Drugie życie „Kapłanówki”

0
165
Od kilku lat dawny bazar pełni rolę podmiejskiego, darmowego parkingu. Po planowanym inwestycyjnym rozmachu zostały… plany

Na rogu placu przy alei Matki Boskiej Fatimskiej stoi dwóch mężczyzn w średnim wieku. Powoli wypalają papierosy, rozmawiają. To pan Staszek i pan Tadek. Mieszkają niedaleko, „Kapłanówkę” znają jak mało kto.
– Od paru lat nic się tu nie dzieje. Rano tylko – opowiadają. – Wtedy zjeżdżają się zewsząd samochody. Dobre miejsce, bo za darmo. Jedni pozostawiają auta i idą na skróty do centrum, gdzie mają pracę, inni rozchodzą się tu gdzieś w pobliżu. Cały plac samochodów. Tak gdzieś koło szesnastej powoli odjeżdżają.
Jest wiosenne późne popołudnie. Na placu zaparkowanych jest już tylko część osobówek, najwięcej z rejestracją KTA. Co chwila jakiś pojazd opuszcza parking. Poza tym całkowity spokój.

Wspomnienie o royalu
Przez kilkadziesiąt lat „Kapłanówka” była dużym miejskim bazarem. Miała swoją dobrą i złą legendę. Nazwa wywodzi się od nazwiska Kapłona, właściciela placu przy Wątoku, gdzie mieścił się pierwszy duży tarnowski bazar. Pierwotna nazwa „Kapłonówka” została przerobiona na bardziej swojsko brzmiącą „Kapłanówkę” i przylgnęła również do targowiska, gdzie przed laty bazar przeniesiono, a wcześniej odbywał się tam handel produktami rolnymi. Teraz mówi się też tak często o nowym placu targowym na Chyszowie.
Na dawnej „Kapłanówce” można było wszystko kupić i wszystko sprzedać. Legalnie i nielegalnie. Od dużych zestawów meblowych, kolorowych dywanów aż po zwykłą śrubkę. Tłumek klientów ściągał w to miejsce drobnych złodziejaszków albo cwaniaków, którzy proponowali grę w „trzy karty”.
– Ja tu zachodziłem często – przyznaje pan Staszek. – W zasadzie tylko w jednym celu. Potrzebowałem „fajek”. Sprzedawali je nasi albo Ruscy. Ruskich kiedyś było tutaj zatrzęsienie. Za jedną paczkę papierosów wychodziło kilka razy taniej. Ze spirytusem z przemytu też nie było problemu. Pamiętam, był taki sławny – royal się chyba nazywał. Ja się tego nie tykałem, niektórzy na ten spirytus mówili: zemsta KGB. Handlarze trzymali to wszystko w ukryciu, bo czasem na plac wpadała policja. Teraz też wiem, gdzie jest taki towar, ale mam już trochę dalej. O royalu nic nie słyszę. Dawno było.
Sześć lat temu miasto zlikwidowało handel na „Kapłanówce”, przenosząc go do Chyszowa, wkrótce potem przedstawiło opinii publicznej nowe plany. W pobliżu starego bazaru miało powstać nowoczesne centrum administracyjne. Magistrat, który do tej pory wykorzystuje na swoje cele kilka budynków, chciał jednego, wystarczająco pojemnego gmachu. Koszt budowy szacowano na 60 – 100 mln zł. Ze względu na te kwoty koncepcja miała wielu krytyków.

Inteligentne specjalizacje
Plany upadły wraz z nadejściem nowej ekipy sprawującej władzę w mieście. Nowy prezydent Roman Ciepiela wycofał projekt poprzedników. Uznał, że miasta nie stać na taki wydatek, który w obliczu innych potrzeb byłby przez mieszkańców źle przyjęty. Opracowany został nowy plan zagospodarowania dużego placu. Mimo to nadal nic się tu nie dzieje.
– Plan zagospodarowania najbliższej okolicy „Kapłanówki” wciąż jest aktualny – zapewnia Daniela Motak z Biura Komunikacji Społecznej UMT. – Mamy koncepcję i projekt Tarnowskiego Gniazda Inteligentnych Specjalizacji, w ramach których utworzone zostałyby również Centrum Usług Wspólnych i mediateka, czyli nowoczesna siedziba między innymi biblioteki miejskiej.
Ale i w tym przypadku plany te zależą od pieniędzy. Mowa o 20‑30 mln zł. Jeśli miasto nie uzyska funduszy z zewnątrz, projekt nie ziści się. Już są pewne zmiany. Na „Kapłanówce” miał powstać także Tarnowski Park Doświadczeń, ale uznano, że korzystniejszą lokalizacją będzie kamienica nr 4 w Rynku. Na razie pieniędzy na ten projekt też nie ma.
Tarnowskie Gniazdo Inteligentnych Specjalizacji było pomyślane na jednej z działek, pozostaje więc problem reszty hektarowego placu.
– Działka, o której mowa, sąsiaduje z „Kapłanówką”, sam zaś plac o tej nazwie należy do zasobu gminy i jest przeznaczony pod różne inwestycje. Chodzi o budynki biurowe: centra biznesowe czy siedziby firm – wyjaśnia Daniela Motak.

VHS zaprasza…
Wciąż jednak jest po staremu. Teraz „Kapłanówka” jest sporym podmiejskim parkingiem. Sądząc po liczbie parkowanych tu pojazdów, można wysnuć wniosek, że takie miejsce też było potrzebne. Tym bardziej że tu się nie płaci.
Co będzie dalej? Wiadomo tylko, że nowy magistrat już tutaj nie powstanie, chyba że któraś z przyszłych ekip samorządowych powróciłaby do dawnej koncepcji. Wiadomo też, ile miasto zdążyło wydać, nim okazało się, że z planów będą nici. Jest to prawie półtora miliona złotych, z czego najwięcej pochłonął zakup części placu, który był własnością prywatną.
Ślady po dawnym handlu trudno dostrzec. Na jednej latarni przetrwał szyld z zaproszeniem do wypożyczalni kaset wideo – VHS. Na rogu stoi mały kiosk. Właśnie wychodzi z niego sprzedawca, starszy pan, i zamyka interes na kłódki. Robi to, mimo że jest dopiero godzina 16.30. Widocznie nie ma już na co czekać czy raczej na kogo. Nowi klienci przyjdą dopiero jutro rano, gdy zajadą samochodami na parking.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o