„Gazy” przeniesione, wciąż na papierze

0
254
Obecnie wygląda na to, że siedziba Polskiej Spółki Gazownictwa jeszcze długo nie będzie kojarzona z Tarnowem, o ile w ogóle…
REKLAMA

Siedziba PSG formalnie ma już adres tarnowski, ale o wszystkim wciąż decyduje Warszawa. Jest poważna obawa, że już tak zostanie.
W ubiegłym roku miasto obiegła radosna wieść: „Gazy” wracają do Tarnowa! „Gazy”, czyli Polska Spółka Gazownictwa, operator systemu dystrybucyjnego gazu ziemnego w Polsce, który dostarcza „błękitne paliwo” 7 milionom odbiorców, wchodzący w skład PGNiG SA.. Wielu było przekonanych, że właśnie dokonuje się sprawiedliwość dziejowa. Bo gdzie indziej, jak nie w Tarnowie, powinna być taka spółka? Spółka, o którą wciąż trwały targi i która w przeszłości już nie raz zabierana była miastu.
Teraz panowało przekonanie, że wreszcie się udało. Wszystkie lokalne media pod koniec roku podały, że 5 grudnia 2018 roku sąd rejestrowy dokonał zmiany wpisu Polskiej Spółki Gazownictwa do KRS, obejmującego zmianę siedziby spółki na Tarnów. Któryś z dziennikarzy nie wytrzymał i napisał: „Tarnów stolicą polskiego gazu”. Od tego czasu minęły już trzy miesiące i zapytaliśmy Artura Michniewicza, rzecznika prasowego PSG, na jakim etapie obecnie znajduje się sprawa, co z przeprowadzką ze stolicy do Tarnowa.

REKLAMA

W jednym zdaniu
Można odnieść wrażenie, że PSG niechętnie zabiera głos w tej sprawie. Najpierw otrzymaliśmy tylko jednozdaniową informację, o której już wszystkim wiadomo i która dotyczyła formalnej zmiany adresu spółki dokonanej w sądzie. Kiedy upomnieliśmy się o więcej wiadomości, rzecznik odpisał: „Proces alokacji etatów został rozpoczęty i jest realizowany zgodnie z przepisami prawa pracy oraz harmonogramem przyjętym przez Spółkę. Zakładamy, że do czerwca 2020 roku do Tarnowa zostaną przeniesione wszystkie zaplanowane 102 etaty”.
Nic więcej, a – jak wiadomo – diabeł tkwi w szczegółach. W cytowanej odpowiedzi istotnym szczegółem jest sformułowanie o przeniesieniu „zaplanowanych” etatów. W tym przypadku „zaplanowane” etaty mogą znaczyć, jak można się domyślać, tylko niektóre posady. Już z końcem roku PSG nie pozostawiała złudzeń. Informowała, iż zarząd przedsiębiorstwa oraz część jego struktur nadal pozostaną w Warszawie, gdyż w stolicy znajduje się grupa kapitałowa PGNiG SA oraz inne spółki, z którymi PSG ma stały kontakt. Tłumaczenie to wielu odbiera jako dość naiwne. Przecież w przeszłości zarząd Karpackiej Spółki Gazownictwa pracował w Tarnowie, ale nie przeszkadzało to we współpracy z warszawską centralą PGNiG.

Zarząd musi być
Oczywiście, ponad 100 nowych etatów dla branży gazowniczej w Tarnowie to także osiągnięcie, ale czy miasto nie liczyło na jeszcze więcej? Pytamy o to Annę Czech, posłankę PiS‑u, która – jak donosiły media – ma największy udział w walce o „Gazy” dla Tarnowa. Ciągle jest optymistką:
– Jednym z moich celów, do którego konsekwentnie dążę od trzech lat, jest przeniesienie do Tarnowa siedziby Polskiej Spółki Gazownictwa. W tej sprawie wykonałam na pewno ponad setkę telefonów, odbyłam dziesiątki spotkań i zapewne tyle samo wysłałam pism do najważniejszych, co istotne, decyzyjnych osób w naszym państwie. Aktualnie mogę potwierdzić, że formalnie siedziba spółki została przeniesiona do Tarnowa, pozostałe sprawy idą w bardzo dobrym kierunku.
Posłanka Czech jest przekonana, że przeniesienie siedziby, do czego – według niej – ma dojść w przyszłości, wpłynie na niższe koszty funkcjonowania, efektywniejsze wykorzystanie majątku spółki, poprawę skuteczności zarządzania i bezpieczeństwa eksploatacji sieci, lepsze wykorzystanie kadr. Dla Tarnowa oznacza to, jej zdaniem, korzyści podatkowe, ponadto – jak mówi – służy to budowie silnej Polski powiatowej.
Co sądzi o sprawie opozycja?
– Nie wierzę w rzetelność obietnic złożonych przez PSG – odpowiada Urszula Augustyn, posłanka PO. – Życzę mojemu miastu jak najlepiej, ale obawiam się, że niewiele zyska na zapowiadanych zmianach. Na pewno nie wygra ono na splendorze, bo co z tego, że adres spółki jest tarnowski, jeśli zarząd PSG i wszystkie ważniejsze decyzje nadal są podejmowane w stolicy i być może tak już zostanie? Nie wiadomo też, jak w przyszłości będzie z podatkami. Pewnie za jakiś czas przekonamy się o tym i o innych sprawach, ale ja nie liczę na wiele. Żałuję, tak jak żałuję, że dawny potencjał gazowniczy Tarnowa – majątek i sprawne kadry – uległ rozproszeniu i, moim zdaniem, już nie uda się go w pełni odtworzyć.


