Gołąb (nie) pokoju

0
189
golebie

G…o nam zrobicie!
O tym, jak mądre potrafią być gołębie, najlepiej wiedzą ich hodowcy. Z dumą opowiadają o hodowli gołębi ozdobnych wyróżniających się piękną sylwetką i oryginalnym upierzeniem. Miłośnicy gołębi pocztowych chwalą je za nadzwyczajne rozeznanie w terenie, wierność i towarzyskość. Ornitolog Andrzej Kruszewicz mówi, że gołąb to szlachetny ptak, wyjątkowo troskliwy w kwestii opieki nad pisklętami. Typowy mieszczuch, nie boi się ani ludzi, ani samochodów. Dzięki swojej inteligencji doskonale radzi sobie w wielkim mieście, potrafi dostosować się do trudnych warunków.O ich obecności świadczą ekskrementy pozostawione na gzymsach, które tworzą widoczne z daleka pryzmy wysokie nawet na kilkanaście centymetrów. Zanieczyszczają nie tylko balkony i parapety, niszczą też elewacje zabytkowych kamienic, brudzą chodniki i parkowe ławki.– Gołębie dokarmia sąsiadka mieszkająca nade mną. Siadają na jej parapecie, a srają na mój – żali się Andrzej. – Na porozumienie nie ma szans, dla sąsiadki gołębie to „biedne ptaszki” i żadne racjonalne argumenty do niej nie docierają. Marta miała podobny problem, ale udało się go rozwiązać za pomocą… żyłki. – Nie chciałam wywieszać szeleszczących worków foliowych ani wbijać szpikulców. Uratował mnie brat, który przewiercił listewki w ścianie po obu stronach parapetu i przeciągnął – kilka centymetrów nad nim – żyłkę. Teraz mam święty spokój.
U Katarzyny mieszkającej na ostatnim piętrze gołębie zadomowiły się na balkonie.
– Starsza pani z parteru je karmi, a ja po nich sprzątam. W końcu zaszkliłam balkon. Częściowo pomogło, nie muszę już ciągle szorować podłogi, teraz myję okna.
Fora internetowe pękają w szwach od bardziej lub mniej skutecznych sposobów na pozbycie się uciążliwego sąsiedztwa: posyp posadzkę pieprzem; wlej do miseczki ocet; wyłóż kulki naftalinowe; zawieś pod sufitem plastikowego kruka i dorysuj mu białe oko, żeby spojrzenie wroga niepokoiło nadlatujące gołębie; puszczaj z głośników odgłosy jastrzębia, posadź w kącie dużego pluszaka wyglądającego jak przyczajona bestia; zainwestuj w brokatowe wiatraczki oraz intensywne, samochodowe odświeżacze powietrza; do balkonowego sznurka przywiąż czerwone wstążeczki i płyty CD; załóż siatkę zabezpieczającą; kup kolce; weź procę i orzechy – wyceluj.
Nie dokarmiaj!
– A najlepiej nie dokarmiaj gołębi – dodaje Janusz Galas, prezes Miejskiego Zarządu Budynków w Tarnowie. – Właśnie miałem kolejną interwencję, tym razem z ulicy Kołłątaja. Jedna z mieszkanek ma zapaskudzony cały balkon, bo ktoś obok dokarmia gołębie. Na okrągło informujemy, że nie wolno tego robić, ale jak widać na darmo. Montujemy również ekopiki, czyli kolce tępo zakończone, głównie nad drzwiami wejściowymi do kamienic i lokali użytkowych w centrum miasta. Cóż więcej możemy zrobić?
To akurat wie Zbigniew Sipiora, prezes największej spółdzielni mieszkaniowej w Tarnowie.
– Bez przerwy mamy interwencje w sprawie gołębi. Ptaki lokują się blisko miejsc, w których regularnie dostają pożywienie. Nie wolno ich dokarmiać, ale regulaminowy zakaz jest ignorowany. Trudno iść do sądu z teoretycznie błahą sprawą, cierpią na tym ci, którzy mają parapety i balkony w ptasich odchodach. W tą nierówną walkę powinno się włączyć miasto, bo sprawa dotyczy całego Tarnowa, i zaproponować jakieś środki zaradcze, może karmę antykoncepcyjną?
Ten sposób odradza Tomasz Folta, tarnowski ornitolog‑amator, członek Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków oraz Małopolskiego Towarzystwa Ornitologicznego.
– Zastosowanie takiego preparatu może zmniejszyć populację także innych ptaków, a nie o to przecież chodzi. Podobnie jak inni radzi nie dokarmiać. – Dokarmiać można zimą, gdy są trudne warunki atmosferyczne i ptakom ciężko jest zdobyć pokarm. Karmienie latem rozleniwia gołębie. Jest ich coraz więcej, bo właściwie nie mają w mieście naturalnych wrogów. Zagrażają im co najwyżej koty. I przyznaje, że gołąb miejski to gatunek, do którego nie pała wielką sympatią między innymi z powodu jego natarczywości.
Za co można dostać karę?
Straż Miejska w Tarnowie ma pełne ręce roboty, bo ptaki podzieliły mieszkańców, jedni okruchami wabią chmary gołębi, drudzy piszą skargi i proszą o interwencje. Zdarzyło się, że jedną ze skarg wystosował mąż nieakceptujący postępowania żony regularnie dokarmiającej gołębie przed blokiem.
Dopiero co strażnicy interweniowali między innymi przy ul. Lwowskiej. Swego czasu odwiedzili też mieszkankę ul. Goslara, która przez okno wyrzucała ptakom resztki jedzenia. Rok temu przy pawilonie „Stokrotka” przyuważyli kilka starszych osób, które – jedna za drugą – wytrzepywały z woreczków okruchy ciast, resztki chleba, ziemniaków, ryżu. Skargę złożył właściciel sąsiedniej kamienicy, na której gołębie przesiadywały przed i po sutym posiłku.
– Tłumaczenie jest zawsze podobne, każdy, kto dokarmia gołębie, mówi, że robi to z potrzeby serca. Argument, że gołębie świetnie sobie radzą i potrafią wyżywić się same, mało kogo przekonuje. Mandaty wystawiamy w ostateczności, gdy wszystkie kolejne pouczenia są ignorowane – mówi Zofia Hebda kierująca Referatem Porządkowym Straży Miejskiej w Tarnowie.
W regulaminie utrzymania czystości i porządku na terenie Tarnowa nie ma zakazu dokarmiania gołębi, dlatego strażnicy miejscy powołują się na artykuł 145 Kodeksu Wykroczeń: Kto zanieczyszcza lub zaśmieca miejsca dostępne dla publiczności, a w szczególności drogę, ulicę, plac, ogród, trawnik lub zieleniec, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany.Z kolei Paweł Kozioł, naczelnik tarnowskiego Wydziału Spraw Terenowych Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, przypomina, że gołąb skalny, forma miejska, objęty jest – o czym wie niewielu – ochroną częściową. Zgodnie z rozporządzeniem w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt nie wolno usuwać gniazd gołębia miejskiego, gdy są w nich pisklęta, i nie wolno niszczyć jaj.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o