„Falklandy” nie mogą zasnąć

0
308
Na „Falklandach” trudno o ciche i spokojne noce

Trudno w takiej sytuacji zasnąć, trudno spać, zwłaszcza gdy z powodu wysokich temperatur w mieszkaniach są szeroko otwarte okna. Policja odpowiada, że problem jest jej dobrze znany i zapewnia, że poradzi sobie z zapewnieniem porządku, ale liczy też na współpracę z mieszkańcami.
– Najgorzej jest w weekendy – relacjonuje nasza czytelniczka. – Człowiek śpi, a tu nagle zrywa go wydobywający się spod balkonu dziki wrzask: „J…ć osiedle Zielone! ”. Skandowanie tego hasła, jeśli można to tak nazwać, trwa dobrą chwilę. Na początku kompletnie nie wiedziałam, o co chodzi, komu przeszkadza Zielone, ale syn mi wyjaśnił, że kłócą się między sobą kibole dwóch tarnowskich klubów piłkarskich, którzy mieszkają na różnych osiedlach i wzajemnie się nienawidzą.
– Niedaleko mojego bloku jest taka górka, na której rośnie rozłożyste drzewo. Zbiera się tam głośne towarzystwo, nawet dziewczyny, żeby wypić piwo albo i coś mocniejszego – opowiada inny czytelnik. Nikt z naszych rozmówców nie chce podać nazwiska w obawie o swoje bezpieczeństwo. – Mają tam świetnie, bo pod drzewem trudno ich dostrzec, są poza zasięgiem monitoringu, a z górki dobrze widać, czy nadjeżdża policja. Czasem przez pół nocy wydzierają się, nie dając ludziom spać, a puszki i butelki po napojach zrzucają na parking poniżej, widać potem pełno szkła. W ubiegłym roku wybuchła tam awantura, był patrol policji, ale chyba wszyscy zdążyli uciec…

Wróg na osiedlu!
Mieszkaniec Osiedla Legionów położonego poniżej osiedla Westerplatte twierdzi, że spore grupki młodych ludzi, których zachowanie wzbudza niepokój, gromadzą się w tzw. przewiązkach, pomiędzy blokami.
– Wystają tam wieczorami i nocami. Lepiej omijać te miejsca szerokim łukiem. Kiedyś z okna pokoju widziałem, jak te grupki goniły się po całym osiedlu. Może naszedł ich „wróg” z innego osiedla?
Jeszcze bardziej niepokojące wieści dotarły z rejonu bloków w pobliżu ul. Ablewicza. W drugiej połowie czerwca jedni kibole napadli tam drugich. Ranny w udo został młody mężczyzna. Przewieziono go do szpitala. Pierwsze doniesienia mówiły, że rana cięta była tylko powierzchowna.
– Obrażenia okazały się jednak poważniejsze, rana głębsza niż przypuszczano, na pewno leczenie będzie wymagało okresu powyżej 7 dni – mówi Paweł Klimek, rzecznik prasowy tarnowskiej policji. – Nie potwierdziły się zaś informacje o jakichś maczetach czy bosakach, którymi mieli posługiwać się napastnicy. Na razie zatrzymaliśmy dwóch uczestników tego zdarzenia.


Groźne przemarsze
Rzecznik potwierdza, że od pewnego czasu na tarnowskich osiedlach rozrabiają mniej lub bardziej liczne grupy młodych osób, często powiązane ze środowiskami kibolskimi.
– Przemieszczają się przez osiedla niekiedy nawet w kilkunastoosobowych składach, bo wtedy czują się najpewniej, czują się panami – twierdzi Paweł Klimek. – W wakacje mają więcej czasu, nudzą się, szukają mocniejszych wrażeń. Są skłonni do zwady, ale też są przypadki niszczenia mienia. Są pobudzeni alkoholem, a może i innymi środkami. Niektórzy swoją obecność zaznaczają różnymi malunkami na elewacjach, dając do zrozumienia, że oni tu rządzą. Bardzo martwi fakt, że często w tych grupach znajdują się już piętnasto- czy szesnastolatkowie, którzy nocą powinni smacznie spać w swoich domach.
Paweł Klimek zapewnia, że sytuacja cały czas jest pod kontrolą i policja poradzi sobie z problemem.
– Już teraz wysyłamy tam dodatkowe patrole, a jeśli zajdzie taka konieczność, pojawią się również patrole nieumundurowane. Ci młodzi ludzie przestaną być anonimowi, będą legitymowani i spisywani, będą przez nas obserwowani, również za pośrednictwem monitoringu miejskiego. Liczymy także na współpracę z mieszkańcami.

