Duża pomoc dla średniego miasta

0
127
pieniadze-dla-Tarnowa

Mowa jest raczej o wędce niż o rybie, dlatego twierdzi się, że na pomocy zyskają samorządy najbardziej odważne i kreatywne. Problem w tym jeszcze, że w przeszłości takie miasta jak Tarnów również miały obiecaną od różnych ekip rządowych pomoc. Skończyło się na deklaracjach. Jak będzie tym razem?
Prawo i Sprawiedliwość już w kampanii wyborczej w 2015 roku krytykowało „metropolitarną” politykę rządu PO i PSL. Uważało, że na tej polityce korzystają przede wszystkim duże aglomeracje, wokół których koncentruje się większość potencjału rozwojowego, a prowincja odstaje od nich coraz bardziej. W związku z czym trzeba prowincję wspomóc.
Jak już informowaliśmy, rząd przygotował pakiet działań dla miast średniej wielkości, który był zapowiedziany w rządowej Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Wicepremier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że nowy model rozbudowy Polski będzie opierał się na rozwoju bardziej równomiernym, uwzględniającym specyfikę i różnorodność polskich miast, miasteczek i wsi. Planuje się na przykład, że miasta średniej wielkości (od 20 tys. mieszkańców wzwyż lub od 15 tys. pod warunkiem, że stanowią siedzibę powiatu) będą mogły otrzymać do 2020 roku pomoc łącznej wartości ok. 2,5 mld zł. Do projektu włączono 255 miast w całym kraju. Tych, które mają status wojewódzki, program nie obejmuje. One i bez tego radzą sobie dobrze.

Tarnów na pierwszej linii
W grupie tej znalazł się także Tarnów, ale przeszedł jeszcze do tzw. podgrupy priorytetowej. To znaczy, że wraz ze 122 innymi ośrodkami może liczyć na pomoc na szczególnych warunkach i w pierwszej kolejności, ponieważ według przeprowadzonych analiz miasta te najprędzej tracą swoje funkcje społeczne i gospodarcze.
Mowa jest jednak nie o prostym przelewie gotówki z konta rządowego na konta miejskie, ale o zróżnicowanym pakiecie pomocy, która będzie miała różną postać i będzie dostępna w pierwszym rzędzie dla tych, którzy wykażą się dobrze przygotowanymi projektami. Pod uwagę bierze się też wsparcie z krajowych programów operacyjnych zarządzanych przez Ministerstwo Rozwoju, zwolnienia z podatków PIT i CIT dla pozyskania inwestorów czy ułatwienie dostępu do środków Funduszu Inwestycji Samorządowych. W pomoc będą zaangażowane również fundusze unijne.


Praca, praca, praca…
– Chciałabym, żeby w ramach pomocy miasto wreszcie uporządkowało Starówkę i jej otoczenie, gdyż „perła renesansu” już prawie straciła blask. Jest obskurnie, mało optymistycznie – twierdzi Joanna Sak, nauczycielka. Nie wiedziała jednak, że jej postulat może być zrealizowany w ramach innego projektu, tzw. rewitalizacji, do którego Tarnów się przymierza. Kiedy jej o tym opowiedzieliśmy, po namyśle dodała: W takim razie powinniśmy zainwestować w rozwój usług czy przemysłu, żeby było więcej miejsc pracy i mniej wyprowadzek z miasta.
– Praca, praca, praca… – mówi podobnie Andrzej Ptak. – Ja już jestem emerytem, ale coś muszą mieć na miejscu młodzi, żeby stąd nie uciekali. Co będzie warte miasto bez młodych? Umrze razem z nami, starymi.
Problem jest nie tylko tarnowski, ale dotyczy większości „średnich” miast, bo prof. Przemysław Śleszyński, ekspert z Polskiej Akademii Nauk, tak powiedział dla PAP: „Ludzie, którzy wyjeżdżają np. z Krosna, Łomży, Przemyśla, Zamościa do Krakowa czy Warszawy, decydują się na to dlatego, że ich aspiracje związane z uzyskanym poziomem wykształcenia nie odpowiadają strukturze popytu na pracę w ich rodzinnej miejscowości. Jeśli stworzy im się odpowiednie możliwości, część ludzi kreatywnych, dobrze wykształconych pozostanie”.
Zdaniem Piotra Augustyńskiego, wiceprezydenta Tarnowa, problem wysysania mniejszych ośrodków przez większe jest znany nie tylko w Polsce.

