Na razie obiecanki…

0
67
REKLAMA

Należąca do angielskiej Grupy 600 PLC Fabryka Maszyn Tarnów została zamknięta nagle w pierwszej połowie sierpnia, a załoga dowiedziała się o tym z kartki wywieszonej na bramie zakładu. Ludzie do pracy przyjść mieli ponownie w ostatni poniedziałek, ale znów zastali zamkniętą bramę i strzegących budynków ochraniarzy. Zjawił się za to dyrektor generalny Mariusz Kozioł, który poinformował, że. Zakład… nie zostanie otwarty. Przeczytał też najnowszy list od angielskich właścicieli Anglików, z którego wynika, że złożą wniosek o ogłoszenie upadłości FMT. – Istnieje ewentualność, iż będzie to wniosek w formie postępowania układowego, pozwalającego prowadzić restrukturyzację, a nie całkowitą likwidację majątku – piszą członkowie zarządu, Neil Carrick i Richard Taylor. Anglicy poinformowali również, że znalazł się inwestor poważnie zainteresowany przejęciem FMT. Rozmowy trwają, a zarząd firmy ma nadzieję na „pozytywny wynik z korzyścią dla pracowników.”
Zdaniem M. Kozioła, pojawienie się inwestora, którym według naszych informacji jest niemiecka firma GDW, to ostatnia szansa na uratowanie zakładu i miejsc pracy. Dyrektor nie był jednak w stanie konkretnie odpowiedzieć na większość pytań zadawanych przez rozżalonych ludzi. – Nie wiem, czy nowy właściciel utrzyma obecny stan zatrudnienia. W dotychczasowych rozmowach nie było mowy o przejęciu całej załogi, ale też nie poruszał kwestii redukcji zatrudnienia – mówił. – Dalej wszyscy są pracownikami, ale nie mam pojęcia, co będzie z wypłatą. Dlaczego nikt z właścicieli nie chce przyjechać i powiedzieć jak się sprawy mają? Też nie wiem. Dzwonię do Anglii, proszę, pytam, nawet grożę i nic… – mówił dyrektor.
Pracownicy mieli największe pretensje do swojego szefa za niezapłacone za ostatnie miesiące składki ZUS.– Owszem, wiedziałem o nieodprowadzanych składkach, nie będę zaprzeczał, ale to nie miejsce i pora, by wchodzić w szczegóły – tłumaczył się dyrektor Kozioł.
Przed bramą zakładu kadrowa rozdała pracownikom odcinki ostatniej wypłaty. Mają je pokazywać jako dowód, że są ubezpieczeni, gdyby np. nie chciano ich zarejestrować do lekarza. Postanowiono też kontynuować całodobowe dyżury przed zakładem, by nic już z niego bez wiedzy załogi nie zostało wywiezione.
Cała sprawa nabrała dużego rozgłosu, włączyli się w nią samorządowcy i politycy. Spotkanie poświęcone sytuacji zaistniałej w FMT zorganizowano m.in. w tarnowskim starostwie. Prezydent Tarnowa Ryszard Ścigała zapewniał, że ludzie na pewno nie zostaną sami z problemem i będą mogli liczyć na pomoc ze strony miejskiego samorządu. – W razie potrzeby jesteśmy gotowi ruszyć z projektem publicznym i przygotować pięćdziesiąt miejsc pracy przy utrzymywaniu czystości czy wykonywaniu drobnych prac remontowych. Będziemy przygotowani do wypłaty z miejskiego budżetu zasiłków dla tracących pracę osób, w pierwszej kolejności dla tych, którzy mają dużą rodzinę na utrzymaniu oraz gdy obydwoje małżonkowie zostaną zwolnieni.
Związkowcy z „Solidarności” o interwencję zwrócili się do premiera, ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. – Doszło do ewidentnego złamania praw pracowniczych. Jest to przestępstwo, które państwo powinno ścigać z urzędu – twierdzi przewodniczący „S” w Zakładach Mechanicznych Henryk Łabędź.
Przypomnijmy, że czynności wyjaśniające w sprawie zamknięcia FMT prowadzą policjanci z wydziału przestępstw gospodarczych tarnowskiej policji.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o