Policja za daleko
Policji chodzi o to, by mieszkańcy szybko informowali o przemieszczających się grupkach agresywnie zachowujących się ludzi, by na internetowej mapie zagrożeń zaznaczali miejsca, w których one się zbierają, w których może być niebezpiecznie.
– Mapa jest analizowana przez nas na bieżąco, o nowych informacjach, które tam się pojawiają, powiadamiani są kierownicy obwodów i dzielnicowi. Staramy się reagować na tego rodzaju sygnały, choć nie muszą to być od razu reakcje natychmiastowe.
Niektórzy młodzi mieszkańcy osiedli od dawna sprawiają służbom porządkowym sporo kłopotów, zresztą nie tylko w Tarnowie. Bywa, że blokowiska zamieszkiwane są przez ludzi związanych ze środowiskami kibolskimi, często bardzo sobie wrogich. W poprzednich latach w Tarnowie wraz z rozpoczęciem wakacji policja wdrażała akcję „Blokersi”, która miała za zadanie zwalczać negatywne zjawiska na osiedlach, przede wszystkim zapewnić spokój pozostałym mieszkańcom.
– Źle się stało, że ciągle na największych osiedlach w mieście nie ma komisariatu – mówi nam jeden z policjantów. – Przecież problemy z zapewnieniem porządku są także w śródmieściu, tam również musimy być obecni i jeśli coś się dzieje na „Falklandach”, często radiowóz pokonuje odległość kilku kilometrów, by zjawić się w określonym miejscu. To utrudnia skuteczną interwencję.

Wyrozumiałość dla kibola
O utworzeniu Komisariatu Tarnów Wschód mówi się już od kilkunastu lat, wciąż bez rezultatu. Na sąsiadujących ze sobą osiedlach Westerplatte, Jasna, Legionów i Zielone zameldowanych jest łącznie ok. 26 tys. osób, czyli jest to miasto w mieście, niewiele mniejsze np. od Bochni, ale najbliższy dla nich komisariat to Centrum przy ul. Narutowicza. W przeszłości – przez krótki czas – funkcjonował komisariat Wschód, lecz został zlikwidowany.
Przez pewien czas środowiska kibolskie znajdowały się w Tarnowie w pewnym wyciszeniu. Część jego przedstawicieli wylądowała w zakładach karnych z powodu popełnienia różnych przestępstw, część wraz z wielką falą emigracji wyjechała do Anglii, część dorosła, dojrzała i w końcu się ustatkowała. W to miejsce jednak pojawiło się nowe pokolenie kiboli. Do rozmaitych incydentów z ich udziałem dochodzi podczas meczów piłkarskich regularnie, lecz zadymy przenoszą się także na ulice miasta. Tak było na przykład wiosną 2017 roku, ale największa do tej pory rozróba dokonała się w kwietniu 2008 roku na tarnowskim dworcu, gdzie policjanci zostali zaatakowani przez kiboli ze Śląska. Wybiegli oni z pociągu, który zatrzymał się na peronie i z kamieniami ruszyli na funkcjonariuszy. Byli ranni policjanci, były znaczne straty materialne, a w jednym procesie sądzono 30 napastników. Wtedy zdumiewało nadzwyczaj łagodne potraktowanie bandytów przez sąd; najsurowsza kara wyniosła 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o