Wykupić ziemię
– Kiedyś rozmawiałem na ten temat w Niemczech i Niemcy też uskarżali się, że mają podobny kłopot. Zapowiadana przez wicepremiera Morawieckiego pomoc rządowa może ograniczyć to zjawisko w naszym kraju – mówi wiceprezydent. – Być może będą dostępne takie formy wsparcia, żebyśmy mogli w Tarnowie pozyskać duże tereny wzdłuż autostrady A4 i zaoferować je inwestorom. Mam na myśli i wykup, i wyposażenie tych terenów w odpowiednią infrastrukturę. To byłoby bardzo ważne. Przypuszczam jednak, że o środki skierowane na pomoc do miast będzie trzeba ostro walczyć i musimy być na to przygotowani. Nic nie przyjdzie łatwo. Istotny zapewne będzie też lokalny lobbing, więc liczymy chociażby na tarnowskich parlamentarzystów.
Radny Jacek Łabno pytany w sprawie deklarowanego rządowego wsparcia nie zastanawia się ani chwili. Podobnie jak wiceprezydent Augustyński mówi o nowych terenach pod inwestycje.
– To jest podstawowa sprawa. Wokół Tarnowa jest wiele interesujących z punktu widzenia inwestorów gruntów, a przejęcie ich i zagospodarowanie mogłoby się stać kołem zamachowym dla gospodarki miasta. Potrzebny byłby również trzeci zjazd z autostrady A4, który zapewne stanowiłby dla potencjalnych inwestorów zachętę. Już teraz powinniśmy lobbować w tej sprawie, naciskać, słać petycje. Nie ma na co czekać. Wbrew temu, co twierdzą niektórzy, Tarnów po utracie statusu miasta wojewódzkiego sporo stracił i te straty nie zostały odrobione. Pomoc rządowa dla takich miast jak nasze jest dobrą propozycją, ale trzeba będzie też umieć umiejętnie z niej skorzystać.


Przeciw wyludnianiu
Radny Łabno dodaje, że gdyby tylko pojawiła się taka możliwość, część uzyskanych środków powinna być przeznaczona na ochronę zabytków w mieście, na ich lepszą ekspozycję i skuteczniejszą popularyzację, na badania konserwatorskie wybranych obiektów. Pożądane byłoby wzmocnienie Tarnowa jako ośrodka ruchu turystycznego. Radny skłaniałby się ponadto do wniosku, żeby miasto przestało się już procesować o „Marcinkę” z Sanguszkami i zapewniło fundusze na wykup wzgórza zamkowego z rozsypującymi się ruinami dawnej siedziby Tarnowskich.
Przedstawiony program wsparcia dla ośrodków średniej wielkości jest na ogół pozytywnie oceniany. Poparł go już Związek Polskich Miast. Na razie nikt nie kwestionuje idei pomysłu. Czasem zwraca się uwagę na jego niedoskonałości, podobne jak w przypadku programu „Rodzina 500 plus”. Wskazuje się choćby na to, iż o ile nie ma wątpliwości, że wsparcia potrzebują np. Przemyśl, Tarnobrzeg czy Wałbrzych, to nie ma pewności, czy także kwitnący od lat Sopot. Generalnie jednak wyraża się nadzieję, że nowe impulsy rozwojowe, które może przynieść program rządu, budowa trwałego potencjału społeczno‑gospodarczego zahamują zjawisko wyludniania się niektórych ośrodków. Wspomina o tym również prof. Śleszyński, dodając, że – jak się szacuje – część naszych miast do 2050 roku może stracić nawet 40‑50 proc. mieszkańców i wymienia przykładowo Tarnów, Konin, Siemianowice Śląskie, Łomżę, Tarnobrzeg i Świętochłowice.

Dać coś w zamian
Tenże ekspert jest przekonany, iż miastom, które w 1999 r. straciły funkcje wojewódzkie, „należy coś dać w zamian”. Na marginesie można przypomnieć, że w przeszłości rządowych koncepcji związanych z pomocą dla byłych stolic województw było już dużo. Nic jednak z tego nie wyszło, poza powołaniem państwowych wyższych szkół zawodowych.
W Małopolsce w grupie miast priorytetowych uwzględnionych w planach rządowych oprócz Tarnowa znajdują się jeszcze Nowy Sącz, Gorlice, Nowy Targ, Zakopane i Chrzanów. W naszym regionie na liście „255” są Bochnia i Brzesko. Nie uwzględniono na pewno będącej w potrzebie Dąbrowy Tarnowskiej, bo choć jest miastem powiatowym, ma tylko nieco ponad 11 tys. mieszkańców. Do spełnienia warunków zabrakło około 4 tysięcy…
Prof. Śleszyński dostrzega też niebezpieczeństwo zaprezentowanej przez wicepremiera koncepcji: „Jest jeszcze czarny scenariusz, że miasta zaczną bardzo silnie konkurować między sobą o migrantów, żeby podtrzymać swój rozwój, w związku ze spodziewaną luką podażową na rynku pracy. Warszawa sobie poradzi, bo jest stolicą kraju. Gorzej ze średnimi miastami, które straciły funkcje wojewódzkie i mają ok. 100‑200 tys. mieszkańców, takimi jak np. Wałbrzych, Radom, Włocławek czy Tarnów”.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o