Miał ścigać mafie paliwowe i rozbijać kartele tytoniowe. Dziś system SENT zagląda do kartonów z majtkami na tarnowskim Burku i liczy skarpety w paczkach do małych butików. Dla urzędników to „uszczelnianie systemu”, dla pani Jadwigi to powód, by po trzydziestu latach zamknąć interes i pójść na przedwczesną emeryturę.
– Nie przegrałam z konkurencją. Przegrałam z Excelem i GPS-em – mówi.
Pani Jadwiga prowadzi sklep z bielizną w jednej z tarnowskich kamienic. Przetrwała transformację, dwa kryzysy finansowe i pandemię. Poległa 17 marca 2026 roku. To wtedy weszły w życie nowe przepisy rozszerzające system SENT (System Elektronicznego Nadzoru Transportu) na odzież i obuwie.
– Panie redaktorze, ja mam 59 lat. Ja potrafię doradzić kobiecie rozmiar biustonosza przez telefon, ale nie potrafię zrozumieć, dlaczego wysyłka dziesięciu kilogramów bawełnianych majtek z hurtowni w Łodzi musi być raportowana do Ministerstwa Finansów jak transport uranu – załamuje ręce.
Pętla na szyi (100% cotton)
Zasada jest prosta i bezlitosna: jeśli przesyłka odzieży przekracza wagę 10 kg, musi trafić do rejestru. Nie ważne, czy to robocze kombinezony dla wielkiej fabryki, czy kolorowe figi na targowisko. Przedsiębiorca musi wygenerować numer referencyjny, kierowca musi mieć włączony lokalizator GPS, a odbiorca – pod groźbą gigantycznych kar – musi potwierdzić odbiór w systemie.
Błąd w formularzu? 20 000 zł kary. Brak zgłoszenia? 46% wartości towaru.
Dla małego butiku, gdzie marża ledwo starcza na ZUS i prąd, jedna pomyłka oznacza bankructwo.
– To jest armata na muchy – mówi pan Janusz, właściciel firmy transportowej z okolic Tarnowa. – Kiedyś SENT to było paliwo, alkohol, chemia. Rozumiałem to. Mafia paliwowa to realne miliardy. Ale teraz? Ścigamy kuriera, bo wiezie paczkę z t-shirtami? Moi kierowcy boją się brać zlecenia od małych szwalni. Jeden zapomni włączyć aplikację w telefonie i firma płaci karę, której nie odrobi przez rok.
Państwo widzi wszystko, tylko nie człowieka
W tarnowskim urzędzie skarbowym słyszymy urzędowe formułki o „ograniczaniu szarej strefy” i „ochronie rynku przed nieuczciwą konkurencją z Azji”. Urzędnicy przekonują, że cyfryzacja to postęp, a „uczciwy przedsiębiorca nie ma się czego bać”.
Ale na ulicy Wałowej czy Krakowskiej optymizmu nie widać. Kolejne lokale straszą napisami „DO WYNAJĘCIA”.
– To nie są tylko majtki – tłumaczy księgowa Anna Burek – To jest czas. Mały przedsiębiorca to jednocześnie szef, sprzątaczka i księgowa. Jeśli musi spędzać dwie godziny dziennie na pilnowaniu numerów SENT, wgrywaniu certyfikatów i sprawdzaniu, czy GPS kierowcy nie stracił sygnału w tunelu na Zakopiance, to on przestaje handlować. On zaczyna uprawiać biurokratyczny survival.
Ostatni gasi światło
Pani Barbara zamyka stoisko na Burku w przyszłym miesiącu. Wyprzedaje towar po kosztach. Na wieszaku została ostatnia partia piżam.
– Wie pan, co jest najsmutniejsze? – pyta, pakując towar do kraciastej “ruskiej torby”– Że państwo traktuje mnie jak przestępcę, zanim w ogóle otworzę paczkę. Każdy mój towar jest „podejrzany”. Każdy mój ruch jest śledzony satelitarnie. Czuję się, jakbym szmuglowała broń, a ja po prostu chciałam dotrwać do emerytury.
Z Tarnowa znika kolejny kawałek lokalnego handlu. Nie zabił go internet, nie dobiły go galerie handlowe. Zabił go system, który w walce z „mafią” zapomniał, że po drugiej stronie monitora siedzi człowiek, który po prostu chce uczciwie pracować.
Czy system SENT faktycznie uszczelnia rynek, czy jest jedynie gwoździem do trumny dla polskiej mikroprzedsiębiorczości?

![Intensywne deszcze dały się we znaki mieszkańcom Tarnowa i regionu [ZDJĘCIA] Lokalne podtopienia](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/08/Lokalne-podtopienia-4-218x150.jpg)
![Ulica Batorego prawie gotowa [ZDJĘCIA] Batorego sierpień](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/08/Batorego-sierpien-10-218x150.jpg)



![Sierpniowe wycieczki enomeleksem także do gminy Ryglice [ZDJĘCIA] Enomeleks gmina Ryglice](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/08/Enomeleks-gmina-Ryglice-4-218x150.jpg)

















