Działka zniszczona, winnego nie ma

0
130
nowa-galeria
REKLAMA

Pan Zdzisław ma dwie działki w okolicach szpitala przy ul. Lwowskiej w Tarnowie. – W ubiegłym tygodniu kilka dni nie byliśmy na działce, gdy pojechałem, oczom nie mogłem uwierzyć. Nie dość, że prawie cała działka jest zryta, widać, że jeżdżono jakimiś ciężkimi maszynami budowlanymi, to jeszcze zniknęły krzewy i drzewka owocowe– relacjonuje mocno zdenerwowany pan Zdzisław.
Sprawców zniszczeń nie trzeba było daleko szukać. W pobliżu trwały prace ziemne, związane z budową galerii handlowej, które wykonywała firma z Przemyśla. – Zadzwoniłem pod podany na tablicy numer, powiedziałem, jaka jest sprawa i pani poinformowała mnie, że oddzwoni. Niestety telefonu się nie doczekałem – dodaje pan Zdzisław. Od tego momentu zaczęły się peregrynacje właściciela zniszczonej działki po urzędach. W tarnowskim magistracie odsyłano go od jednego wydziału do drugiego, wreszcie zasugerowano, że sprawą powinna się zająć straż miejska. Tam usłyszał, że to nie jest ich sprawa, doradzili, żeby się zgłosił na policję. Tam z kolei zażądano wyceny szkody…
Gdy Zdzisław Sacha skontaktował się z naszą redakcją, był mocno już zmęczony. – Może wy się czegoś dowiecie, bo ja już jestem bezradny – tłumaczył.
– Możemy interweniować jedynie na terenie placu budowy, a działka już do niego nie należy. Zgodnie z przepisami, jeśli w związku z budową powstała jakaś szkoda, to inwestor powinien ją naprawić albo wynagrodzić poszkodowanemu – poinformowano nas w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego dla miasta Tarnowa.
– Faktycznie wykonywaliśmy prace ziemne na budowie przy ulicy Lwowskiej w Tarnowie, ale już je zakończyliśmy i opuściliśmy plac budowy – poinformowano nas w biurze spółki JHP Holding w Przemyślu. – Zakres prac został szczegółowo określony przez inwestora, którym jest rzeszowska firma. Zlecenie wykonywaliśmy na wyznaczonych przez nich terenach – dodano, sugerując, że sprawa ich już nie dotyczy.
Inwestorem jest rzeszowska spółka Trading Estates Polska. Próbowaliśmy się z nią skontaktować, ale jest to niemożliwe. Telefon nie odpowiada, nie ma także odpowiedzi na zapytanie wysłane drogą mailową.
Pan Zdzisław obawia się, że trudno mu będzie uzyskać jakiekolwiek odszkodowanie, nie wiadomo, czy uda się wyegzekwować przywrócenie działki do stanu sprzed zniszczeń.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o