Dworzec jest, z autobusami bywa różnie

0
111
REKLAMA

– Nie ma czytelnych tablic z rozkładem jazdy i przystankami, niczego na miejscu nie można się dowiedzieć – żali się jeden z pasażerów. – Jest, co prawda, biuro, gdzie siedzą panie, ale żadnej informacji od nich uzyskać nie można. Kilkanaście lat mieszkałem na zachodzie Europy, gdzie jest sprywatyzowana komunikacja, ale czegoś takiego nie doświadczyłem. Próbowałem też znaleźć informacje o odjazdach autobusów w Internecie, ale bezskutecznie. W tej sytuacji należy chyba zasięgać języka bezpośrednio u kierowców, a przecież informacje dla podróżnych mogłyby się wyświetlać na dworcowym monitorze…
Brak rzetelnej obsługi podróżnych wystawia złe świadectwo zarówno administratorowi dworca, jak i miastu, uważa nasz rozmówca i zadaje sobie pytanie, jak możliwa jest tak kompromitująca sytuacja w ponadstutysięcznym Tarnowie. – Nie jest nam to obojętne – zapewnia Krzysztof Madej, dyrektor Centrum Rozwoju Miasta w tarnowskim magistracie, ale podkreśla, że dworzec nie jest własnością miasta.
– Jesteśmy w trakcie przygotowywania zmiany planu zagospodarowania przestrzennego, obejmującego teren dworca, i naszą intencją jest, aby dotychczasowy dworzec PKS pełnił nadal funkcję regionalnego dworca, skąd odjeżdżałyby autobusy do odległych miast. Jak jednak będzie, to zależy wyłącznie od woli obecnego właściciela obiektu. Pierwszy przetarg na sporządzenie planu został unieważniony, niebawem ogłosimy kolejny i zainteresowani będą mogli składać uwagi i zastrzeżenia do projektu – dodaje dyrektor CRM.
Jeszcze przed pięcioma laty tarnowski PKS miał plany uruchomienia na czterohektarowej działce nowoczesnego centrum komunikacyjnego. Niestety, kondycja finansowa firmy słabła, do rozpoczęcia budowy nie doszło, a dworzec podupadał. Ostatecznie kupił go w tym roku prywatny przedsiębiorca Andrzej Mądel, zajmujący się m.in. transportem i sprzedażą paliw. Zgodnie z umową sprzedany mu teren przy ul. Dworcowej pełnić powinien rolę dworca autobusowego do roku 2017. Pytany przez nas nie chce zdradzać zamiarów dotyczących ostatecznego przeznaczenia tej nieruchomości. Mocno podkreśla, że to miasto, zgodnie ze znowelizowaną ustawą, ma obowiązek organizowania publicznego transportu. – Poza tym, nikt z władz miasta nie rozmawiał dotąd ze mną o jakichkolwiek rozwiązaniach i tylko tyle mogę dziś powiedzieć… – odpowiada wymijająco.
Ustawa o publicznym transporcie zbiorowym zobowiązuje władze samorządowe m.in. do budowy, remontu i modernizacji dworców autobusowych, co wszak nie oznacza konieczności posiadania własnego obiektu. Możliwe jest np. wynajęcie powierzchni dworcowej na potrzeby centrum przesiadkowego albo utworzenie spółki do obsługi komunikacyjnej czy wreszcie wybudowanie dworca z pomocą udziałowców. Jeśli nie dojdzie do porozumienia z obecnym właścicielem byłego dworca PKS przy Dworcowej, miasto zmuszone będzie szukać innych rozwiązań. Nieoficjalnie wiadomo, że m.in. rozważane są dwie lokalizacje nowego dworca – na terenie obok Zakładów Mechanicznych lub dawnej „Kapłanówki” przy Al. M.B. Fatimskiej. – Z naszej strony jest gotowość i wola szukania najlepszych rozwiązań dla tarnowian i pasażerów – usłyszeliśmy w tarnowskim magistracie.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o