Do szopki, bo tam zwierzęta…

0
177
szopka
REKLAMA

Przyprowadzono woła i osła
Jak było na początku? W 1223 roku, na trzy lata przed swoją śmiercią, święty Franciszek z Asyżu przebywał w czasie Bożego Narodzenia w Greccio, małej miejscowości leżącej na południe od swego rodzinnego miasta i tam uczestniczył w przygotowaniu pierwszej żywej szopki. Chciał w ten sposób pokazać prostotę, ubóstwo i pokorę, które towarzyszyły przychodzącemu na świat Jezusowi. Nastał dzień radości, nadszedł czas wesela. Z wielu miejscowości zwołano braci. Mężczyźni przygotowali świece i pochodnie dla oświetlenia nocy – pisał Tomasz z Celano, biograf świętego Franciszka. Wreszcie przybył święty Boży i znalazłszy wszystko przygotowane, ujrzał i ucieszył się. Mianowicie nagotowano żłóbek, przyniesiono siano, przyprowadzono wołu i osła. Uczczono prostotę, wysławiono ubóstwo, podkreślono pokorę i tak Greccio stało się jakby nowym Betlejem.
Tarnów też ma swoją żywą szopkę za sprawą zakonu bernardynów. – Tu święty Franciszek, a tu bernardyni. Wszystko się jednak zgadza – uspokaja ojciec Ewodiusz Bylica z klasztoru bernardynów w Tarnowie. – Najkrócej mówiąc, zakon, który założył święty Franciszek, a którego właściwa nazwa brzmi Zakon Braci Mniejszych, podzielił się po jego śmierci na franciszkanów konwentualnych, kapucynów i obserwantów. Obserwantów w Polsce nazywa się bernardynami, a to dlatego, że kiedy święty Jan Kapistran sprowadził do Polski obserwantów, to wybudowano dla nich w Krakowie kościół pod wezwaniem świętego Bernardyna ze Sieny. I ludzie już nie mówili, że idą na mszę do franciszkanów obserwantów, tylko że idą do braci od świętego Bernardyna, a potem krótko – do bernardynów. Tak się utarło i tak zostało.
Łatwo bernardynów poznać, bo tak samo jak pozostali bracia franciszkanie noszą habit przepasany sznurem z trzema węzłami symbolizującymi trzy śluby zakonne: posłuszeństwo, ubóstwo i czystość. Nasz rozmówca jest opiekunem żywej szopki od 2011 roku, kiedy to wydawało się, że ta może zniknąć ze świątecznego krajobrazu Tarnowa na zawsze. Udało się jednak kryzys przetrwać i mu zaradzić.

REKLAMA

Klasztorne kury, kaczki i bażanty
Pierwsza żywa szopka powstała w ogrodzie zakonu Bernardynów w 2004 roku za sprawa ojca Zenona Burdaka i przy wsparciu uczniów z VII LO, gdzie prowadził lekcje religii. Do szopki sprowadzał coraz to różniejsze zwierzęta. A przez ostatnie trzy lata swojej działalności urządzał dodatkowo uroczysty wjazd „Trzech Mędrców” na wielbłądach, który przechodził ulicami miasta prosto do ogrodu bernardyńskiego, gdzie znajdowała się szopka.
– Ja szopką zajmuję się od momentu, kiedy ojca Zenona przeniesiono do innego klasztoru. Wtedy pojawiły się problemy i pytanie, jak to wszystko zorganizować bez niego i czy w ogóle organizować dalej? No, ale ówczesny przełożony ojciec Lucjusz był za tym, żeby to robić. I los padł na mnie, jako że byłem najmłodszy. Zresztą dalej jestem w klasztorze najmłodszy – śmieje się ojciec Ewodiusz.
Od wielu już dni większość czasu spędza w ogrodzie: zbija, wierci, przykręca. – Od paru lat nie rozbieram tych szop dla zwierząt, więc teraz jest trochę mniej pracy. Ale zawsze trzeba coś poprawić, ulepszyć, zmienić czy dorobić. W tamtym roku zrobiłem nową szopę dla Świętej Rodziny i jedną wolierę dla kaczek mandarynek. Teraz zwierząt szykujemy więcej, więc muszę dorobić kolejną zagrodę dla owiec i kóz. No i w związku z tym siedzę i zbijam te szopy…
Rzeczywiście, zastać ojca Ewodiusza w klasztorze nie jest łatwo. Jeśli nie zbija desek, to próbuje zorganizować kolejną dostawę paszy, siana i marchewek. Z właścicielami prywatnych mini zoo prowadzi rozmowy w sprawie wypożyczenia do szopki zwierząt. O ptactwo się nie martwi. – Mam tu swoje kury liliputki, gołębie pawiki, bażanty złociste, kaczki francuskie i kaczki mandarynki, a oprócz tego króliki. Kiedyś na terenie klasztoru było gospodarstwo rolne, jeszcze tylko stajnie zostały i ja teraz w tych stajniach hoduję króliki.

Ciasto i piwo zamiast suchego chleba
– Wielbłąda nie będzie – uprzedza ojciec Ewodiusz. – Wiem, że niektórzy tęsknią za takimi większymi zwierzętami, ale jest problem i z transportem, i potem z opieką. Za ojca Zenona był wielbłąd, który w cyrku pracował, ja takiej odpowiedzialności nie wezmę. Tu przychodzi mnóstwo dzieci. I trzeba wybrać takie zwierzątka, żeby były bezpieczne dla najmłodszych, a z drugiej strony, żeby ludzie im nie zaszkodzili. Co roku mam ten sam problem, że po pierwszych dwóch dniach zwierzęta chorują najczęściej z przejedzenia. Paszę mają, ale dla dzieci to jest właśnie największa atrakcja, jak baranek i kózka podejdą i dadzą im marchewkę. To jest przeżycie, o którym się potem długo pamięta i długo opowiada. No i jak tego dzieciom zabronić? – pyta ojciec Ewodiusz, ale widać, że pyta retorycznie, bo zabraniać nie zamierza.
Gorzej, jak znajduje nadpsute kanapki z nie wiadomo czym, resztki z obiadów, opakowania po batonikach, a nawet puste butelki, bo ktoś wymyślił, że napoi zwierzęta piwem. – Jeśli już musimy karmić, to polecam bardzo suchy chleb. Świeże pieczywo jest dla zwierząt bardzo niezdrowe – tłumaczy. – Może być też marchewka, jabłko, liść kapusty, z tym że kapusta dla kuca nie jest zbyt wskazana.W tegorocznej żywej szopce gościć będą między innymi owce kameruńskie oraz kozy. – Takie fajne z długimi uszami – opisuje ojciec Ewodiusz. Powinien pojawić się również ulubieniec dzieci, osiołek Benio z klasztoru bernardynów w Kalwarii Zebrzydowskiej.Szopka czynna będzie od 25 grudnia do Trzech Króli, w godzinach od 9 do 19. – Każda szopka betlejemska pokazuje nam bliskość Boga w stosunku do człowieka. Pokazuje, że Jezus przychodzi nie do wybranych i nie w super warunkach. Rodzi się w ubogiej stajence, żeby być między ludźmi, przychodzi do każdego – mówi ojciec Ewodiusz. I szczerze dodaje: – W przypadku żywej szopki główną atrakcją są zwierzęta, to nie ma co ukrywać. Przeżycia religijne schodzą trochę na plan dalszy. Natomiast to, co zaobserwowałem, bardzo mnie cieszy – ludzie, którzy do nas przychodzą, idą i do żywej szopki, i do naszego kościoła, a tam jest druga szopka i jest Wieczysta Adoracja.

REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments