Gdzie się schować w razie „W”?

0
352
gdzie-sa-schrony
REKLAMA

Gdyby doszło do wybuchu wojny konwencjonalnej, nie mówiąc o atomowym konflikcie, tarnowianie byliby w zdecydowanej większości bezbronni i zdani na łaskę losu. Zabrakłoby dla nich po prostu miejsc w budowlach ochronnych.
Jak informują w Wydziale Bezpieczeństwa Publicznego Urzędu Miasta Tarnowa, w ewidencji Obrony Cywilnej są zaledwie 62 schrony i tzw. zastępcze miejsca ukrycia – tych jest nieco ponad sto. W ostatnich latach z rejestru wykreślono kilkadziesiąt ochronnych obiektów niebędących własnością komunalną. Te, które pozostały, są zwykle słabo oznakowane i w czasie pokoju dowolnie użytkowane przez administratorów budynków. Zwykle pełnią rolę podręcznych magazynów rzadko remontowanych i sprawdzanych przez służby Obrony Cywilnej.Jednorazowo można ukryć 8‑10 tysięcy tarnowian, reszta mieszkańców 110‑tysięcznego miasta musiałaby szukać ratunku na własną rękę. Tylko gdzie? Na to pytanie nikt nie zna odpowiedzi, a istniejące plany ewakuacyjne nie przystają do możliwej obecnie skali zagrożeń.Jak się szacuje, budowle ochronne w Polsce są w stanie zapewnić schronienie jedynie ok. 4 procentom ludności cywilnej. Ostatnia powszechna inwentaryzacja sprzed dwunastu lat ujawniła, że na terenie kraju mamy nieco ponad 14 tysięcy budowli ochronnych (w tej liczbie blisko 7 tysięcy schronów, pozostałe to obiekty „umożliwiające ukrycie”) zdolnych pomieścić w sumie ok. 1,6 mln osób. Są zazwyczaj zlokalizowane w piwnicach budynków mieszkalnych i zakładów pracy. W teorii mają stanowić zabezpieczenie przed działaniem broni masowego rażenia i niebezpiecznych środków chemicznych. W praktyce większość może dać pewną osłonę jedynie przed nalotami bombowymi.Poważne zastrzeżenia budzi też stan techniczny większości budowli ochronnych w Polsce i mocno przestarzałe wyposażenie pamiętające lata 50. i 60. ubiegłego wieku.
– To relikty przeszłości, ich miejsce jest ewentualnie w muzeach… – przyznaje Katarzyna Łącka – Sutkowska, dyrektorka Wydziału Bezpieczeństwa Publicznego w tarnowskim magistracie. W magazynie Obrony Cywilnej w Tarnowie także zalega archaiczny sprzęt, m.in. nieprzydatne maski przeciwgazowe.
Potrzeby obrony cywilnej nie znajdują zrozumienia we władzach państwowych i samorządowych – w ostatnich kilkunastu latach wybudowano w naszym kraju zaledwie dwa… schrony.W Tarnowie najnowszy schron, zlokalizowany w siedzibie ZUS, powstał przed ponad 20 laty. Inwestorzy nie są zainteresowani tego rodzaju obiektami, które podrażają koszty m.in. późniejszej eksploatacji i utrzymania budynku.Ustawodawca zaś nie stworzył przepisów sprzyjających powstawaniu nowych budowli ochronnych, w tym zasad ich dofinansowania przez budżet państwa. Za przykład do naśladowania służyć tu może wielokrotnie mniejsza Szwajcaria, dysponująca ok. 300 tysiącami bunkrów, piwnic atomowych, schronów dla ludności cywilnej. Znajdują się one w domach, blokach mieszkalnych, podziemnych parkingach, budynkach użyteczności publicznej.
Potencjalne zagrożenie cywili nie jest przedmiotem troski polskiego rządu, potrzeby OC odsuwane są na plan najdalszy – są wciąż ważniejsze społecznie i gospodarczo zadania.
– Od wielu lat nic się nie zmienia w tym względzie, nie ma przepisów nadążających za zmieniającą się rzeczywistością. Brakuje chronicznie pieniędzy na obronę cywilną i utrzymanie obiektów ochronnych, nie mówiąc o budowie nowych. Potrzebne są więc pilnie rozwiązania systemowe, o czym rozmawiamy na spotkaniach u wojewody. Niestety, efektów nie widać, a obrony cywilnej nie traktuje się poważnie, co może kiedyś przysporzyć nam wszystkim problemów… – przestrzega dyr. Łącka‑Sutkowska i zwraca też uwagę na niską świadomość mieszkańców. Podkreśla znaczenie szkoleń i materiałów ulotnych upowszechniających wiedzę o zachowaniu się w obliczu zagrożenia, sygnałach alarmowych, zasadach ewakuacji itd.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments