientowanej w sprawie redakcji).

Z Gdańska też uciekają…
Tarnów jako dawne miasto wojewódzkie ma swoje problemy, a jednym z najistotniejszych jest brak od wielu lat poważniejszych inwestorów. Nawet połączenie miasta z autostradą A4 na razie nie odmieniło tej sytuacji, na co w Tarnowie bardzo liczono. Oczywiście, nie można wykluczyć, że przy lepszym zarządzaniu miastem udałoby się osiągnąć korzystniejsze efekty przy tych samych możliwościach, ponieważ nie brakuje poczucia, że miasto nie w pełni wykorzystuje swój potencjał rozwojowy.
Liczby nie kłamią, ale nie zawsze wszystko wyjaśniają. Wiele problemów społecznych i ekonomicznych, z którymi boryka się Tarnów, jest tylko fragmentem większej całości. Polska nie rozwija się równomiernie, coraz bardziej powiększa się dystans między wielkimi aglomeracjami a resztą kraju. Widać to nawet na Podkarpaciu. Tu z jednej strony mamy z coraz większymi ambicjami metropolitalnymi wojewódzki Rzeszów, dziś jedno z najbardziej dynamicznie rozwijających się miast w kraju, z drugiej – zapóźnione cywilizacyjnie powiaty pasa głównie południowego.
Jeśli ktoś twierdzi, że w Tarnowie brak jest pracy dla wykształconej kadry, zarobki są marne, a perspektywy rozwoju mgliste – to będzie miał rację. Ale podkreślam: nie jest to racja tylko tarnowska. Dziś w Polsce lepsze pieniądze i ogólnie lepsze perspektywy znajdują się nade wszystko w wielkich centrach – w Warszawie, Trójmieście, Poznaniu, Krakowie, we Wrocławiu. Bo podobno w Łodzi (700‑tysięcznym mieście!) – już nie. Dlatego łodzianie każdego ranka tłumnie wyruszają do pracy w Warszawie.
Ciekawostka: z sytego, jak się może wydawać, Gdańska wyjechało za granicę 3,8 proc. ludności, co w omawianym rankingu daje temu miastu wysokie 5. miejsce. W pierwszej dziesiątce znalazł się również Wrocław! A więc ludzie opuszczają nie tylko siedliska biedy i wyjeżdżają nie tylko wtedy, gdy bardzo trudno o stałe zatrudnienie (we wspomnianym Gdańsku wskaźnik bezrobocia wynosi ok. 6 proc., a średnia miesięczna pensja 4,5 tys. zł brutto).

Miasto „układowe”
W przypadku Tarnowa można się także spotkać z opinią, że miasto jest „układowe”, o czym w 31. numerze TEMI pisała Dorota Jucha. W sytuacji wielkiej „afery łącznikowej” i kilku pomniejszych aferek, które w krótkim czasie wyszły na światło dzienne w mieście, trudno się dziwić takim odczuciom. Tym bardziej upowszechniło się przekonanie, że również z tego powodu bezradni ludzie wyjeżdżają z miasta, by uwolnić się od krępujących uczciwą konkurencję układów. Niejasna sytuacja na szczytach tarnowskiej władzy zapewne ma wpływ na społeczne nastroje.Nie można jednak nie wspomnieć, że w opinii mieszkańców wielu miast i gmin w Polsce również u nich dominują „układy”. Jeżeli zadamy sobie trochę trudu i poczytamy opinie internautów o ich władzach samorządowych, wyjdzie na to, że niemal wszędzie rządzi „układ”. Inna sprawa, czy tak jest naprawdę…
Z pewnością informacja o emigrujących tarnowianach jest ważna i nie powinno się jej bagatelizować. Ale tylko na podstawie samej statystyki nie powinno się też wyciągać zbyt pochopnych wniosków. Rzeczywistość – społeczna i ekonomiczna – jest bardziej skomplikowana i zazwyczaj splot różnych czynników i okoliczności ostatecznie decyduje o tym, jaka jest naprawdę…

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments