Niedziela nie dla handlu. Kto zyska, kto straci?

0
98
W największych tarnowskich marketach i galeriach handlowych w niedzielę przewija się blisko połowę więcej klientów niż w dni powszednie, więc ustawa o zakazie niedzielnego handlu na społeczne poparcie nie ma co liczyć | fot. Paweł Topolski

Od marca przyszłego roku będą tylko dwie niedziele handlowe w miesiącu, w 2019 – zaledwie jedna, a od 2020 roku ma obowiązywać zakaz handlu we wszystkie niedziele z wyjątkiem siedmiu wcześniej wyznaczonych. Zakaz nie będzie dotyczył stacji benzynowych, piekarni, cukierni, lodziarni, kwiaciarni, aptek, sklepów z pamiątkami i dewocjonaliami oraz placówek prowadzących sprzedaż prasy i biletów komunikacji miejskiej. Będzie można handlować na festynach, jarmarkach i imprezach okolicznościowych.

Zamkną galerie?
Według GUS do końca października tego roku w Tarnowie było zarejestrowanych 11 537 firm, w tym 2 721 sklepów i hurtowni. W 2010 r. punktów handlowych znajdowało się w mieście 3 122, ale z każdym kolejnym rokiem ich liczba systematycznie malała. Trend ten utrzymuje się do dzisiaj. Nie wiadomo, jak zmieni się sieć placówek handlowych w Tarnowie po wprowadzeniu ograniczeń w niedzielnym handlu.
Obiekty wielkopowierzchniowe i duże markety nie będą otwierane w niedziele, więc właściciele usytuowanych tam stoisk powodów do zadowolenia nie mają. Tarnowianie będą musieli pożegnać się z niedzielnymi wypadami na zakupy do Gemini Park – w niedzielę przychodzi tam nawet o 50 proc. więcej klientów niż w powszedni dzień. Na razie nie wiadomo, czy cały obiekt będzie zamykany w niehandlowe niedziele, czy też czynne zostaną: apteka, kwiaciarnia, cukiernie…
– Decyzję podejmiemy w późniejszym terminie po konsultacji z najemcami i ustaleniach wewnątrz naszej firmy, która zarządza trzema centrami handlowymi – wyjaśnia Kinga Witek, dyrektor do spraw marketingu i PR Gemini Park w Tarnowie.
Również w Galerii Tarnovia trudno przewidzieć, czy jakieś punkty pozostaną otwarte w niehandlowe niedziele. Na pewno dostępne będzie kino Cinema3D. W galerii bierze się pod uwagę, że ustawa spowoduje zmniejszenie obrotów najemców, choć pojawiają się opinie, że część niedzielnej sprzedaży skumuluje się w inne dni tygodnia.
W Tarnowie w branży handlowej pracuje ponad 20 proc. wszystkich zatrudnionych w mieście, w obu galeriach ponad tysiąc osób. Czy wszyscy utrzymają pracę w przyszłym roku? Właściciele sklepów niechętnie o tym mówią.


Straty w kwiaciarniach i aptekach
Mimo wyłączenia spod ograniczeń aptek, cukierni i kwiaciarni część właścicieli i tak zostanie zmuszona do zamknięcia punktów w niedziele. Powód jest jeden: miejsce prowadzenia biznesu w wielkopowierzchniowych marketach.
– Czynsze w marketach są wysokie, a niedziele wyłączone z handlowania oznaczają straty. W niedzielę zarabia się często dwa razy więcej niż w tygodniu. Zakaz handlu doprowadzi do nierównego traktowania przedsiębiorców prowadzących tą samą działalność, ale w różnych lokalizacjach. Kwiaciarnie stanowiące odrębne punkty pozostaną otwarte, a my będziemy zmuszeni zamykać – narzeka właścicielka stoiska z kwiatami w centrum handlowym.
Około stu klientów robi niedzielne zakupy w aptece Cefarm w Centrum Handlowym Świt.
– Ponieważ nie jesteśmy oddzielnym punktem, nie wiemy, jak będziemy pracować w niedziele, gdy zapowiadane ograniczenia wejdą w życie. Wszystko zależy od decyzji firmy – podkreśla farmaceuta Piotr Jachimek.
A co stanie się w niedziele z czynnymi w te dni targowiskami, choćby Burkiem, gdzie handlują kwiaciarki, czy placem Chyszów?
– Bazary najprawdopodobniej będą mogły nadal handlować. Właścicielami stoisk są zazwyczaj sami sprzedający, dotychczas nie objęci zakazem handlu w dni świąteczne. Gdy okaże się jednak, że ograniczenia obejmą też place targowe, wówczas zastanowimy się nad wyznaczeniem innego dnia na handel, np. soboty – mówi Jacek Chrobak, dyrektor Targowisk Miejskich w Tarnowie.

Wolna niedziela czy wolny wybór?
Wprowadzenie ograniczeń niedzielnego handlu nie spotyka się z entuzjazmem.
– Nie widzę powodu, by stosować takie zakazy. W pewnych zawodach pracy w niedzielę nie sposób uniknąć. Dlaczego ograniczenia mają dotyczyć tylko handlu? A co z pracownikami restauracji, kin, obiektów sportowych? Często słyszę komentarze, że zakaz dobry, bo w końcu kasjerka będzie mogła spędzić czas z rodziną i pójść do kina albo na basen. A tam nie pracują ludzie, którzy nie zasługują na spędzanie czasu z rodziną? – pyta pracownik tarnowskiego pubu.
– A co z dorabianiem np. przez studentów i inne osoby, którzy często tylko w weekendy mają możliwość zarobienia dodatkowych pieniędzy? Często od tego zależy ich możliwość studiowania. Czy osobom dorabiającym, które zostaną pozbawione szansy pracy w niedzielę, rząd da jakąś alternatywę? – pyta student tarnowskiej PWSZ.
– Nie lubię, jak mi ktoś życie ustawia i narzuca, co oraz kiedy mam robić. Prowadzę własną działalność i często niedziela jest jedynym dniem, który mogę poświęcić na spokojne zakupy. Chyba nikt nie wyobraża sobie, jakie tłumy będą w galeriach w tych dniach, w których niedziela będzie handlowa – wzdycha właściciel firmy.
– Obiema rękami podpisuję się pod zakazem. Przecież my też jesteśmy ludźmi, mamy rodziny i dzieci, z którymi chcemy pobyć w niedzielę, a często muszę w niedzielę przez kilka godzin pracować, bo gdy właścicielowi odmówię, to znajdzie kogoś innego na moje miejsce – nie kryje emocji sprzedawczyni z niewielkiego spożywczaka na jednym z tarnowskich osiedli.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o