Coraz drożej przychodzi nam mieszkać

0
677
drogie życie
Niemal co miesiąc do mieszkańców Tarnowa, którzy zajmują lokale spółdzielcze lub komunalne, przychodzą nowe powiadomienia o rosnących cenach | Fot. Paweł Topolski
REKLAMA

Niemal co miesiąc do mieszkańców Tarnowa, którzy zajmują lokale spółdzielcze lub komunalne, przychodzą nowe powiadomienia o rosnących cenach. Drożyzna daje się coraz bardziej we znaki, bo dotyczy i czynszu, i wody, i wywozu śmieci. Zarządcy budynków bezradnie rozkładają ręce. Twierdzą, że na tę sytuację nie mają wpływu.

– Pierwszą informację o podwyżce otrzymałem ze spółdzielni w marcu, potem w maju, a następną w czerwcu. Czy to już koniec, nie wiem – opowiada pan Witold, który mieszka w bloku należącym do Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, największej w mieście.
Pan Witold pokazuje informacje, które znalazł w swojej skrzynce pocztowej. W zawiadomieniu w marcu TSM pisze o zmianie opłat za użytkowanie mieszkania, które odnoszą się do pokrycia kosztów „zależnych od spółdzielni”. Podwyżki były kilkuprocentowe, w piśmie mowa była o wzroście ceny za podgrzewanie wody z 24,94 na 25,44 zł. Później nadeszły wiadomości o kolejnej zmianie opłat, tym razem spowodowanej podwyżką cen za wodę i odprowadzanie ścieków. TSM podała, iż pan Witold będzie płacił za wodę i kanalizację nie 9,56 zł za metr sześc., jak dotychczas, ale 9,72.

REKLAMA

Posłaniec ze złą wieścią
– Ostatnio spółdzielnia uprzejmie mnie poinformowała, że opłaty znowu się zmieniają, a to dlatego, że uchwałą Rady Miejskiej podwyższono stawki za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Teraz przychodzi płacić 22 zł od osoby, kiedyś było to 18. Strach już zaglądać do skrzynki pocztowej…
W ciągu dwóch miesięcy opłaty za użytkowanie mieszkania, które pan Witold zajmuje wraz z żoną, wzrosły o ok. 10 złotych. Liczniejsze rodziny płacą odpowiednio więcej. Przykładowo w kwietniu ubiegłego roku wszystkie opłaty w przypadku pana Witolda (mieszkanie o powierzchni 60 metrów kw.) wynosiły 598, a obecnie 640 zł. Co będzie dalej, nie wie nikt. Nie wie też spółdzielnia.
– Z naszej strony nie przewidujemy już w tym roku zmian w wysokości opłat, z wyjątkiem bloków, w których zostały wykonane prace modernizacyjne – mówi Kazimierz Kępowicz, wiceprezes TSM. – Proszę zwrócić uwagę, że większość podwyżek wynika z okoliczności, na które jako spółdzielnia nie mamy wpływu. Chodzi o różne, media, wywóz odpadów itp. Czasem niektórzy mieszkańcy myślą, że my stoimy za tymi podwyżkami, ale my jedynie przekazujemy informacje o nich, spełniamy rolę posłańca, który przynosi złe wieści.

Śmieci robią swoje
Coraz większy wpływ na wysokość opłat mają stawki za wywóz odpadów, które ostatecznie ustalają radni miejscy. Samorządy w całym kraju w tej sprawie odbijają piłeczkę, przypominając, że bardzo prędko rosną koszty zagospodarowania śmieci, niezależne od nich i jest to sprawa państwa, a nie gmin. W latach 2017 – 2020 wzrost tzw. opłaty marszałkowskiej za składowanie odpadów wyniósł 263 proc.
– Wiele podmiotów podnosi swoje ceny, uzasadniając to rosnącymi kosztami, a my jako zarządcy nieruchomości na tym cierpimy. Cały czas znajdujemy się pod presją mieszkańców, którzy oczekują, że nie będą wzrastać opłaty zależne od nas. Tylko jak to pogodzić, gdy wszystko drożeje: energia elektryczna (w ciągu roku już czwarta zmiana taryfy), podatki od wieczystego użytkowania gruntu czy teraz wydatki związane z utrzymaniem stanu sanitarnego obiektów zgodnie z wytycznymi GIS. Muszą rosnąć również płace pracowników, nie można tych płac zamrozić na lata. Oszczędzamy na różny sposób, ale na dłuższą metę tak się nie da, tym bardziej, że w naszej spółdzielni wzrost opłat eksploatacyjnych był dotychczas minimalny – mówi Kazimierz Olszewski, prezes SM „Nadzieja” w Tarnowie. Obliczył on, że w „Nadziei” średnio 51‒53 proc. opłat to koszty niezależne od spółdzielni.

Więcej zadłużonych
Drożej jest już w mieszkaniach będących w zasobach Zarządu Budynków Miejskich w Tarnowie. Na początku tego roku zaplanowano, że maksymalna stawka czynszu wzrośnie z 6,70 zł do 7,95 zł za metr kw. (stawka mogła być obniżona ze względu na stan i lokalizację mieszkania; średni czynsz wynosi obecnie 5,59 zł). W lokalach socjalnych planowano podwyżkę z 1,84 zł do 2,18 zł za metr kw. W marcu jednak przyszła epidemia koronawirusa i po wprowadzeniu tarczy antykryzysowej na dwa miesiące (maj i czerwiec), zamrożono podwyżki czynszów za użytkowanie mieszkań.
Zachodzi obawa, że w wyniku kryzysu spowodowanego pandemią i wzrostu bezrobocia, będzie rosnąć zadłużenie w spółdzielniach i MZB.
– Do tej pory obserwowaliśmy tendencję zniżkową w zadłużeniach, co zapewne było spowodowane dobrą koniunkturą gospodarczą w kraju i wprowadzonymi przez rząd programami socjalnymi – mówi wiceprezes TSM. – W ciągu ostatnich pięciu lat współczynnik zadłużenia obniżył się u nas o ok. 50 proc., co na tle innych spółdzielni w województwie, a nawet w kraju, stawiało nas w czołówce. Ale teraz istnieje poważna obawa, iż z powodu kryzysu wywołanego przez pandemię sytuacja ulegnie niekorzystnym zmianom. Miejmy nadzieję, że będzie to przejściowe zjawisko, przypominamy ponadto, że osoby znajdujące się w trudnej sytuacji ekonomicznej mogą liczyć na dodatki mieszkaniowe w opiece społecznej.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o