Droższy przedszkolak

0
88
REKLAMA

W Tarnowie działa 28 publicznych przedszkoli, w których przygotowano 3300 miejsc dla maluchów. Do tej pory rodzice uiszczali opłatę stałą, czyli 79 złotych, oraz ustalali z dyrektorem danej placówki stawki za codzienne wyżywienie. Ten system zmienił się 1 września tego roku, bowiem nie ma już opłaty stałej, a rodzice płacą za każdą godzinę zajęć opiekuńczych ponad określoną podstawę programową. Ta podstawa obejmuje pięć godzin przedszkolnych zajęć dla najmłodszych. Jeśli więc rodzic zechce, by jego dziecko przebywało w przedszkolu sześć lub osiem godzin, wówczas musi dopłacić.
O tym, na ile zostanie wyceniona każda godzina ponad podstawę programową, decydują radni. Zgodnie z uchwałą tarnowskiej rady, opłaty za uczestnictwo w zajęciach przedszkolnych poza pięciogodzinną normą wynoszą 1,40 zł za godzinę. Jeśli w tarnowskich przedszkolach publicznych rodzice pozostawią swoje pociechy do godziny 17 lub 18, ich miesięczne opłaty mogą wzrosnąć nawet o około 100 złotych. Do tego trzeba doliczyć też koszty wyżywienia oraz często prowadzonych w przedszkolach zajęć tanecznych, rytmiki lub języków obcych. – Dyrekcja przedszkola podpisuje z rodzicami umowę dotyczącą wstępnego określenia czasu pobytu każdego dziecka w placówce – tłumaczy Dorota Kunc‑Pławecka, rzeczniczka prezydenta Tarnowa. – Opłaty mają być wnoszone na początku kolejnego miesiąca. Rodzic wstępnie deklaruje czas pobytu malucha w przedszkolu, aby placówka mogła dostosować swoje godziny otwarcia.
Rzeczniczka zapewnia, że opłaty za uczestnictwo w zajęciach przedszkolnych wykraczających poza pięciogodzinną podstawę programową w Tarnowie należą do najniższych w kraju. Dla pełnego obrazu sytuacji sprawdziliśmy stawki w niektórych miastach. W Krakowie każda godzina pobytu dziecka ponad normę kosztuje 3,50 zł, miesięcznie rodzice płacą więc 440 złotych, w Gdyni i Gdańsku stawka wynosi 2,30 zł, w Kielcach – 1,85 zł, Warszawie – 3,51 zł, Poznaniu – 2.84, ale po godzinie 16 tylko 85 groszy za godzinę.
Rodziców irytuje fakt, że jeśli przyprowadzą pociechę o godzinie 7.55, to muszą płacić za pełną godzinę tak, jakby dziecko było w przedszkolu już od siódmej. Natomiast jeśli odbiorą je kilka minut po 14, też zapłacą za całą godzinę.
W większości tarnowskich przedszkoli już w minionym tygodniu dyrekcje zakończyły podpisywanie umów z rodzicami. W niektórych placówkach, jak chociażby w Przedszkolu Publicznym nr 1, kwestia ta została załatwiona podczas spotkań z rodzicami na początku września. – Dużo dzieci pozostaje w naszym przedszkolu przez 8‑9 godzin, ponieważ zdecydowana większość rodziców pracuje. Sporo z nich płaci więc dodatkowo za trzy, cztery godziny pobytu przedszkolaka – wyjaśnia Maria Bogucka, dyrektorka placówki.
Opłaty zależą oczywiście od czasu, jaki przedszkolak spędza pod okiem wychowawczyń. Jeśli ktoś płaci tylko za jedną dodatkową godzinę poza podstawą programową, wówczas jego koszty mogą być nawet trochę mniejsze niż dotychczas.
Dyrektorki tarnowskich przedszkoli przyznają, że rodzice ze zrozumieniem przyjęli zmianę zasad w opłatach. Przedszkole nr 7 w Tarnowie pracuje od rana przez dziesięć i pół godziny. Są dzieci, które zostają tu nawet do godziny 17 lub 18. – Każdy uwzględnia swoje możliwości finansowe, ale często rodzice pracujący do późna nie mają wielkiego wyboru. Jednak za przedszkole prywatne trzeba zapłacić jeszcze więcej – podkreśla Renata Sokołowska, dyrektorka przedszkola.
W innej placówce nr 12 połowa rodziców zadeklarowała, że ich pociechy będą tam przebywać przez pięć godzin dziennie – od godziny 8 do 13, natomiast reszta postanowiła, iż będzie przyprowadzać przedszkolaki na osiem godzin. W sumie do „dwunastki” uczęszcza 140 maluchów. Do tej pory rodzice płacili w tej placówce 170 złotych za pobyt i wyżywienie dziecka, teraz często muszą wydać około 250‑260 złotych. Trzeba jeszcze pamiętać, że wzrosła również stawka żywieniowa z 4,50 do 5 zł. Rodzice jednak nie narzekają. Każdy kalkuluje, co bardziej się mu opłaca. Liczą wydatki zwłaszcza ci, którzy posyłają do przedszkola więcej niż jedno dziecko. – Jeśli rodzice pracują na zmiany, przyprowadzają dzieci tylko na pięć godzin. Czasem też znajdują kogoś do popołudniowej opieki nad maluchem, może to być babcia lub ciocia – tłumaczy Urszula Piotrowska, dyrektorka „dwunastki”.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o