Dopóki rozwód nas nie rozłączy…

0
240
Do tarnowskiego sądu w 2015 roku wpłynęło 827 pozwów rozwodowych, rok później – 833, w pierwszym kwartale tego roku – 233
REKLAMA

Ponad 800 pozwów rozwodowych rocznie
W ostatnich latach liczba rozwodów systematycznie rośnie. W ubiegłym roku rozstało się w ten sposób w Polsce około 65 tysięcy par. Do tarnowskiego sądu w 2015 roku wpłynęło 827 pozwów rozwodowych, rok później – 833, w pierwszym kwartale tego roku – 233. W całym tym okresie tylko w sześciu przypadkach oddalono powództwa, nie udzielając rozwodu. Sąd uznał bowiem, że nie nastąpił trwały i zupełny rozkład pożycia. Dwa lata temu odnotowano 36 spraw o orzeczenie separacji, rok temu 76, teraz 22. Mimo że separacja jest tańsza i szybsza, to nie ma zbyt wielu zwolenników – to propozycja dla par, które nie są pewne swojej decyzji o całkowitym rozstaniu, między którymi wciąż tli się uczucie oraz osób wierzących, którym religia zabrania rozwodów.
– Nie ma lawinowego wzrostu, ale spadku też nie odnotowaliśmy – mówi Irena Choma‑Piotrowska, rzeczniczka prasowa do spraw cywilnych Sądu Okręgowego w Tarnowie, odnosząc się do liczby spraw rozwodowych rozpatrywanych przez miejscowych sędziów. – Nie prowadzimy w tej kwestii analiz, ale rzeczywiście daje się zauważyć, że dawniej na dziesięć spraw średnio w dziewięciu pozew składały kobiety. Teraz proporcje zaczynają się pomału wyrównywać i ten stosunek spraw można określić na poziomie sześciu do czterech. Oczywiście nadal z przewagą pozwów, których autorkami są żony – tłumaczy Irena Choma‑Piotrowska.
Oficjalnie najczęstszym powodem rozpadu małżeństw pozostaje niezgodność charakterów. Na kolejnych miejscach plasują się: niedochowanie wierności małżeńskiej, nadużywanie alkoholu, dłuższa nieobecność związana głównie z emigracją zarobkową, naganny stosunek do członków rodziny, nieporozumienia na tle finansowym, różnice światopoglądowe, niedobór seksualny oraz trudności mieszkaniowe. Z kolei psycholodzy zajmujący się terapią rodzinną wśród przyczyn małżeńskich konfliktów wymieniają między innymi: wychowanie dzieci, sposób spędzania wolnego czasu, wydawanie pieniędzy i seks.

REKLAMA

Moja jest tylko racja, i to święta racja…
Rozwód bez orzekania o winie – a takich rozstań jest najwięcej – nie oznacza, że nie ma winnych rozpadu małżeństwa. Po prostu rozwodzącej się parze zależy, by jak najszybciej rozwiązać małżeństwo, najlepiej już na pierwszej rozprawie, a sąd nie ma obowiązku w to ingerować i na własną rękę szukać winnych.
Na drugim miejscu pod względem liczebności znajdują się sprawy, w których sąd orzeka rozwód z winy obu stron.
– Daje się zauważyć pewną prawidłowość, jeśli jedna strona żąda uznania wyłącznej winy drugiej strony, to najczęściej spotyka się z taką samą reakcją współmałżonka. Ustalenie winy wymaga postępowania dowodowego, a to trwa – dodaje rzeczniczka, która również orzeka w sprawach rozwodowych. Wina nie jest stopniowana.
Sąd nie wylicza jej w procentach, co niejednokrotnie małżonków zaskakuje. Próbują się licytować, jeśli chodzi o liczbę świadków i zarzutów, a potem oczekują, że w orzeczeniu zostanie zapisane: żona zawiniła w 60 procentach, mąż w 40 procentach lub odwrotnie. Tymczasem sąd orzeka rozwód z winy obu stron, nie zaznaczając w wyroku, co było powodem rozpadu małżeństwa: zdrada, niegospodarność, kłótliwość czy może alkoholizm. – Tendencja jest taka, że rozwodzą się ludzie coraz młodsi – ubolewa rzeczniczka tarnowskiego sądu i dodaje, że wśród powodów numerem jeden pozostaje niezgodność charakterów. – Często kryją się za tym stwierdzeniem zwykłe nieporozumienia, sprawy drobne, które z czasem urastają do rangi problemów nie do przezwyciężenia: bałagan na półce, niewłaściwie ułożone naczynia w zmywarce, zakupy, których współmałżonek nie zrobił, bo zapomniał spotkanie na które się spóźnił, rozrzucone ubrania, piętrzące się w zlewie talerze, niezaścielone łóżko, niewyrzucone śmieci. Ona chce pójść do kina, on woli pograć na komputerze… Te codzienne kłótnie, przepychanki, wzajemne oskarżenia potrafią być na tyle uciążliwe, że bliskie sobie kiedyś osoby zaczynają mieć siebie dość. Czasem pomogłaby terapia, mediacja, wzajemne ustępstwa, ale widać wyraźną niechęć do ugodowego załatwienia spraw. Każda strona obstaje przy swoim, postawy bywają bardzo roszczeniowe. Kompromisy nie są mocną stroną młodych małżonków – podsumowuje rzecznika.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments