Energetyczny audyt, czyli kocioł w domu

0
95
Energetyczny audyt, czyli godziny oglądania i protokołowania

Bo okazało się, że jest to dość skomplikowana czynność, w którą zaangażowanych jest wiele osób, również… oszuści, którzy chcą wykorzystać okazję. Drobiazgowość ustaleń zaskakuje właścicieli domów, którzy często byli przekonani, że sprawa jest o wiele prostsza i mniej czasochłonna. Tymczasem jest to całkiem spore przedsięwzięcie.
W najbliższym czasie w Tarnowie zlikwidowanych zostanie kolejnych 600 starych, kopcących pieców, przyczyniających się do powstawania niebezpiecznego dla zdrowia smogu. Właściciele domów, w których funkcjonują ciągle przestarzałe paleniska, będą mogli liczyć na kilkutysięczne dotacje. Najpierw jednak, jeśli ktoś podejmie starania o przyznanie pieniędzy, musi zostać dokonany tzw. audyt energetyczny budynku.
– Jeszcze nigdy w życiu nie pokazywałem tak dokładnie swego domu, jak teraz. Nawet gdy przed laty go kupowałem, nie robiłem tak szczegółowych oględzin – śmieje się pan Ryszard. Teraz chce się pozbyć kotła węglowego i zabiega o przyznanie dotacji na zakup kotła na gaz ziemny.
Wcześniej zatelefonowała do niego upoważniona osoba, by umówić się na wizytę, na oględziny budynku. Zjawił się człowiek z jakimiś przyrządami, aparatem fotograficznym i przede wszystkim ze stertą papieru. Był to ankieter.
Dotarliśmy do wzoru takiej ankiety, na podstawie której dokonuje się oceny energetycznej wybranego obiektu. Cel jest taki, by otrzymać maksymalną wiedzę o jego właściwościach cieplnych dla określenia odpowiednich współczynników. Uzyskane wyniki decydują o przyznaniu dopłaty do nowego pieca. Od szczegółów rzeczywiście kręci się głowa.

Pękata ankieta
Jedna taka ankieta może liczyć kilkanaście stron. Trzeba opisać dane budynku – od fundamentów, piwnicę aż po poddasze. Należy podać liczbę wszystkich pomieszczeń, rodzaj okien, drzwi, łącznie z ich „orientacją” (północna, południowa, wschodnia, zachodnia). Ważne jest nawet, czy budynek osłaniają drzewa i czy są małe lub duże, także czy w pobliżu są inne budynki. Zachodzi również potrzeba sprawdzenia szczelności domu. W części poświęconej „przegrodom zewnętrznym” obowiązkowo należy nie tylko zapisać ich rodzaje, ale również podać grubość warstw, które się na nie składają. Ankieterzy piszą na przykład: „tynk akrylowy 0,5 cm, styropian 10 cm, tynk cementowo‑wapienny 1,5 cm, bloczki ceramiczne 25 cm…Dużo uwagi poświęca się instalacji ogrzewania. Koniecznie trzeba podać rok produkcji kotła i wszystkie jego parametry techniczne. Audytorów interesuje też ilość zużywanego opału w skali roku z całkowitymi kosztami zakupu. Pożądane są kopie zapłaconych przez właścicieli faktur.– To jeszcze nie koniec – mówi Tomasz Czeszkiewicz, ankieter, który w Tarnowie i okolicy wykonał sto kilkadziesiąt ocen. Zgłosił się do tej roboty, bo jako budowlaniec z zawodu doszedł do wniosku, że sobie poradzi. Zawsze to jakiś zarobek.
– Wymagane jest zrobienie licznych rzutów poziomych i przekrojów budynków, na początek odręcznie. Łącznie z wymiarami i zaznaczeniem kierunków światła. Muszą być znane długość, grubość, wysokość. Ankieter musi wyjść przed budynek i spoglądając na niego, taki plan zrobić. Potrzeba trochę wiedzy budowlanej, żeby temu podołać. Wcześniej zaliczyłem też poligon doświadczalny w postaci mojego domu, który ma dość skomplikowaną konstrukcję z załamaniami.


Trójkątne ściany
Firma audytorska z Krakowa poprzez swoich pośredników zatrudniła w terenie przede wszystkim studentów, którzy przeszli przyspieszone przeszkolenie. Niektórzy jednak popełniali błędy, które trzeba było korygować. Po „wklepaniu” zebranych danych do komputera kreślarzom z biura wychodziły czasem dziwne budowle bez sensu, z trójkątnymi ścianami.
– Rysując plany, trzeba niekiedy uwzględniać różne budowlane subtelności, na przykład taką, że ma się do czynienia ze spadkiem terenu, na którym posadowiony jest dom. Poprawiałem też pracę studenta, który liczył grubość stropu razem z powałą i wychodziło pół metra…
W zależności od wielkości budynku i różnych „subtelności” ktoś tak doświadczony jak Tomasz Czeszkiewicz upora się z robotą w ciągu 2 godzin. Czasem będzie to krócej. W czasie jednego dnia robił po 4‑5 ocen. Wielu właścicieli domów było zaskoczonych taką dokładnością prac.
– Myśleli, że przyjdę, obejrzę piec w kotłowni i będzie po wszystkim. Do tego wszystkiego doliczyć trzeba moją co najmniej ponadgodzinną pracę przy domowym komputerze, by za pomocą specjalnego oprogramowania przetworzyć papierową dokumentację i przekazać komu trzeba.
Każdy ankieter zarabia średnio 50‑75 zł netto za jeden oceniony budynek, ale musi wyłożyć pieniądze na dojazdy. Czy to dużo, czy mało, każdy może ocenić. Wynagrodzenia dla nich finansuje urząd marszałkowski, wspomagany funduszami unijnymi. Przygotowane przez firmę audytorską oceny energetyczne budynków weryfikowane są jeszcze przez urzędników w gminach i w razie zastrzeżeń kierowane są do poprawki.

Audytorzy przebierańcy
– Na początku część ankieterów dla wyższych zarobków na pierwszym miejscu stawiała ilość, a nie jakość, dlatego w tym czasie poddawaliśmy ich pracę bardzo ostrej weryfikacji – mówi Mateusz Biedka, koordynator terenowy prac z regionu tarnowskiego. – Wśród studentów, którzy przeważali, byli także humaniści. Radzili sobie.
Plan jest taki, by do 2020 roku w całym województwie małopolskim dokonać oceny 20,2 tys. budynków. Różni kombinatorzy już próbują wykorzystać hossę. W niektórych miejscowościach, także w regionie tarnowskim, pojawili się przebierańcy, którzy podając się za audytorów energetycznych, za przygotowanie oceny budynków żądali od właścicieli po 100 – 150 zł. W prasie i w portalach internetowych można znaleźć wiele ostrzeżeń w tej sprawie. Ale niektóre gminy wydały ostrzeżenia nie tylko przed takimi „audytorami”. Beneficjentów projektów zawiadamiają, że okres projektu wynosi 5 lat i w tym czasie mogą zostać skontrolowani, czy zakupiony kocioł nie został zmodyfikowany. Musi on zachować wszystkie fabryczne parametry ekologiczne.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o