Będziecie naszą filią
Po rozmowie z posłanką Czech ponownie skontaktowaliśmy się z Arturem Michniewiczem, rzecznikiem PSG. Powtarza to, o czy mówiono już w tamtym roku.
– Według moich informacji zarząd spółki nadal będzie pracował w Warszawie, nie zostanie przeniesiony, a w Tarnowie kilka razy w roku będą się odbywać posiedzenia tego zarządu. Tarnów będzie czymś na kształt filii centrali warszawskiej, obecnego Oddziału Wsparcia PSG.
Jak już wspomnieliśmy, „Gazy” stały się w Tarnowie spółką niemal polityczną, bo niezależnie od ekipy, która rządziła krajem, firmę tę ciągle chciano przenosić do innego miasta. Trzynaście lat temu przeprowadzono ją do Rzeszowa, skąd dość prędko powróciła, podobno po politycznej interwencji Krzysztofa Janika, ówczesnego posła SLD ziemi tarnowskiej. W 2013 roku KSG została całkowicie zlikwidowana, a trzy lata później z Tarnowa wywędrował Oddział PSG. Co pozostało? W największym skrócie: zwykła gazownia pośród wielu w kraju. Lament z tego powodu był duży, bo nie dość, że fakt ów potwierdzał narastanie stagnacji gospodarczej w mieście, to jeszcze traciło się cennego sponsora imprez kulturalnych i sportowych oraz liczącego się podatnika. W 2016 roku mówiło się o 3 mln złotych rocznie, które trafiały do budżetu miasta. Przy okazji warto nadmienić, że w nowej rzeczywistości PSG, mimo adresu tarnowskiego, podatek odprowadza w Warszawie.

Bez sentymentów
Za każdym razem, gdy „Gazy” z miasta się ulatniały, sprawa bolała, gdyż – jak słusznie przypominano – Tarnów ma bogate tradycje gazownicze, jeszcze XIX‑wieczne, i dobrze przygotowaną kadrę. Po wojnie, przez długie lata, Tarnów był największym okręgiem gazowniczym w kraju, w mieście znajdowała się siedziba Karpackich Okręgowych Zakładów Gazownictwa.
Dziś jednak sentymenty się nie liczą. Warszawa dobrze strzeże swego. Opór w tej sprawie jest widoczny. Latem ub. roku list do premiera Mateusza Morawieckiego wystosowali zbuntowani związkowcy z PSG. W alarmistycznym tonie pisali m.in.: „Zakładowe Organizacje Związkowe działające w Polskiej Spółce Gazownictwa sp. z o.o. pragną stwierdzić, że żądania przeniesienia Centrali Polskiej Spółki Gazownictwa z Warszawy oprócz niewymiernych – choć łatwo policzalnych kosztów społecznych (dezorganizacja funkcjonowania Centrali Spółki, oddalenie od Centralnych Władz zarówno Właścicielskich jak i Rządowych – szczególnie dla podmiotu o znaczeniu strategicznym dla Państwa, pociągną za sobą wymierne koszty finansowe, liczone w dziesiątkach milionów (opracowania analityczne dokonane przez Zarząd Spółki) ”.O ile przeprowadzki z Tarnowa zawsze przebiegały szybko
i sprawnie i nikt wtedy u „góry” nie wspominał o kosztach, o tyle powrót „Gazów” ma być długotrwałym i skomplikowanym procesem. Poza tym nowy adres PSG – tarnowski – jeszcze nie przebił się do świadomości ludzi, może także dlatego, iż na stronach spółki w internecie nigdzie go nie odnajdziemy.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o