„Gazy” będą się ulatniać…

0
117
REKLAMA

Urszula Augustyn, posłanka PO z Tarnowa, zachowuje optymizm i w wywiadzie udzielonym Radiu Kraków, gdy mowa jest o tym, iż Karpacka Spółka Gazownicza zostanie przeniesiona wraz pięcioma podobnymi w kraju do stolicy pod wspólny zarząd, odpowiada: „To jakaś nowinka, o której od pana słyszę. Karpacka Spółka Gazownicza nie może opuścić Tarnowa, bo tutaj ma swoją siedzibę. Ta siedziba tu zostanie, zostaną także miejsca pracy, usługi nadal będą udzielane. To nie tak. Konsolidacja spółek spowoduje, że pewne decyzje będą podejmowane na szczeblu centralnym”.
Wygląda jednak na to, że rzeczywistość będzie całkiem inna. Po pierwsze, w planach PGNiG SA nie ma Karpackiej Spółki Gazowniczej w Tarnowie. Potwierdza to Dorota Omylska‑Bielat, rzeczniczka prasowa PGNiG SA, w odpowiedzi dla naszej redakcji:
– Sześć istniejących obecnie spółek gazownictwa połączy się w jeden podmiot – zostanie powołana spółka PGNiG Dystrybucyjna, z siedzibą w Warszawie. W miejsce KSG w Tarnowie powstanie terenowy oddział spółki dystrybucyjnej – mówi pani rzecznik.
Tarnowskie „gazy”, jak popularnie nazywa się spółki gazownicze rozlokowane od dziesięcioleci w Tarnowie, od dawna były łakomym kąskiem. Gazownictwo to bogata branża i dobrze opłacane miejsca pracy, więc nic dziwnego, iż historia KSG w Tarnowie to po części dzieje ciągłego strachu przed przeprowadzką do innych ośrodków. Już w latach 90. lokalna prasa często donosiła o zakusach Rzeszowa na tarnowskie „gazy”. Parlamentarzyści z obu miast i regionów popisywali się swoimi wpływami politycznymi, bo to, gdzie „gazy” mają mieć swoją siedzibę, stało się sprawą polityczną. Raz nawet bardziej skuteczni okazali się rzeszowianie‑ spółka z Tarnowa powędrowała do Rzeszowa, lecz na krótko. Jak w kiepskiej komedii, zaraz po nowych wyborach parlamentarnych i nowym układzie sił przeniosła się z powrotem do Tarnowa. Za te hece płacą klienci – odbiorcy gazu ziemnego.

REKLAMA

Załodze Karpackiej Spółki Gazowniczej w Tarnowie, utworzonej w 2003 roku, wciąż w mrocznych snach śnił się Rzeszów wyciągający rękę po ich firmę. Rok temu nowym prezesem KSG został Andrzej Pęcherek, rodem z Rzeszowszczyzny. Natychmiast rozpoczęły się spekulacje o planach przeniesienia spółki na Podkarpacie. Prezes jednak dementował te doniesienia i nie pomylił się. Rzeszów nie zabrał Tarnowowi spółki, ale zrobi to teraz Warszawa. Według niepotwierdzonych informacji, obecny prezes KSG ma otrzymać pracę w zarządzie warszawskim.
A co z resztą?
– Boimy się o miejsca pracy dla załogi – mówi Romuald Jewuła, szef „Solidarności” w KSG. – Powstanie całkiem nowa struktura i nie wiadomo, jak znajdą się w niej zakłady gazownicze w Tarnowie i innych miastach. KSG obejmuje swoim zasięgiem cztery województwa Polski południowo‑wschodniej, zatrudnia ponad 3 tys. ludzi. Większość z nich pyta: co dalej?
Pytana o wpływ projektowanej konsolidacji spółek na poziom zatrudnienia rzeczniczka PGNiG SA odpowiedziała dość enigmatycznie: – Na obecnym etapie trudno jest planować docelową liczbę pracowników zatrudnionych w obszarze dystrybucji. (…) Przy połączeniu spółek dystrybucyjnych zmniejszeniu ulegnie liczba członków zarządów oraz rad nadzorczych, mogą nastąpić redukcje na poziomie kadry zarządzającej.
PGNiG SA łączenie sześciu spółek dystrybucji gazu ziemnego tłumaczy potrzebą zwiększenia efektywności i poczynienia znaczących oszczędności w przedsiębiorstwie.
– Obserwowaliśmy tego rodzaju restrukturyzacje w różnych branżach, także energetycznej, i zawsze wychodziło na to, że dzieją się kosztem przede wszystkim zwykłych ludzi – podkreśla przewodniczący Jewuła. – Za to Warszawa zyska kolejne, świetnie płatne posady…
Mimo że pani poseł Augustyn we wspomnianym wywiadzie zapewnia, iż „tu zostaną pracownicy, podatki i pieniądze”, Ryszard Ścigała, prezydent Tarnowa, prawdopodobnie wie, co się naprawdę święci. Uznał, że decyzja o przeniesieniu KSG jest dla miasta zła, list otwarty skierował do ministra skarbu. Osobiście odwiedził Grażynę Piotrowską‑Oliwę, prezes PGNiG SA.
– W najbardziej negatywnych przewidywaniach taka likwidacja może prowadzić do utraty udziału w podatku dochodowym tej firmy, a to niebagatelna kwota kilku milionów zł – twierdzi prezydent. – Możliwe są alokacje pracowników, które mogą doprowadzić do utraty miejsc pracy w Tarnowie, to również inny już ośrodek decyzyjny, jeśli chodzi o wsparcie inicjatyw społecznych, kulturalnych, sportowych czy charytatywnych.
Na razie ze strony szefowej PGNiG SA jest zapewnienie, że spółka nie zrezygnuje z mecenatu nad wydarzeniami miejskimi i nadal będzie je wspierać. Z tym że prośby w tej sprawie należy kierować już do centrali, czyli do Warszawy…
Tarnów, ale i inne miasta, w których znajdują się siedziby zagrożonych spółek gazowych, organizuje grupę nacisku, która mogłaby odwrócić bieg rzeczy.
Robert Wardzała, poseł PO, w specjalnym oświadczeniu wylicza możliwe negatywne skutki dla regionu tarnowskiego przeniesienia KSG do stolicy i zastanawia się ponadto nad efektami ekonomicznymi konsolidacji:
– Warto też zadać sobie pytanie, czy zmiana przyniesie spodziewane korzyści ekonomiczne. Skoro przychód ma być regulowany przez URE, który przewiduje w 2013 roku maksymalny poziom zwrotu z kapitału dla całej dystrybucji, takie założenie wydaje się wątpliwe. Trzeba pamiętać, że konsolidacja i reorganizacja będą wymagały olbrzymich nakładów, przede wszystkim na synchronizację programów i podstawowego oprogramowania informatycznego, utworzenie jednolitego systemu bilingowego i zmianę systemu identyfikacji wizualnej firmy.
W obronę KSG zaangażowali się też inni posłowie z regionu tarnowskiego oraz tarnowscy radni. Wydaje się, że bezskutecznie, bo rzeczniczka PGNiG SA poinformowała nas, że zarząd nowej firmy, grupującej spółki w terenie, jest już „wyłaniany w procesie konkursowym”.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o