Dokarmiać czy nie dokarmiać?

0
82
Gdy za oknem mroźno i śnieżnie, ptakom przyda się pomoc

Zimą w Tarnowie spotkać można między innymi: jemiołuszki, kosy, kwiczoły, wróble, mazurki, dzięcioły duże i dzięciołki, sikory bogatki i modraszki, kowaliki, dzwońce, gawrony i kawki. – Czasem zaglądnie do karmnika rudzik – dodaje Tomasz Folta. – Rudzik należy do rodziny drozdowatych, podobnie jak kos i kwiczoł, a takie ptaki najlepiej dokarmiać owocami, wystarczy wystawić połówkę jabłka. Wysypuję również słonecznik, to jest podstawa dokarmiania ptaków. Może być ten tańszy, niełuskany, ptaki nie mają problemu z pozbyciem się łupiny. Popularne są również mieszanki tłuszczowe. Do tej listy można dopisać ziarna zbóż, drobne kasze, rozłupane orzechy. Przysmakiem jest słonina, ale bez soli i przypraw.Słone resztki boczku czy szynki to nic dobrego, po takim obiedzie ptakom dokucza pragnienie, którego nie mogą ugasić,
gdy z nastaniem mrozów zamarza woda.Niektórzy traktują dokarmianie jak sposób na pozbycie się resztek zepsutego jedzenia. Na osiedlowych zieleńcach i przy wiatach śmietnikowych zobaczyć można kromki spleśniałego chleba i stare ziemniaki. Pleśń jest dla ptaków tak samo trująca, jak dla nas. Z kolei sam chleb jest jedynie wypełniaczem, nie ma większych wartości odżywczych, nieświeży może ptakom poważnie zaszkodzić.
Z najdalszych stron przylatują do nas jemiołuszki, które najbardziej wdzięczne będą za jarzębinę. Ich ojczyzną jest północna Rosja i kraje skandynawskie. – Z dalekiej północy i ze wschodu przylatują też gawrony i kawki. W tym czasie nasze lęgowe gawrony i kawki wyprowadzają się z kraju i spędzają zimowe miesiące w cieplejszych rejonach, lecą na zachód i południe – kontynuuje Tomasz Folta. I dodaje, by ptaki dokarmiać do końca lutego, a nawet marca.
– Trzy lata temu za naszym oknem pojawił się karmnik. To jest jedna z tych rzeczy, które wydają się niepotrzebne, dopóki ich nie zamontujesz – śmieje się Marta. – Teraz nie wyobrażamy sobie domu bez karmnika. W pobliżu rosną drzewa, więc ptaki szybko się zorientowały, że mogą mieć u nas darmowy wikt od listopada i chętnie z gościny korzystają. Synowi musiałam kupić atlas ptaków i już bez problemu rozpoznaje wszystkich skrzydlatych gości, którzy się u nas stołują. Z kolei Krystyna mieszka w samym centrum Tarnowa. – Jestem zaprzyjaźniona z sikorkami – mówi. – Ta znajomość zaczęła się nietypowo. Nie mam balkonu, a jedyną rzeczą wiszącą za oknem jest biały termometr. Zimą na tym termometrze siadały sikorki, przekrzywiały główki i brały się za dziobanie. Teraz czeka na nie zawsze świeża słoninka. A takiego widoku jak ja nie ma żaden z moich sąsiadów.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o