Magister nie ma szans

0
58
REKLAMA

– W czerwcu dysponowaliśmy 523 ofertami pracy, w tym 360 z terenu Tarnowa i 164 z powiatu tarnowskiego – informuje Beata Hudyma, zastępca dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Tarnowie. – Czerwiec był miesiącem pewnego ożywienia – ofert pracodawców było trochę więcej. Poszukiwane zawody i specjalności są natomiast podobne jak w poprzednich latach i typowe dla sezonu: budowlańcy i instalatorzy, pracownicy handlu, usług i gastronomii, fryzjerzy, mechanicy, kierowcy.
Nie ma w Tarnowie i okolicy naborów na większą skalę – oferty pracy dotyczą najwyżej kilkuosobowych grup (2‒10 osób). Nie widać też na rynku pracy, oczekiwanego przez ministerstwa promujące m.in. studia politechniczne, większego zapotrzebowania na specjalistów z takimi dyplomami. Wśród ofert pracy z list PUP najwięcej miejsca zajmują specjalności techniczne i budowlane, ale raczej nie dla magistrów i inżynierów: murarz, tynkarz, dekarz, posadzkarz, cieśla, elektryk, instalator urządzeń, spawacz, specjalista od regipsów itd. Są także propozycje dla pracowników gastronomii: piekarz, kucharz, masarz, kelner, a także – najbardziej tego lata poszukiwani – cukiernicy i pomocnicy cukierników.
Nie brak też ofert pracy dla kierowców z rozmaitymi kategoriami: od kierowcy autobusu po operatora spychacza i traktorzystę. Wciąż poszukiwani są także fryzjerzy, fryzjerki i pomocnicy fryzjerscy, mechanicy i lakiernicy samochodowi. Dwie duże sieci handlowe prowadzą nabór na kasjerów, można znaleźć pojedyncze oferty dla techników farmacji, specjalistów od logistyki, doradców finansowych i przedstawicieli firm ubezpieczeniowych.
Na listach prywatnych firm pośrednictwa pracy do stosunkowo często poszukiwanych specjalności należeli programiści komputerowi i operatorzy maszyn, np. w poligrafii czy obróbce drewna. W ostatnich tygodniach w Tarnowie poszukiwano m.in. specjalistów od wyrabiania pizzy, szwaczki, „prasowaczki ręcznej” i instruktorki fitness, kierownika lodziarni, lekarza psychiatry, nauczycieli do powstającej szkoły niepublicznej, a także nauczycieli gimnastyki korekcyjnej i logopedów.
W wielu z proponowanych stanowisk pracy określano dodatkowe wymagania. Np. „asystent pośrednika” w branży handlu nieruchomościami powinien posiadać nie tylko wyższe wykształcenie, ale także „doskonałą znajomość komputera”, prawo jazdy i własny samochód, od kandydatów na „kontrolera rotacji towarów” pracodawca oczekiwał… orzeczonego stopnia niepełnosprawności, natomiast jako kandydatki na rejestratorki medyczne przyjmowano wyłącznie stażystki. Przy niektórych ofertach wyraźnie zaznaczano, że pracodawca zainteresowany jest „studiującymi na studiach dziennych lub zaocznych”.
Agencja Pracy Tymczasowej poszukiwała wyłącznie młodych ludzi – uczniów i studentów do lat 26. Oferowana praca dotyczyła głównie prostych czynności przy przygotowywaniu i spedycji druków – jak sortowanie, pakowanie, kopertowanie.
– Niestety, większość propozycji, niezależnie od branży i wymaganych kwalifikacji, ma charakter tymczasowy właśnie, pozbawiony przyszłości – komentowała Ewelina, ubiegłoroczna absolwentka logistyki, obecnie konsultantka firmy kosmetycznej, permanentnie szukająca pracy. – Oferowane zatrudnienie to w najlepszym razie umowa zlecenie, często dotycząca krótkiego okresu lub określonego zadania. Pracodawcy nie chcą się wiązać z pracownikiem, bo zawsze mają chętnych do pracy. Może trzeba było uczyć się raczej na hydraulika albo elektryka – dodaje.
Polskie szkoły ukończyło ostatnio ponad pół miliona młodych ludzi, z których większość ma podobne perspektywy.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o