Latem droższy chleb?

0
88
chleb4
REKLAMA

Specjaliści rynku rolnego alarmują, że jedna trzecia krajowych upraw zbóż ozimych i rzepaku nie nadaje się do spożycia.

REKLAMA

Ponoć jest to jeden z najgorszych wyników w ostatnich latach. Według danych GUS, ponad 1,3 mln hektarów pól, na których rolnicy zasiali jesienią zboża, trzeba ponownie zaorać. W wielu regionach kraju mróz zniszczył nawet 100 proc. zasiewów pszenicy. Nieco lepiej jest z żytem, ale niewiele to zmienia. Cała sytuacja i tak odbije się m.in. na cenach pieczywa.

Wymarznięcia uderzają w kondycję finansową gospodarstw rolnych, bowiem rolnicy ponieśli dodatkowe koszty związane z ponownymi zasiewami. Znawcy tematu twierdzą jednak, że nawet wzrost cen zbóż nie musi od razu być powodem podwyżek cen wyrobów gotowych, jak chociażby chleba. Od ziarna do kromki droga jest przecież długa, a cena zboża uwzględniona w cenie pieczywa to jakieś 12 – 15 proc.

Mamy się z czego cieszyć? Raczej nie, bo przyczyn ewentualnej podwyżki należy szukać również gdzie indziej.
Henryk Dankowiakowski, dyrektor Małopolskiej Izby Rolniczej w Krakowie, nie potwierdza alarmujących doniesień o zniszczeniu krajowych upraw zboża. Spośród 16 mln hektarów upraw rolnych zaledwie jedna dziesiąta mogła ucierpieć z powodu zimowych chłodów. W dobrej sytuacji jest nasz region. – W Małopolsce mróz nie wyrządził żadnych szkód, a jeżeli takie się zdarzyły, to były nieznaczne. Jesteśmy w szczęśliwej sytuacji, gdyż mieliśmy śnieg, który ochronił uprawy. Bardziej obawiam się ewentualnej majowej lub czerwcowej suszy. Jeżeli do niej dojdzie, rzeczywiście ceny zbóż mogą być bardzo wysokie – podkreśla szef krakowskiej Izby.
Jednak zboża już obecnie są drogie, ich ceny wzrosły o 10‑15 proc. w porównaniu do roku ubiegłego. – Istotny będzie też wzrost cen paliwa i nawozów sztucznych – zaznacza Henryk Dankowiakowski.
Czy rzeczywiście możemy spodziewać się w Tarnowie droższego chleba? Tarnowscy piekarze wszyscy zgodnie podkreślają, że podwyżka cen pieczywa jest nieunikniona. Kiedy to nastąpi? Najprawdopodobniej już latem. Obecnie jednak trudno wyrokować, o ile więcej przyjdzie nam płacić za chleb i bułki.
– Lista jest długa: drożeje prąd, gaz, woda. Wszystko idzie w górę, oczywiście również paliwo. Na dodatek wzrosła minimalna płaca i opłaty zusowskie – wylicza Jan Błaszkiewicz, właściciel piekarni „Błajan” w Tarnowie. – Podwyżki cen pieczywa są nieuchronne, ale trudno dziś mówić, jak będą wysokie.
– Koszty wypieku pieczywa są coraz wyższe, a cena chleba jest wciąż taka sama – dodaje Jan Starostka, właściciel innej tarnowskiej piekarni. – Wszystko wskazuje na to, że my też podniesiemy ceny. Ostatnia podwyżka w tej piekarni miała miejsce dwa lata temu. Teraz najtańsza bułka kosztuje 60 groszy, a za chleb płacimy 2.20 zł.
W magazynach większości piekarzy kończą się też zapasy mąki, w małych piekarniach może jej wystarczyć na zaledwie miesiąc, w dużych starczy na niewiele więcej – może dwa miesiące.
Jak sprzedaje się pieczywo? Wszystko zależy od pory roku. – Aktualnie nie obserwujemy spadku sprzedaży naszych produktów – zaznacza Jan Błaszkiewicz.
Generalnie jednak piekarze ubolewają, że chleba i bułek sprzedają coraz mniej. Gdy jeszcze 10 czy 15 lat temu spożywaliśmy ponad 80 kilogramów pieczywa rocznie, teraz jemy tylko 50 kg, czyli o jedną trzecią mniej. – To bardzo znaczny spadek – uważa właściciel „Błajana”. – Co jest tego powodem? Przede wszystkim na rynku pojawiły się chrupki i inne artykuły zbożowe, też chętnie kupowane przez klientów. A co najważniejsze: kurczą się portfele i ludzie zaczynają oszczędzać, nawet na chlebie.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o