Egzaminator żyje z „poprawek”?

0
357
MORD1
REKLAMA

Autorzy wspomnianego raportu, który opracowała fundacja założona przez prof. Leszka Balcerowicza, są dla WORD‑ów bezlitośni; przedstawiają tezę, że ośrodkom chodzi tylko o to, by oblać kandydata na kierowcę i zarobić na jego kolejnych egzaminach.
Gdyby tylko polegać na liczbach, teza Forum Obywatelskiego, które podaje liczne przykłady z kraju, nabiera cech wiarygodności. W tym roku Małopolski Ośrodek Ruchu Drogowego w Tarnowie zaplanował przychody w wysokości ok. 4 mln zł, ale kwota aż 2,4 mln ma pochodzić z egzaminów poprawkowych. Dane te odnoszą się tylko do egzaminu na najpopularniejsze prawo jazdy kat. B.
– Z generalnym wnioskiem raportu absolutnie się nie zgadzam – mówi Bernard Karasiewicz, dyrektor MORD w Tarnowie. – Można odnieść wrażenie, że autorzy sugerują, iż ośrodki specjalnie tak sterują przebiegiem egzaminów, aby było jak najwięcej poprawek. Tyle że możliwości tego sterowania są w zasadzie żadne.
Dyrektor podkreśla, że rola egzaminatorów w czasie testów teoretycznych sprowadza się do krótkiego poinstruowania zdającego, jak ma obsłużyć maszynę wykorzystywaną w czasie egzaminu. Na resztę ma wpływ wyłącznie kandydat na kierowcę.

REKLAMA

 

Nagrania z samochodu
– Tak zwana uznaniowość egzaminatora przy podejmowaniu decyzji podczas sprawdzianu praktycznego, na placu manewrowym czy w podczas jazdy po mieście, jest praktycznie eliminowana w coraz większym stopniu – uważa dyrektor MORD. – W czasie egzaminów działają kamery, ich przebieg jest skrupulatnie rejestrowany i podlega ocenie. Każdego dnia oglądam dwa wybrane losowo takie nagrania, by sprawdzić pracę egzaminatorów. Zdający mają prawo odwoływać się od ich decyzji. W ciągu ostatnich lat mieliśmy kilka takich przypadków, w tym roku jeden. Dodam tylko, że w ub. roku w naszym ośrodku przeprowadzono ponad 35 tys. egzaminów praktycznych na wszystkie kategorie.
Bernard Karasiewicz dodaje, że oblewa ktoś, kto popełnia ewidentne błędy, bardzo ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym, opisane w przepisach egzaminu.
– Z doświadczeń wiemy, że kandydaci na kierowców często zawalają egzaminy z powodu nieprawidłowej zmiany pasa ruchu, najechania na podwójną ciągłą linię czy nieprzestrzegania dopuszczalnej prędkości. Dziś oglądałem nagranie, na którym zdająca egzamin kobieta, zatrzymawszy się pojazdem na wzniesieniu, nie zaciągnęła hamulca ręcznego i gdyby nie reakcja egzaminatora, cofający się samochód potrąciłby przechodzącego za pojazdem pieszego lub uderzył w stojącą z tyłu taksówkę – mówi szef MORD.
„Dostępne dane wskazują, że wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego maksymalizują własne przychody poprzez zwiększanie liczy osób niezdających egzaminu. W Polsce egzamin praktyczny na prawo jazdy na samochód osobowy zdaje się rzadziej niż w innych państwach, dla których zebraliśmy dane” – mówi raport FOR.
Stresująca nauka
W tarnowskim ośrodku egzaminy na prawo jazdy za pierwszym razem zdaje ok. 40 proc. kandydatów na kierowców, nieco więcej niż wynosi przeciętna krajowa. Nie brakuje takich, którzy próbują po dziesięć razy. Dotyczy to także osób, które nie zaliczyły egzaminu teoretycznego.
– Myślę, że egzaminy są trudne – twierdzi Jarek, który zdał za pierwszym razem. Nie chce podać nazwiska z jednego powodu: – Zdałem od razu chyba dlatego, że wcześniej dość dużo jeździłem samochodem kolegi, nie mając jeszcze papierów…
Monika zdała za trzecim razem. W jej przypadku zbawienne okazały się jazdy doszkalające.
– Wybrałam już innego instruktora. Pierwszy, który mnie szkolił, był, jak dla mnie, zbyt stresujący. Wszystko, co zrobiłam źle, musiał skomentować w taki sposób, że czułam się coraz bardziej spięta. Chyba mi się to udzieliło na egzaminie.


Beata będzie zdawać drugi raz.
– Nie radzę sobie z parkowaniem równoległym tyłem. Uważam, że to jest bez sensu. Jeśli zechcę zaparkować samochód w mieście, to nie będę wykonywała ryzykownych manewrów, tylko spróbuję znaleźć gdzie indziej dość miejsca, by spokojnie tam wjechać.
Jerzy Wójcik, właściciel Ośrodka Szkolenia Kierowców „Jurex” w Tarnowie, jest zdania, że egzaminatorzy są obiektywni i nic mu nie wiadomo, by ktoś oblał egzamin z powodu ich złośliwości. Poza tym, w razie wątpliwości można polegać na monitoringu.
– Moim zdaniem, to jest tak: jeśli ktoś umie, to zdaje, a jeśli nie umie – to nie. Kierowanie pojazdami to rzemiosło, do tego trzeba się porządnie przyłożyć. W Tarnowie jest jeszcze ten problem, że miasto jest biedne i większości kursantów nie stać na opłacenie dodatkowych godzin jazdy. Duże znacznie ma także stres, osoby mniej odporne częściej popełniają błędy.

 

Więcej egzaminów, więcej kasy
– Liczby dotyczące kwot, które ośrodki ruchu drogowego uzyskują z tytułu egzaminów poprawkowych, mogą robić wrażenie, ale to jest tylko statystyka – twierdzi Marian Świerczek, współwłaściciel OSK „Auto Szkoła Luz” w Tarnowie. – Bardzo rzadko słyszę od naszych byłych kursantów, że nie zdali z powodu egzaminatora, na ogół narzekają sami na siebie, że coś zawalili. Wiele się robi, by w WORD‑ach maksymalnie zobiektywizować przebieg egzaminów, wątpliwości może wzbudzać ewentualnie system ich finansowania bezpośrednio powiązany z odpłatnością ze egzaminy, ale w takim razie zmieniajmy system.
Na ten fakt zwróciła już uwagę Najwyższa Izba Kontroli. W swoim raporcie NIK podkreśla, że pensje egzaminatorów to pieniądze pobrane za egzaminy: „Najprostszym sposobem poprawiania kondycji finansowej punktów egzaminacyjnych było zwiększenie wpływów z opłat od kandydatów. Im więcej egzaminów, w tym poprawkowych, tym więcej pieniędzy wpływało do ośrodków”.
Powtórka z egzaminu kosztuje 140 zł w przypadku sprawdzianu praktycznego i 30 zł za test teoretyczny. Jeżeli ktoś zdaje po kilka razy, kwota poważnie wzrasta.

 

Bez gratyfikacji za oblanie
– Czy system szkolenia i egzaminowania jest właściwy? Myślę, że zmierza w coraz lepszym kierunku – oznajmia Marian Świerczek. – Ja byłbym nawet za tym, by te 3 czy 4 tys. pytań z części teoretycznej ujawnić – i tak nikt nie jest w stanie wykuć na pamięć wszystkich odpowiedzi. Zauważam, że ci, którzy dobrze zdają teorię, są skuteczniejsi w sprawdzianie praktycznym.
MORD w Tarnowie potrzebuje na utrzymanie średnio 5‑6 mln zł rocznie. Ośrodki także odczuwają skutki pogłębiającego się niżu demograficznego; co roku jest coraz mniej młodych kandydatów na kierowców.
– W kryzysie demograficznym w ciągu trzech lat mojego urzędowania redukcja załogi MORD sięgnęła 20 proc., ponieważ była taka finansowa konieczność – informuje dyrektor Karasiewicz. – A jeśli chodzi o płace egzaminatorów, to są one ustalane przez ministerstwo transportu, podobnie jak stawki za egzamin. Nie otrzymują oni dodatkowych gratyfikacji za oblanie kogoś.
Jednak raport FOR niejednemu da do myślenia, a wielu szybko wyciągnie proste wnioski. Najszybciej taki, że skoro większość wpływów za egzaminy pochodzi z „poprawek”, to być może coś jest na rzeczy.

REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments