Gdy przedszkolak zachoruje…

0
106
przedszkolaki-grypa
REKLAMA

Na pierwszych zebraniach w każdym przedszkolu dyrektorki i nauczycielki uczulają, by nie przyprowadzać chorych dzieci. Nie ma rodzica, który by w tym momencie nie potakiwał głową. Mija jednak kilka tygodni i w przedszkolu pojawiają się dzieci zasmarkane, kaszlące, z podejrzanymi wypiekami na policzkach.
– Kiedyś zwróciłam uwagę pewnemu ojcu, że z chorym dzieckiem powinien pójść do lekarza, a nie do przedszkola, odburknął mi, że to katar alergiczny – zwierza się mama Bartka. Katarzyna odprowadza do przedszkola czteroletniego Kubę i pyta retorycznie: – Co mam zrobić? Pracuję i nie mam syna z kim zostawić. Szef źle toleruje nieobecność w pracy, więc opiekę na dziecko biorę tylko w wyjątkowych sytuacjach. Stan podgorączkowy i kaszel to jeszcze nic wielkiego. W tym wieku wszystkie dzieci chorują, niech się uodparnia.Lekarze są innego zdania. Stan podgorączkowy, kaszel i katar oznaczają, że zaczyna się infekcja i dziecko będzie zarażać kolejne maluchy. A samo w grupie biegających i hałasujących rówieśników na pewno nie zwalczy choroby, tylko się umęczy.– Przypominamy rodzicom, że przedszkole jest dla dzieci zdrowych. Uczulam na to już w czerwcu podczas pierwszego zebrania – mówi Danuta Zawadzka, dyrektorka Przedszkola nr 14 w Tarnowie. – Kiedy dziecko gorzej się poczuje, zaczyna kaszleć, dzwonimy po jednego z rodziców. Mamy dodatkową salkę, więc tam dziecko czeka na odebranie. Na szczęście nie ma u nas dużej absencji, rodzice są świadomi konsekwencji i starają się nie narażać zdrowia swoich i pozostałych dzieci.W statucie Przedszkola nr 19 zapisano między innymi, że rodzice mają obowiązek przyprowadzać dzieci do przedszkola zdrowe, bez żadnych objawów chorobowych (katar, kaszel, biegunka, wysypka itp.). Z kolei nauczyciel w przypadku pogorszenia się stanu zdrowia dziecka zobowiązany jest skontaktować się telefonicznie z rodzicami, a ci niezwłocznie powinni odebrać przedszkolaka z placówki.Od rodziców dzieci alergicznych wymagane jest stosowne zaświadczenie lekarskie, potwierdzające ten fakt. Pierwsze maluchy pojawiają się w „dziewiętnastce” już o godzinie szóstej rano.
– Jesienią i zimą jest najwięcej zachorowań głównie wśród trzylatków i czterolatków, w starszych grupach ta odporność jest nieco większa – twierdzi dyrektorka Anna Stachura.
Sytuacje bywają bardzo różne. Czasem rodzic prosi, by dziecko obserwować, bo noc przespało spokojnie, jednak rano zaczęło się skarżyć na ból brzucha.
– W tym wieku choroba może pojawić się nagle – przyznaje Małgorzata Kocik, dyrektorka Przedszkola nr 8. – Jedyne co możemy zrobić w przypadku, gdy dziecko zaczyna się źle czuć, to zmierzyć gorączkę, położyć w drugim końcu sali, przykryć kocykiem, przynieść coś do picia, uczulić grupę, by nie hałasowała, i czekać na przyjazd któregoś z rodziców. Nie wolno nam podawać żadnych syropów ani tym bardziej leków. Wyjątek stanowią choroby przewlekłe, podlegające jednak szczególnej procedurze.Dzieciom, które dopiero zaczęły do przedszkola uczęszczać, zdarzają się „czarne serie infekcyjne”. Maluchy mają słaby układ odpornościowy i po chorobie potrzebują czasem
kilku tygodniu, żeby dojść do siebie. W tym okresie są bardziej podatne na infekcje, zwłaszcza wirusowe.– Z wiekiem odporność rośnie i już w grupie pięciolatków i sześciolatków zauważamy spadek zachorowań – dodaje Małgorzata Kocik. Dla niektórych rodziców to dowód, że nie ma lepszej, naturalnej „autoszczepionki” niż pobyt w przedszkolu. Bez względu na to, ile zdrowia będzie to kosztować…

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments