Do czego nam rady osiedli?

0
100
rady-osiedli
REKLAMA

Frekwencja w wyborach do rad osiedli wynosi zwykle kilka procent. Podczas ostatniej elekcji w Tarnowie w 2008 roku wyniosła niecałe 4% (najwięcej 13,6% – Klikowa, najmniej 1,25% – Piaskówka). Z 93 tys. uprawnionych do głosowania mieszkańców Tarnowa do urn udało się tylko 3,6 tys. Wybrano 13 rad (Strusina, Rzędzin, Gumniska, Krakowska, Mościce, Chyszów, Klikowa, Krzyż, Jasna, Westerplatte, Legionów, Koszyce, Zielone), w trzech dzielnicach (Starówka, Piaskówka, Grabówka) ze względu na frekwencję poniżej 3% rady nie powstały, podobnie jak podczas wcześniejszych wyborów. Łącznie w obecnej kadencji działało 195 osiedlowych radnych.
Bardzo niska frekwencja podczas wyborów do rad osiedli jasno świadczy o tym, że tarnowianie nie interesują się zarówno wyborami, jak i samymi radami. Jakie są powody tego znikomego zainteresowania? Małe znacznie osiedlowych rad, brak realnego wpływu na podejmowane w mieście decyzje, dublowanie ich zadań z zadaniami rajców miejskich, niechęć do społecznej działalności, PRL‑owski rodowód rad…Wyliczać można długo.
Okazuje się, że w oczach tarnowian, przeciętny osiedlowy radny to emeryt, nierzadko z polityczną przeszłością rodem z PRL, który dla zabicia czasu „działa”. Na ten obraz wywarł również wpływ początek lat 90. ubiegłego wieku, kiedy to powstało najwięcej rad osiedli, wiele osób chętnie garnęło się do pracy w radach i wielu z ówczesnych działaczy jest nadal aktywnych. Być może dlatego przeważa pogląd, że w osiedlowych radach pracują sami emeryci.
Z drugiej strony obecne zainteresowanie radami, tak jak i chęć do pracy w nich, są marginalne. Z naszych doświadczeń wynika, że zdecydowana większość tarnowian nie wie, kim są reprezentujący ich radni miejscy, więc cóż dopiero mówić o osiedlowych! Ostatnio kilkakrotnie okazywało się również, że o niektórych tzw. konsultacjach społecznych nawet osiedlowi radni nie wiedzą, a co dopiero mówić o samych mieszkańcach. Z przekazem informacji jest po prostu źle. Z mocą sprawczą jeszcze gorzej.
Według zapisów ustawy, rady osiedlowe pełnią rolę ciała doradczego, którego głos – ale rzadko – brany jest pod uwagę. Dotyczy to przede wszystkim spraw remontów osiedlowych ulic i chodników, wydzielenia parkingów, budowy sygnalizacji świetlnej, placów zabaw, terenów zielonych itp. Oczywiście radni mogą prowadzić też lobbing na rzecz przyznania osiedlu pieniędzy na inwestycje, co ponoć czasem robią, ale i tak decyzja należy do radnych miejskich.
Czasem jednak osiedlowi radni odnoszą sukcesy, z reguły w przypadkach, gdy osiedlowa społeczność integruje się dla wspólnej sprawy, np. aby nie likwidować przedszkola czy zakazać budowy w pobliżu drogi szybkiego ruchu.
W tzw. społecznym odczuciu same rady osiedlowe przydatne raczej nie są, a organizowanie osobnych wyborów wydaje się marnotrawieniem pieniędzy i czasu. Ponieważ istnienie osiedlowych rad wymusza nasz ustrój prawny, tarnowianie są zdania, że wybory do nich należałoby przeprowadzać łącznie z wyborami samorządowymi… A najlepiej zmienić prawo, zlikwidować rady osiedli, w zamian powiększając liczebność rady miejskiej.
A przed nami kolejne wybory do rad osiedli. Osoby zainteresowane startem w wyborach swoje kandydatury mogą zgłaszać do 16 marca. Kandydat musi być pełnoletni i zameldowany na terenie osiedla, które chce reprezentować. Przy zgłoszeniu należy dostarczyć także listę z 20 podpisami osób popierających kandydaturę. Wybory odbędą się 15 kwietnia.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o