Firmy z likwidacją w tle

0
188
likwidacja-firmy
REKLAMA

W latach 2008‑2013 w Małopolsce powiatowe urzędy pracy i inne instytucje dysponujące dotacjami wsparły 40 tysięcy osób rozpoczynających działalność gospodarczą. Głównie zakładano firmy świadczące usługi ogólnobudowlane, na kolejnych miejscach znalazła się działalność handlowa oraz naprawa pojazdów.
Likwidacja firmy w okresie 12 miesięcy od przyznania dotacji wiąże się z koniecznością zwrotu pieniędzy wraz z odsetkami, przedsiębiorcy stają więc na głowie, by do takiej sytuacji nie dopuścić. Przez pierwsze dwa lata działalności mają też możliwość opłacania połowy składek na ZUS. Zakończenie okresu obowiązywania tych dwóch zachęt skłania część osób do zamknięcia biznesu. – Średni czas funkcjonowania firmy to 26 miesięcy – czytamy w raporcie przygotowanym przez Wojewódzki Urząd Pracy w Krakowie.
Urzędnicy wzięli pod lupę przedsiębiorców z dotacją. Osoby, które zlikwidowały działalność gospodarczą, poproszono o podanie przyczyn. Na pierwszym miejscu znalazły się zbyt wysokie podatki i obciążenia związane z ubezpieczeniem społecznym, na kolejnych miejscach problemy ze znalezieniem klientów oraz duża konkurencja.
Po dokładnej analizie wskazano również okoliczności, które sprzyjały funkcjonowaniu firm w dłuższym okresie, a należały do nich: właściciel – mężczyzna posiadający wykształcenie wyższe, zamieszkały w mieście i nieprowadzący wcześniej działalności gospodarczej, oraz dotacja od innego niż PUP projektodawcy. Wyższą przeżywalnością wyróżniały się podmioty związane z obsługą rynku nieruchomości (71 proc.), informacją i komunikacją (65 proc.), opieką zdrowotną i pomocą społeczną (64 proc.) oraz działalnością profesjonalną, naukową i techniczną (63 proc.).
– Trudno nie zgodzić się z tym raportem – przyznaje Angelika Bilska, naczelniczka Wydziału Instrumentów Rynku Pracy w Powiatowym Urzędzie Pracy w Tarnowie. – Jednak na naszym terenie bardzo dobrze wypada tak zwana efektywność zatrudnienia kształtująca się na poziomie 80 – 90 procent. Jest to wskaźnik pokazujący, ile osób z tych, które otrzymały dotację i przez rok prowadziły własną działalność, nie powróciło w ciągu trzech następnych miesięcy do ewidencji bezrobotnych. Oczywiście dużo więcej wniosłaby analiza obejmująca okres dwóch – trzech lat, ale ministerstwo takich badań nie zarządziło.
Najaktywniejsi w sięganiu po dotacje są ludzie młodzi, problem pojawia się w grupie 50 plus. W Tarnowie i powiecie przeważają firmy związane z budownictwem, mechaniką samochodową, handlem, usługami fryzjerskimi, produkcją mebli, bram, ogrodzeń, biżuterii. Akceptację urzędników zyskują również inne pomysły, jak wiercenia geologiczno‑inżynierskie, prowadzenie apteki, projektowanie 3D, kursy wspinaczki skalnej, usuwanie graffiti czy mikroskopowe badania żywej kropli krwi.
W tym roku tarnowski PUP przeznaczył na dotacje ponad 6 mln zł. Maksymalna kwota wsparcia na założenie firmy to 20 tys. zł. Chętnych nie brakuje, od stycznia już ponad 200 osób złożyło wnioski. Jak tak dalej pójdzie, to pula może się we wrześniu wyczerpać. Ilu nowych biznesmenów przetrwa na rynku dłużej niż rok? – Korzyści z założenia dotowanej działalności gospodarczej, nawet jeśli firma w końcu upada, są niewymierne – przekonuje Angelika Bilska. – Bezcenne jest zdobyte w tym czasie doświadczenie, ważne są nowe kontakty oraz sam fakt, że ktoś podjął wyzwanie.
Jednak sens przyznawania bezzwrotnych dotacji firmom, które po dwóch latach prawdopodobnie znikną z rynku, budzi wątpliwości samych rządzących. – W pierwszej wersji nowelizacji ustawy, która dotarła do nas pod koniec ubiegłego roku, faktycznie dotacje były usunięte. Zastąpiono je pożyczkami. Jednak w następnym projekcie dotacje przywrócono – kontynuuje nasza rozmówczyni.
Na razie więc korzystać można zarówno z dotacji, jak i nowo wprowadzonych pożyczek. Ubiegać się o nie mogą bezrobotni, studenci ostatniego roku oraz świeżo upieczeni absolwenci wyższych uczelni. Ich zaletą jest to, że są w stanie sfinansować całe przedsięwzięcie, ponieważ wynoszą dwudziestokrotność przeciętnego wynagrodzenia (ponad 70 tys. zł), zaś dotacja to zaledwie jego sześciokrotność. Oprocentowanie jest bardzo niskie i sięga 0,25 proc. w skali roku. Największym minusem jest to, że pożyczkę trzeba będzie oddać bez względu na to, czy interes uda się rozkręcić, czy nie. Można więc sądzić, że nikt lekką ręką po nią nie sięgnie.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments