Strona główna Tarnów - wiadomości Gospodarka Jakub Kwaśny: Zazdroszczę mojemu następcy, zastanie miasto w dobrej kondycji

Jakub Kwaśny: Zazdroszczę mojemu następcy, zastanie miasto w dobrej kondycji

1
Wywiad z Jakubem Kwaśnym prezydentem Tarnowa
REKLAMA

Rozmowa z Jakubem Kwaśnym, prezydentem Tarnowa, o sukcesach i porażkach w drugą rocznicę zaprzysiężenia

Poproszę o swego rodzaju analizę SWAT – pokazanie mocnych i słabych stron tej kadencji, tego co się udało, a co nie.
Do niewątpliwych sukcesów zaliczam to, co już się dzieje – zmianę otoczenia po dawnym Owintarze. To, co nie udało się dotąd żadnemu prezydentowi, udaje się teraz – w sercu miasta powstaje sporych rozmiarów, nowoczesna inwestycja mieszkaniowa. To miejsce wreszcie przestanie straszyć, przestanie szpecić ścisłe centrum naszego pięknego Tarnowa.
Kolejno – całkowita zmiana na terenie dawnego Młyna Szancera, gdzie firma ARCHE, specjalizująca się w rewitalizacji terenów poprzemysłowych, buduje hotel z nowoczesnym zapleczem konferencyjnym. Jeszcze niedawno to wszystko wydawało się niemożliwe.

Fakt, to istotne, lecz przyzna Pan, że nie są to miejskie inwestycje, lecz prywatnych przedsiębiorców.
W realizacji tego rodzaju działań nie da się ominąć miasta. Na polu działania administracyjnego w kwestii wydawania wszelkich opinii, pozwoleń i załatwiania formalności konieczna jest ścisła współpraca na linii inwestor – urząd. Mocno wspieramy inwestycje, które nie są kontrowersyjne lub szkodliwe, a przedsiębiorcom proponujemy skorzystanie z tzw. szybkiej ścieżki administracyjnej.
Wracając do tego, co na pewno warto podkreślić i uzmysłowić mieszkańcom – pozyskaliśmy gigantyczne środki zewnętrzne na rozwój, uruchomiliśmy nawet licznik, który w szczegółach pokazuje, ile dodatkowych pieniędzy spłynęło do Tarnowa na różnego rodzaju przedsięwzięcia – od początku tej kadencji to aż 400 mln złotych! Źródłem są tzw. fundusze szwajcarskie i nie tylko. Z tego pierwszego realizowany będzie np. długo wyczekiwany remont Pałacu Młodzieży. To również zadanie, na które jeszcze niedawno nie było żadnych szans. Mamy środki w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych, które zostaną przeznaczone na zadania edukacyjne, turystyczne czy wsparcie społeczne. Z nich zbudujemy i wyremontujemy 17 kilometrów ścieżek rowerowych oraz Centrum Recyklingu przy Komunalnej. Długo można wymieniać…

Jedną z obietnic wyborczych było uporządkowanie finansów miasta. Czy w Pana ocenie to się udało?
W tym obszarze dokonaliśmy prawdziwej rewolucji – zmniejszyliśmy nie tylko zadłużenie, ale i odsetki, czyli obsługę długu, zamieniliśmy 80 mln zł kredytu na tańszy. W 2025 roku budżet Tarnowa po raz pierwszy od dawna odbił się od dna.
Ważna jest również komunikacja. To nie tylko zakup 20 nowoczesnych autobusów, ale i zwiększenie liczby wozokilometrów i liczby pasażerów. Do tej pory było odwrotnie.
Zwróćmy też uwagę na modernizację ulicy Lwowskiej. Po różnego rodzaju perturbacjach (ale tak jest najczęściej, gdy głęboko kopie się w ziemi, w miejscu, w którym przebiega linia kolejowa) mocno idziemy do przodu. Po zakończeniu tego remontu mieszkańcy odczują prawdziwy skok cywilizacyjny. Wjazd do miasta od strony ul. Lwowskiej będzie już w przyszłym roku wyglądał rewelacyjnie. Ta inwestycja uruchomi również tereny inwestycyjne za Szpitalem im. św. Łukasza, które od lat stały odłogiem.

