Koniec niedzielnych zakupów?

0
100
niedzielny-handel
REKLAMA

Weekendowi zakupocholicy
Handlowcy wykazują pełną gotowość do zarobkowania w dni ustawowo wolne od pracy, a zjawisko niedzielnego handlu przybrało na sile, odkąd w polskich miastach zaczęły masowo powstawać supermarkety. Jeszcze do niedawna do zakupów w niedzielę przyznawała się jedna trzecia Polaków, ale najnowszy raport Pentor donosi, że zakupowe nawyki bardzo się zmieniły. Niedzielne wycieczki do supermarketów potwierdza już tylko dwóch na stu Polaków. Od blisko trzech lat klienci coraz chętniej kupują doraźnie i rozkładają zakupy na różne dni tygodnia.
W Tarnowie takiej tendencji jeszcze nie widać. W soboty i niedziele do Centrum Handlowego Gemini Park przychodzi nawet o 50‑70 proc. więcej klientów niż w inne dni. Jeśli w tygodniu zjawia się po 13 tys. osób, to w weekendy jest ich nawet ponad 20 tysięcy. Tarnowianie preferują niedzielne kupowanie jako element rozkładu każdego tygodnia, często wymuszony codziennym rytmem życia.
– Pojawia się pytanie, czy ktoś, kto ma zamiar coś kupić i odkłada to na niedzielę, jest w stanie przyjść do sklepu w zwykły dzień? Czasami robiąc zakupy w hipermarkecie, mam pewien dyskomfort, patrząc na zmęczone kasjerki, ale w ostatnim czasie bardzo zmienił się rytm pracy w wielu branżach – przecież nawet przedszkola wydłużają swój czas pracy. Gdy ludzie wracają do domu o godzinie 19, robią tylko szybkie spożywcze zakupy, a większe zostawiają na weekend – twierdzi Zbigniew Nowak, dyrektor Gemini Park w Tarnowie

REKLAMA

W niedzielę na kasie
Niedawno NSZZ „Solidarność” zapowiedział zbiórkę podpisów pod obywatelskim projektem ustawy wprowadzającej zakaz handlu w niedzielę. Jeszcze nie jest przesądzone, czy będzie to całkiem nowy projekt ustawy, czy może nowelizacja kodeksu pracy. Zgodnie z założeniami handel byłby zakazany w niedziele, święta, Wigilię i wielkanocną sobotę. Wyjątkiem byłoby kilka niedziel w roku, m.in. przedświąteczne i wyprzedażowe. Wyłączone spod działania ustawy byłyby też sklepiki do pięciu metrów kwadratowych, prowadzone przez właścicieli i członków ich rodzin, piekarnie, stacje benzynowe do 300 metrów kwadratowych, sklepy w szpitalach, na lotniskach, kwiaciarnie, stragany z dewocjonaliami…
Pomysłodawcy projektu argumentują, że pracownicy handlu są przemęczeni pracą przez siedem dni w tygodniu i nie mają czasu na życie rodzinne. Wprowadzenie wolnych niedziel – ich zdaniem – nie spowoduje pogorszenia sytuacji gospodarczej ani nie doprowadzi do wzrostu bezrobocia, bo handel przeniesie się na inne dni tygodnia.


Co na to handlowcy?
– Obiema rękami podpiszę się pod zakazem. Przecież my też jesteśmy ludźmi, mamy rodziny i dzieci, z którymi chcemy pobyć w niedzielę – mówi właścicielka niewielkiego spożywczaka na osiedlu. – Od dawna chcę zamykać sklep w niedzielę, bo na niedzielnym handlu jeszcze nikt się nie dorobił, ale klienci z pobliskich bloków są przyzwyczajeni, że zawsze mogą zaglądnąć po najdrobniejszą rzecz, dlatego nie mam serca ich tego pozbawiać.
Zupełnie inaczej patrzą na koszty funkcjonowania sklepów właściciele większych placówek.
– Podstawowa rzecz to koszty zatrudnienia. Jeżeli czas handlu zostanie skrócony, będę musiał zwalniać. Nikt mi nie wmówi, że w krótszym czasie przyjdzie więcej klientów, więc przy ograniczeniach nie będę potrzebował aż tylu pracowników – mówi właściciel jednego z butików w Gemini Park.

Decyzję podejmą radni?
W wielu krajach dużo do powiedzenia w sprawie godzin pracy placówek handlowych mają władze lokalne, które mogą wydawać zezwolenia lub zakazy również w przypadku handlu. W Polsce podobne próby były już podejmowane, ale żadna z nich nie zakończyła się powodzeniem, bowiem uchwały radnych były niezgodne z obowiązującym prawem. Radni Tarnowa nigdy oficjalnie nie zajmowali się tymi problemami, choć kiedyś grupka radnych rzuciła utrącony szybko pomysł, by zakazać niedzielnego handlu na tarnowskich targowiskach.
Teraz obywatelski projekt ustawy wprowadzającej zakaz handlu w niedzielę przewiduje, że ostateczna decyzja w tej sprawie będzie należała właśnie do samorządów. Co sądzą o ograniczaniu niedzielnego handlowania obecni radni?
Grzegorz Światłowski uważa, że zakaz nie powinien dotyczyć małych osiedlowych sklepików.
– Trzeba przyjąć jakieś kryterium: powierzchniowe lub może lepsze byłoby osobowe, uwzględniające liczbę osób zatrudnionych – mówi. – Rozumiem, że duże i średnie sklepy, w których pracuje sporo ludzi można zamknąć w niedzielę, ale niekoniecznie te niewielkie, funkcjonujące na osiedlach.
– Diabeł tkwi w szczegółach. Nie mówię z góry „nie” dla ograniczenia handlu w niedzielę, ale bardziej interesuje mnie, czy byłby to kategoryczny zakaz, czy dotyczyłby wszystkich firm handlowych i usługowych, czy tylko sklepów wielkopowierzchniowych. Dla mnie celem byłoby nakłonienie ludzi do korzystania z małych rodzinnych sklepików zamiast dużych marketów. Może prawodawstwo powinno iść w kierunku, by za pracę w niedzielę pracownik dostawał podwójną stawkę – sugeruje radny Jakub Kwaśny.
Przewodniczący tarnowskiej rady, Kazimierz Koprowski przekonuje, że do tematu należałoby podejść bardzo poważnie.
– W wielu krajach Europy wielkopowierzchniowy handel w niedzielę jest zabroniony. Być może musimy przejść przez fazę pracy w niedzielę, by nasze społeczeństwo doszło do wniosku, że weekend to czas odpoczynku, przeznaczony dla rodziny i najbliższych. Jeśli na forum tarnowskiej rady wpłynie wniosek dotyczący zakazu handlu w niedzielę, będziemy obradować. Jako chrześcijanin uważam, że w niedzielę powinniśmy się powstrzymać od wszelkich prac, również zajęć w biznesie. Zdaję sobie sprawę, że jeśli niedzielnego handlu nie będzie, część ludzi straci pracę, bo ubędzie etatów. Może na początek, zamiast całkowitego zakazu, warto ograniczyć czas handlowania w niedzielę, np. do ośmiu godzin?

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o