Dopalacze wciąż trują!

0
67
W tym roku zgłoszono już 17 przypadków zatruć dopalaczami w powiecie tarnowskim. Wiele wskazuje na to, że liczba poszkodowanych będzie wyższa niż w roku ubiegłym

W 2016 roku do Wojewódzkiej Stacji Sanitarno‑Epidemiologicznej w Krakowie zgłoszono 71 przypadków zatruć dopalaczami w całej Małopolsce, w tym 22 zgłoszenia pochodziły z powiatu tarnowskiego. Poszkodowanymi były osoby w wieku od 14 do 37 lat.
– W tym roku zgłoszono już 17 przypadków zatruć dopalaczami w powiecie tarnowskim. Wiele wskazuje na to, że liczba poszkodowanych będzie wyższa niż w roku ubiegłym – przewiduje Elżbieta Kuras, rzeczniczka prasowa Wojewódzkiej Stacji Sanitarno‑Epidemiologicznej w Krakowie.Najbardziej niepokoi, że zatrucia dopalaczami są coraz poważniejsze. Bardziej agresywni pacjenci wpadają w furię i niszczą wszystko, co znajduje się wokół nich, inni znajdują się w apatii, mają stany lękowe i wzrokowo‑słuchowe halucynacje. Uciekają i boją się ratowników, a niektórzy po zażyciu dopalacza tracą przytomność.– Pacjentów badamy, mierzymy im ciśnienie, wykonujemy EKG. Czasami mamy z tym problem, bo rzucają się i krzyczą. Kiedy do szalejącego człowieka trudno podejść, wzywamy policję – opowiadają lekarze SOR tarnowskiego Szpitala im. św. Łukasza.
Niektórzy tarnowscy pacjenci trafiają do krakowskich klinik na dokładne przebadanie, które wykazuje obecność w ich organizmie różnych substancji, jak np. syntetycznych kannabinoidów, po wypaleniu których występują efekty bardzo podobne do tych, jakie wywołuje marihuana i haszysz, tyle że nawet kilka razy silniejsze.
W Tarnowie działają dwa sklepy z dopalaczami. Oficjalnie oferują tzw. produkty kolekcjonerskie, czyli gadżety związane z modelarstwem bądź różnego rodzaju kleje sugerujące, że można je wykorzystywać do sklejania modeli. Policjanci wiedzą, że jest to tylko „przykrywka”, bo sklepy zarabiają na suszu roślinnym bądź proszku w woreczkach zapakowanych w pudełkach pod różnymi nazwami, choćby „sztuczny śnieg” czy „sztuczny mech”. Każde opakowanie jest opatrzone dużymi drukowanymi literami: „nie do spożycia”.
– Sklepy mają stałą klientelę. Jeden z nich jest cały czas zamknięty, choć zawsze ktoś znajduje się w środku. Gdy klient zapuka, drzwi otwierają się… – relacjonuje Paweł Klimek, rzecznik tarnowskiej policji. – Kontrolujemy, sprawdzamy, jeżeli zatrzymujemy jakiekolwiek środki przypominające dopalacze, przekazujemy je do laboratorium kryminalistycznego w Krakowie celem zbadania, czy zawierają niedozwolone substancje. Prowadzimy profilaktykę wśród młodych ludzi – tłumaczymy, co to są dopalacze i jak mogą zaszkodzić.
Dopalaczowym biznesem od dawna interesuje się również miejscowy sanepid, który wraz z policjantami systematycznie kontroluje sklepy. W ubiegłym roku inspektorzy przeprowadzili w obu punktach 39 kontroli, zabezpieczając podejrzane specyfiki. Część już przebadano w laboratorium, wydając decyzję o wycofaniu ze sprzedaży zawierających substancje zakazane oraz nakładając kary opiewające na kilkaset tysięcy złotych. Pozostały asortyment jest jeszcze badany. W tym roku w jednym ze sklepów zabezpieczono 86 próbek podejrzanego towaru, który wysłano do laboratorium.
– Obecnie czekamy na wyniki badań – mówi Katarzyna Łobaza, kierowniczka Sekcji Nadzoru Higieny Pracy Powiatowej Stacji Sanitarno‑Epidemiologicznej w Tarnowie. – Problem na pewno nie maleje, a nasza walka z dopalaczami trwa nadal, choć jest to trudne zadanie. Inwencja producentów jest duża, stale pojawiają się inne substancje chemiczne, a nie sposób stwierdzić, jakie mają działanie. Na rynek trafiają też nowe produkty o różnym nazewnictwie albo wcześniej już wycofane, ale o częściowo zmienionych nazwach. Na dodatek bardzo często zmieniają się firmy zajmujące się tego typu działalnością.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o