Do mieszkań wprowadziły się… rury

0
99
jaskolka-remont-bloku

Blok przy ul. Akacjowej 9 jest starym, dwupiętrowym obiektem zbudowanym w latach 50. poprzedniego wieku. Od początku mieszkali tu pracownicy Zakładów Azotowych i ich rodziny, przez lata też „Azoty” zarządzały blokiem. Dopiero od niedawna administratorem jest Spółdzielnia Mieszkaniowa Jaskółka.
Kiedy powstała koncepcja, by blok wyremontować (m.in. wymiana sieci ciepłowniczej, doprowadzenie centralnej wody z MPEC, wykonanie ocieplenia), od razu pojawiły się też wątpliwości. Mieli i nadal ma je część mieszkańców.
– To niesłychane, co się wyrabia – opowiadają dziennikarzowi. – Spółdzielnia montuje nowe instalacje centralnego ogrzewania na zewnątrz, biegną po ścianach mieszkania. Cały dom w rurach. Przedpokój, pokoje, kuchnia. Jak to wygląda? Dlaczego nie wykorzystuje się starych rur? Nie wyszłoby poza tym taniej?
Niektórzy twierdzą też, że spółdzielnia wzięła na remont kredyt, ale nie jest wiadomo, na jakich warunkach i jak ostatecznie wpłynie on na wysokość miesięcznych opłat za mieszkania.
– Brakuje dokładnych informacji, boimy się, że koszty remontu przerosną nasze możliwości. Większość z nas to emeryci i renciści. Słyszeliśmy też, że wykorzystywane są najlepsze i najdroższe materiały.
Roman Kusek, prezes SM Jaskółka, jest zaskoczony tymi pretensjami. Mówi, że stary blok wymagał generalnego remontu, przy okazji którego zlikwidowane zostaną w łazienkach niezbyt bezpieczne piecyki gazowe. Informuje, że przed remontem grupa mieszkańców wybrała spośród siebie sześcioro reprezentantów; potem zgłosiło się tylko dwóch z nich, lecz byli obecni przy otwarciu ofert przetargowych i mieli wpływ na wybór wykonawcy. Zgodnie wybrano najtańszego.
– Informacje takie były i ciągle są dostępne, otrzymał je listownie każdy mieszkaniec – zapewnia prezes. – Przed remontem rozmawialiśmy z mieszkańcami i ponad połowa z nich wyraziła zgodę na remont.
Prezes Kusek tłumaczy, że starej instalacji c. o. nie można było wykorzystać, gdyż ze względu na rodzaj użytych materiałów, dużą średnicę rur i z powodu „zarośnięcia” ich od wewnątrz przyczyniała się ona do znacznych strat ciepła.
– Mieszkańcy płacili dotychczas ok. 4 zł za centralne ogrzewanie w przeliczeniu na metr kw., teraz te koszty będą wyraźnie niższe; według wykonanego audytu energetycznego oszczędności mogą wynosić ok. 43 proc. Ale oczywiście po zamontowaniu ciepłomierzy każdy zapłaci tyle, ile indywidualnie zużyje energii cieplnej.
Zdaniem prezesa, mimo przeprowadzenia tak dużego remontu wszystkie opłaty mieszkaniowe będą tylko nieznacznie wyższe.
– Owszem, dojdzie opłata za podgrzewanie wody z MPEC‑u, ale nie będzie już rachunków za gaz zużyty w piecykach łazienkowych. Poza tym pieniądze z funduszu remontowego, który jest przypisany każdemu budynkowi z osobna, będą mogły być wykorzystane do regulowania zobowiązań kredytowych zaciągniętych na rzecz remontu. Obciążenie finansowe mieszkańców wynosi obecnie blisko 650 tys. zł, ale udało nam się skorzystać także ze specjalnej premii termomodernizacyjnej, oferowanej przez budżet państwa, która zapewniła dopłatę w wysokości 20 proc. kosztów inwestycji. Przewidujemy, że koszty prac całkowicie zbilansują się w ciągu 10 lat.
Roman Kusek odniósł się też do zarzutu, że nowa instalacja c. o. psuje estetykę mieszkań.
– Firma, która wykonuje instalacje mieszkaniowe, została zobowiązana do rozmów z ludźmi. Ustala się z nimi, jak poprowadzić te rury, jak zrobić to najlepiej. To jest sieć estetyczna, już miałem głosy od mieszkańców, że nie spodziewali się, iż całość będzie wyglądać tak dobrze. Nie otrzymaliśmy sygnałów, by ktoś nie zezwolił na wymianę instalacji w swoim lokalu. Jest przecież oczywiste, że w jednym bloku nie mogą jednocześnie funkcjonować dwie sieci c.o. – stara i nowa.
Kilku mieszkańców krytykuje też wymianę balkonów na nowe, o 30 cm szersze od dotychczasowych.
– To były stare balkony, nie miały izolacji, w wielu miejscach przeciekały. Mam w tej sprawie pisemne zgłoszenia od mieszkańców. Jeśli coś ma być porządnie zrobione, to od początku do końca – tłumaczy prezes.
Jego zdaniem, niemal regułą jest, że gdy przychodzi do gruntownego remontu budynku, pewna grupa mieszkańców zgłasza swoje zastrzeżenia, a nawet protestuje.
– Jako spółdzielnia szanujemy wszystkie kierowane uwagi, ale o pracach w całym bloku decyduje większość i tej zasady musimy się trzymać. Tak zresztą stanowi przyjęty w naszej spółdzielni regulamin.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o