Czy będziemy mieli najdroższy prąd w UE?

0
99
prad
REKLAMA

Nawet o jedną piątą. Panią Marię to martwi, bo ma 1700 zł emerytury i już teraz ledwie wystarcza jej to na inne rachunki i na życie.
Ponad dwa razy więcej od pani Marii płaci za prąd pan Marek. Ale też jest powód. – Pół dnia chodzą trzy komputery, mój, żony i córki, często używamy pralki, a telewizor gra do północy, obojętnie, czy coś w telewizji się ogląda, czy nie. To takie przyzwyczajenie, z którym przyjdzie skończyć – opowiada. – Pewnie regularne ładowanie smartfonów też kosztuje. Za dwumiesięczny okres płacę około 170 zł, zimą trochę więcej.
Pan Marek mówi, że trzy lata temu zdecydował się na zmianę dystrybutora energii elektrycznej, który gwarantował, że przez czas obowiązywania umowy ceny prądu pozostaną te same. – Wkrótce umowa się kończy i ciekaw jestem, jakie rachunki przyjdzie płacić.
Do tej pory pan Marek nie wdrażał w domu szczególnego programu oszczędnościowego, gdy chodzi o zużycie prądu. – W zasadzie wszystkie żarówki w tych pomieszczeniach, w których często przebywamy, są już energooszczędne, ale trudno mi stwierdzić, jak duży wpływ mają one na wysokość opłat. Wymieniałem je w dłuższym okresie czasu, nie naraz. Kupowałem po niższych cenach, które oferowały sieci handlowe, część to chyba chińskie wyroby. Potem czytałem w Internecie, że niektóre takie żarówki nie dają specjalnych efektów, więc nie wiem, jak jest. Jedna rzecz mnie tylko zaskoczyła. Przez kilkanaście lat używaliśmy tej samej lodówki, która nie miała klasy energetycznej. W tamtym roku zastąpiliśmy ją nową, z klasą A+. Przypuszczam, że zyskujemy na tym 20‑30 zł na każdym rachunku za prąd.
W jednym z dużych centrów handlowych jest sprzęt AGD z klasami energetycznymi: A+, A++ i A+++.
– Klienci coraz częściej zwracają uwagę na te oznaczenia. Pytają mnie, czy warto dołożyć do tych „plusów” – mówi pan Robert, sprzedawca. – Trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź na to pytanie. Jeśli chodzi o lodówkę, która pracuje długo w ciągu doby, większa liczba „plusów” ma większe znacznie niż w przypadku zmywarki czy pralki, których używa się rzadziej lub częściej, w zależności od tego, jak duża jest rodzina. Na pewno do tych najbardziej energooszczędnych urządzeń trzeba dopłacić kilkaset złotych, co czasem zwraca się prędko, a czasem dopiero po kilku latach. Jeśli prąd będzie znacznie drożał, zwrot będzie szybszy.
Dziś wszystko wskazuje na to, że klienci coraz częściej będą wypytywać pana Roberta o korzyści z plusów umieszczonych za symbolem A.
Niedawno media przyniosły elektryzującą opinię społeczną wiadomość: po 2020 roku Polska będzie miała najdroższą energię elektryczną w Europie. Przytaczane są prognozy Instytutu Energii Odnawialnej (IEO), z których wynika, iż w ciągu najbliższych kilku lat będziemy mieli najwyższe hurtowe ceny prądu i taryfy dla wszystkich grup odbiorców – od wielkiej fabryki po skromną panią Marię, emerytkę z Tarnowa.Zarabiając mniej niż w wielu krajach Unii, za energię zapłacimy więcej. Znacznie więcej. W porównaniu z poprzednimi latami rachunki wystawiane gospodarstwom domowym mogą wzrosnąć o ponad 22 procent, już w przyszłym roku o 15 proc. Główny powód zmian to drożejące polskie uprawnienia do emisji CO2.
Możliwe więc, że wiele gospodarstw domowych zacznie zwracać baczniejszą uwagę na proste metody oszczędzania prądu w domu. Ponieważ żarówki energooszczędne są jednak tańsze niż kilka lat temu, zapewne wzrośnie na nie popyt, ale być może w pierwszym rzędzie przyjdzie zmienić niektóre dotychczasowe nawyki.
Możliwe, że pan Marek będzie już gasił telewizor, gdy tylko przestanie go oglądać, niewykluczone, że ktoś inny zadba o bardziej efektywne wykorzystanie pralki bądź zmywarki, by pracowały rzadziej. Warto zastąpić prądożerny czajnik elektryczny czajnikiem tradycyjnym, a dodatkowo gotować w nim tylko tyle wody, ile akurat jest potrzeba. Włączony komputer, którego nie używamy przez dłuższą chwilę, będzie potrzebował mniej energii, jeśli wprowadzimy go w stan uśpienia, a oszczędności pojawią się również wtedy, gdy różnego rodzaju sprzęt całkiem wyłączymy z gniazdka. Za tzw. stan czuwania, objawiający się świeceniem zwykle czerwonej lampki, też trzeba płacić.
Nawet czytając książkę, warto to robić przy jednej, punktowej lampie, a nie korzystać z oświetlenia całego pomieszczenia usytuowanego na suficie. Jeśli ktoś ma własny dom, bardziej wyrafinowanym sposobem jest montowanie zewnętrznego światła wraz z czujnikiem, który reaguje na ruch.
Różne są szacunki dotyczące oszczędności powstałych w wyniku zastosowań nieskomplikowanych sposobów. Niektóre mówią o 10 procentach. Dla wspomnianej pani Marii może to być licząca się kwota, przynajmniej w dłuższej perspektywie, ale ona już teraz oszczędza na prądzie. W jej przypadku niewiele więcej da się zrobić.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o