REKLAMA (2)

A marzenia i plany? Cele numer jeden?
Rozpoczynamy proces wykupu działek inwestycyjnych, to, co teraz zaczniemy, będą realizować moi następcy. Takie jest właśnie moje marzenie i moja ambicja – chciałbym mojemu następcy przekazać miasto w naprawdę dobrej kondycji. Nawet mu tego trochę zazdroszczę, bo ja miałem zupełnie inaczej.
Co jeszcze? Liczę, że w tej kadencji podpiszemy umowę i zrealizujemy budowę spalarni, jesteśmy już bardzo blisko.
Chciałbym również zbudować gmach Mediateki, uporządkować teren dawnej Kapłanówki, na Górze św. Marcina zbudować nowoczesny basen odkryty wraz z zakrytym, o charakterze rehabilitacyjnym, leczniczym, być może saunarium z prawdziwego zdarzenia. W układzie drogowym natomiast – doprowadzić do budowy wschodniej i zachodniej obwodnicy miasta. W kwestii bezpieczeństwa – współspowodować, że w mieście pojawi się zawodowa jednostka wojskowa, która w przestrzeni medialnej już się pokazuje.
A wewnętrznie brakuje nam jeszcze północnej obwodnicy oraz połączenia ulicy Tuchowskiej z Krakowską i Warsztatową.

Następcy? To znaczy, że Jakub Kwaśny nie będzie ubiegał się o reelekcję? W kuluarach pojawiły się nawet szepty, że celem jest Warszawa – funkcja posła lub senatora…
Mówię o następcy jako o urzędzie prezydenta, nie wskazując na osobę, nie wskazuję – kiedy. Wiadomo, że prawnie dozwolone są dziś dwie kadencje i osobiście uważam, że tyle wystarczy.
Ktoś, kto obejmie po mnie tę funkcję, będzie miał dużo łatwiej, zastanie miasto uporządkowane, również w kwestii oświaty – wobec dramatycznej sytuacji demograficznej i konieczności zmian, udało nam się niemal bezboleśnie, bez protestów i masowych zwolnień powołać zespoły szkolno – przedszkolne.

Wracam do pytania: To będzie reelekcja czy nie?
Zdecydowanie deklaruję, że najprawdopodobniej, jeśli tylko taka będzie wola mieszkańców, będą startował w kolejnych wyborach prezydenckich. Tarnów widzę w perspektywie nie 5, a 10 lat, z myślą o kolejnych 15 i 20 latach.

No dobrze, a co jest zawodem, rozczarowaniem? Co prezydenta boli?
Powiem raczej o tym, co jeszcze się nie udało – chciałbym, abyśmy w ramach Aglomeracji Tarnowskiej mogli realizować wspólne zadania komunikacyjne oraz w zakresie gospodarki odpadami. To obecnie z różnych względów, także prawnych, nie jest możliwe.

Nie brakuje głosów, że prezydent jest nadmiernie obecny w mediach społecznościowych, że liczba jego rolek w różnego rodzaju komunikatorach to przesada. Co Pan na to?
Uważam, że jest o czym mówić, jest o czym informować mieszkańców. To wręcz mój obowiązek. Miasto ma sukcesy, sporo się w nim dzieje. Co ciekawe – moją drogą poszli włodarze innych miast i gmin oraz parlamentarzyści. Czyli ma to sens.

REKLAMA (3)

Współpracownicy mówią, że prezydent to pracoholik…
Prawda. Mój roboczy dzień kończę często po godzinie 22.00, lecz ja to lubię. Napędza mnie kontakt z ludźmi oraz widoczny efekt tego, co robię. Odpoczywam spacerując po mieście, jedząc obiad u babci, a poobiednia drzemka to najlepszy relaks. Gdy potrzebuję poważniejszego odreagowania, wyjeżdżam z najbliższymi, bo tego wspólnego czasu nikt nam nie zwróci. I wtedy pozwalam sobie na słodkie lenistwo. Po prostu nie robię nic.

I jeszcze pytanie o sytuację Tarnowa, który globalnie nie jest w łatwym położeniu. Nie ma statusu województwa, kierowane są do niego znacznie mniejsze środki centralne niż do większych ośrodków. Jak się nim zarządza?
To rzeczywiście trudne zarządzanie. Wszędzie, gdzie jadę, podkreślam, że w Polsce nie mamy do czynienia ze zrównoważonym rozwojem. Te same teksty co o Tarnowie słyszę we Włocławku, Zamościu, Kaliszu, Wałbrzychu. Te same mamy problemy.
A swoją drogą, choć minęło już wiele lat, nieodżałowana jest utrata statusu miasta wojewódzkiego. A nasze położenie między rozwijającymi się Krakowem i Rzeszowem również nie zawsze sprzyja. O ile w bliskości Krakowa widzę szansę dla Tarnowa, to już Rzeszów może być dla nas konkurencją. Ale to już temat na zupełnie inną rozmowę.

Dziękuję.
Także dziękuję.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
1 Komentarz
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
1
0
Napisz komentarzx