Dużo dymu wokół dymka

0
184
tyton1
REKLAMA

Doniósł na siebie, bo…
W zawiadomieniu o popełnieniu przestępstwa napisał: „Kilka dni temu zakupiłem w sklepie (…) w Tarnowie tytoń Chesterfield oraz gilzy papierosowe, zaś w dniu dzisiejszym zakupiłem w sklepie (…) maszynkę do nabijania gilz. Tytoń nabiłem w gilzy papierosowe, które następnie samodzielnie wypaliłem”.
Autor samodoniesienia wyjaśnia dziennikarzowi: – Miałem nadzieję, że izba celna prędko wdroży w tej sprawie postępowanie, nałoży na mnie karę, a ja wreszcie będę mógł dochodzić swoich racji na drodze prawnej. Chciałem zmusić państwowe służby do szybszego działania.

REKLAMA

Doniesienie przyjęto.
Gawron i jego spółka nie tak dawno wymyślili nowy sposób na zrobienie interesu, który – wskutek działań celników – stanął teraz pod dużym znakiem zapytania. W zasadzie interes ten wymyślił pewien Amerykanin, który w swoim kraju umieścił w sklepie sprzedającym tytoń maszynę służącą do samodzielnego wytwarzania papierosów. Klientów od razu było mnóstwo, gdyż papierosy zrobione w sklepie były dużo tańsze. Tańsze, ponieważ – skręcone na swój użytek – nie były opodatkowane.
Spółka Infoster Projekt, której prezesuje Krzysztof Gawron, postanowiła pójść amerykańskim śladem. W obiektach, w których przez dziesięciolecia „Fructona” produkowała tanie wino owocowe, urządzono hale montażu maszyn, które – tak jak w Ameryce – miały robić papierosy w sklepach z tytoniem. Klient, wykupując dostęp do maszyny oraz surowiec, sam ją uruchamia i czeka na wyrób końcowy. Krótko mówiąc: klient wkłada do maszyny tytoń, a wychodzi papieros.
– Na początku zwróciliśmy się do resortu finansów z kilkoma pytaniami, np. czy w wyniku naszej działalności, gdy będziemy chcieli dzierżawić nasze maszyny, zostaniemy zobowiązani do płacenia podatku akcyzowego. Albo czy wytworzone przez klientów dzierżawiących urządzenia papierosy będą stanowić wyroby akcyzowe, od których będziemy musieli odprowadzić podatek. W obu przypadkach odpowiedziano nam, że nie – opowiada prezes Gawron.

Tytoń zamiast makaronu
Ministerstwo w swojej opinii potwierdziło słuszność interpretacji spółki z Tarnowa co do jednej z zasadniczych kwestii. Mianowicie zgodziło się z poglądem, że „nieprzetworzone, rozdrobnione na paski, nienadające się do palenia liście tytoniowe nie spełniają warunków do zaklasyfikowania ich do wyrobów tytoniowych w rozumieniu ustawy o podatku akcyzowym” i tym samym produkt nie podlega opodatkowaniu.
W tym bowiem rzecz, że do maszyn produkowanych w Tarnowie trafiały głównie niepocięte liście tytoniowe, które sprzedają indywidualnym odbiorcom rolnicy. Trafiają one również do coraz bardziej rozpowszechnionych w Polsce… maszynek do domowego wyrobu makaronu i niszczarek do papieru (!), które z liści „robią” tytoń, a popyt na liście tytoniowe gwałtownie wzrasta od 2010 r., czyli od zmiany przepisów o obrocie tytoniem. Ministerstwo Finansów stoi też na stanowisku, iż opodatkowaniu podlega tylko produkcja tytoniu przeznaczonego na sprzedaż, nie zaś cięcie „nienadających się do palenia” liści tytoniowych przez konsumenta, który ma na uwadze wyłącznie własny użytek.
– Opracowaliśmy projekt maszyny, która nabija gilzy papierosowe surowcem. Na świecie jest tylko dwóch takich producentów – podkreśla szef Infosteru. – Zainteresowanie urządzeniem od początku było bardzo duże, w świat poszło około 140 sztuk, głównie do USA.


tyton2
Wielka pokusa
Ponieważ wynalazkiem mocno zainteresowali się też Polacy, wydawało się, że interes będzie kwitł na całego. Zakwitł, ale na krótko. Służby urzędów celnych w kraju ostatnio zarekwirowały pięć maszyn papierosowych, działających w różnych miastach, również w Tarnowie i Krakowie. Kłopoty spadły na dzierżawców, którzy korzystali z urządzeń.
Tomasz Kierski, rzecznik prasowy Izby Celnej w Krakowie, oznajmia: – Zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa produkcji wyrobów akcyzowych poza składem podatkowym z pominięciem opodatkowania akcyzą wyprodukowanych papierosów. Czyn jest zagrożony karą grzywny w wysokości do 720 dziennych stawek akcyzowych albo karą pozbawienia wolności do lat dwóch lub obiema karami łącznie. Dodam, że sama produkcja maszyn, o których mowa, nie podlega ograniczeniom, natomiast ich dysponenci, podejmując się produkcji papierosów wbrew obowiązującemu prawu, narażają się na odpowiedzialność karną.
Tarnowska spółka się burzy: – W naszej działalności nie przewidzieliśmy jednego. Do głowy nam nie przyszło, że to nasi klienci zostaną potraktowani jak przestępcy.
W tym miejscu kłania się polskie, pełne niejednoznaczności prawo. Spór dotyczy określeń „produkcja”, „producent” i „własny użytek”. Nie wiadomo, co dokładnie uznać za wyrób papierosów tylko na swoje potrzeby, jakie czynności i okoliczności należy brać pod uwagę i jakie liczby.
– Każda nasza maszyna ma kod dostępu, rejestruje ilości papierosów, które przez nią przechodzą – tłumaczy Krzysztof Gawron. – Przyjęliśmy, że jednorazowo nie może wytworzyć więcej niż 800 sztuk, tyle, ile można legalnie przewieźć przez wschodnią granicę.
Faktem jest, że maszyna nie jest w stanie sprawdzić, czy klient w poniedziałek korzysta z niej tylko dla siebie, a od wtorku już na potrzeby sąsiada lub znajomego. W Polsce paczka papierosów zrobiona w sklepowym automacie jest o ponad połowę tańsza od tej, która znajduje się w oficjalnym obrocie. Pokusa jest wielka, ale nie ma dowodów na to, że dzierżawcy tarnowskich maszyn handlowali papierosami. Prowadzący sprawę Urząd Celny w Nowym Sączu argumentuje, iż obecna ustawa o podatku akcyzowym nie zawiera zapisów dotyczących wytwarzania papierosów na potrzeby własne, czyli nie uwzględnia takiej sytuacji.

Producent – kto to jest?
Roman Kucharczyk, wicedyrektor Izby Skarbowej w Katowicach, upoważnionej przez Ministerstwo Finansów do interpretacji przepisów prawa podatkowego, zajmując się kwestią dzierżawców maszyn, posługuje się definicją „produkcji” wyjętą ze „Słownika języka polskiego” PWN, ponieważ ustawodawca tej definicji nie precyzuje. Spółka Infoster natomiast opiera się na określeniach pochodzących z dyrektyw unijnych, odnoszących się do branży tytoniowej. Dla pierwszej strony sporu producent to ktoś, kto „coś robi, wytwarza, zmienia, przekształca twórczo” itp., dla drugiej to „osoba fizyczna lub prawna, która faktycznie przygotowuje wyroby tytoniowe i ustala maksymalną detaliczną cenę sprzedaży (…) ”.
Katowicki urząd skarbowy uważa, że automatyczne wprowadzanie „tytoniu do palenia” do osłonek papierosowych to jednak produkcja. Urząd jest zdania, iż „papieros jako wyrób akcyzowy co do zasady winien być produkowany (wytwarzany) w składach podatkowych”, których w sklepach wyposażonych w te urządzenia nie było. W piśmie urzędu nie ma odniesienia do produkcji tylko na swój użytek.
Wprawdzie spółka Infoster nie występuje w prowadzonym postępowaniu (dotyczy ono jednego z dzierżawców urządzenia), ale jeśli w grę ma wchodzić opodatkowanie, pada cały interes. Kto w Polsce kupi maszynę, która wraz z papierosami „wytwarza” także akcyzę?

Niedzielny schabowy
– Problem polega na tym, że służby państwowe uważają, iż jakakolwiek wytwórczość jest już produkcją. Skoro tak, to czy nie powinna zostać opodatkowana moja matka, która każdej niedzieli „produkuje” dla mnie na obiad schabowego? – pyta prezes Infosteru.
Denerwuje się coraz bardziej, gdyż świetnie zapowiadający się interes jest poważnie zagrożony. Kiedyś w firmie pracowało 120 osób plus 12 konstruktorów w biurze projektowym, dziś zostało kilkunastu zatrudnionych, a na wykończenie czeka ponad 30 papierosowych automatów, w które spółka zainwestowała znaczną część swego majątku i których los jest niepewny.
– Nam się spieszy, bo to jest dla nas być albo nie być. Tymczasem celnicy zwlekają, urzędnicy za nic mają unijne dyrektywy, maszyny nie pracują. Chcąc przyspieszyć postępowanie, złożyłem doniesienie na własną osobę. Dlatego posługuję się w nim nazwą tytoniu akcyzowego, gdyż takiego samego użył klient w Słubicach, który ma teraz problemy. Od zrobionych przez niego papierosów akcyza wyniosłaby 26 zł, a zatrzymano maszynę wartą ponad 100 tysięcy.
Zdecydowane działania służb celnych w kraju względem maszyn do produkcji papierosów z liści tytoniu wynikają zapewne z coraz bardziej rozpowszechnionej domowej produkcji papierosów, choćby za pomocą domowej maszynki do makaronu, która rozdrabnia liście na tytoń. Fiskus zorientował się, że wskutek dostosowywania naszych uregulowań do prawa unijnego i uznania, że niepocięty liść tytoniowy nie jest w myśl ustawy wyrobem tytoniowym, spod akcyzy uciekają ciężkie pieniądze. Wg szacunków resortu finansów, jest to ok. 450 mln rocznie, a wg Polskiej Izby Handlu 1 mld zł – plantatorom tytoniu coraz bardziej opłaca się sprzedawać surowiec małym firmom i osobom prywatnym niż wielkim koncernom.
Ale już w ubiegłym miesiącu wiceminister finansów zapowiedział, że jeszcze w tym roku niepocięte liście tytoniowe zostaną obłożone akcyzą. Czy wtedy interes tarnowskiej spółki i jej klientów zostanie już całkiem pogrzebany?
– Nie, skądże – odpowiada prezes Gawron. – Będzie drożej niż było, ale nam i klientowi robiącemu sobie papierosy się opłaci.

{jcomments off}

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o