Oddać, nie oddać, oto jest pytanie…

0
164
dotacja3
REKLAMA

Podczas posiedzenia połączonych komisji rozwoju miasta i ekonomicznej wicemarszałkowie Małopolski jeszcze raz podjęli próbę przekonania radnych, iż w obecnej sytuacji w celu zminimalizowania prawdopodobnych strat najbardziej bezpiecznym rozwiązaniem będzie wyłączenie z całego projektu samej budowy łącznika i zwrócenie Unii 19 mln zł wraz z odsetkami.
– Jest niemal pewne, że gmina nie będzie w stanie rozliczyć całej inwestycji do końca 2015 roku, tak jak nakazują terminy, ponieważ mało prawdopodobne jest, by do tego czasu zapadły prawomocne wyroki w sprawie podejrzanych o zmowę przetargową urzędników – mówił Roman Ciepiela. – A skoro tak, Komisja Europejska po 2015 r. wyłączy z certyfikacji całą dotację i przyjdzie ją w całości zwrócić. To będzie 48 mln zł plus kilkadziesiąt milionów odsetek. Rozsądniej więc zwrócić teraz 19 mln za inwestycję obciążoną prokuratorskimi zarzutami i w bliskiej perspektywie odzyskać znaczną część tych pieniędzy z tytułu dotacji na inny projekt drogowy w mieście.
Wicemarszałek Stanisław Sorys przypomniał, że każdy dzień zwłoki w podjęciu przez radnych decyzji to 4,8 tys. zł odsetek od kwoty 19 mln.
Radny Jakub Kwaśny próbował znaleźć rozwiązanie sytuacji, proponując bezpośrednie negocjacje z KE w Brukseli, powołując się na przykłady niezgodnego z prawem finansowania kilku odcinków szybkich dróg w kraju i skutecznej interwencji minister Elżbiety Bieńkowskiej w KE, gdy z tego powodu Unia chciała zablokować Polsce dalsze finansowanie.
– Jedźmy do Brukseli, ja mogę kupić bilet na swój koszt – apelował radny, ale bez odzewu.
Radny Jacek Łabno bezpośrednio zwrócił się do wicemarszałków Ciepieli i Sorysa:
– Gdzie byliście panowie, gdy Tarnów składał wnioski o dotacje? Nie zastanowiły was tak wysokie koszty inwestycji, znacznie wyższe od porównywalnych projektów w innych miastach? Wiele razy, jako opozycja, podnosiliśmy ten problem na sesjach. 1,5 km łącznika autostradowego w Tarnowie za ok. 19 mln zł. Nie za wiele? Koszt jednego kilometra wschodniej obwodnicy w Wojniczu to 7,6 mln zł. W Tarnowie 20‑metrowy most to wydatek 10 mln, most w pobliżu Wojnicza, znacznie większy, to 8 mln. Przecież komuś powinna się zaświecić czerwona lampka. A ul. Krakowska? W tym przypadku jest tyle wątpliwości, że prokuratura ponownie powinna zbadać, czy nie doszło do przestępstw. Tam też poszły unijne pieniądze.
– Wiele osób, z którymi spotykam się jako radny, podziela pogląd, że póki nie ma prawomocnych wyroków, to Tarnów nie powinien oddawać jakichkolwiek pieniędzy. W tej sprawie mogły zawinić konkretne osoby, a nie samorząd, nie miasto i nie jego mieszkańcy. Dlaczego oni mają być ukarani? Nie ma się co łudzić, że potem, po zwrocie dotacji, miasto jako strona pokrzywdzona odzyska utracone pieniądze od firm, które ewentualnie są zamieszane w zmowę przetargową. Firmy te nie będą czekać na sądowe rozstrzygnięcia, zdążą uciec ze swoim majątkiem… – zaznaczył Kazimierz Koprowski
Dyskusja nie pomogła radnym w podjęciu ostatecznej decyzji w tej sprawie; wygląda na to, że większość pozostała nieprzekonana co do zwrotu części dotacji przed procesami sądowymi tarnowskich urzędników. Nadal niejasna pozostaje kwestia 8 mln zł odsetek, które samorząd Tarnowa musiałby wypłacić Brukseli, gdyby jednak zdecydował się na oddanie wspomnianych 19 mln zł. Prawnicy miejscy i wojewódzcy mają w tej sprawie odmienne stanowisko; ci pierwsi uważają, że odsetki Unii się nie należą, drudzy, że ich wypłacenie jest nieuniknione. Problem tym większy, że taki spór nigdy dotychczas nie był rozstrzygany przez polskie sądy, więc brakuje orzecznictwa, na które można byłoby się powołać.
P.o. prezydenta Tarnowa, Henryk Słomka – Narożański powiedział na zakończenie, że nadal uważa, że zwrot 19 mln zł już teraz jest najlepszym dla miasta rozwiązaniem. Jeśli chodzi o odsetki, stwierdził, że nie zostaną one wypłacone Brukseli.
– Najwyżej instytucja zarządzająca środkami unijnymi, czyli urząd marszałkowski, wyda decyzję administracyjną w sprawie uzupełnienia kwoty, lecz ostatecznie sąd rozstrzygnie ten spór – stwierdził.
Z takim założeniem magistraccy urzędnicy mają przygotować na kolejną sesję rady miejskiej uchwałę, która nakazuje zwrot częściowej dotacji. Sądząc po wcześniejszej dyskusji, istnieje duże prawdopodobieństwo, że uchwała nie zostanie przyjęta.
W ub. tygodniu wróciła także sprawa uchwały dotyczącej ograniczenia finansowych kompetencji p.o. prezydenta Tarnowa, który – życzeniem większości radnych – nie mógł już samodzielnie decydować o wydatkach powyżej 100 tys. zł. RIO w Krakowie orzekła, iż uchwała ta jest niezgodna z prawem, lecz radni wezwani do usunięcia w niej wady prawnej nie skorzystali z tej możliwości. W najbliższym czasie w krakowskiej RIO odbędzie się rozprawa z udziałem przedstawicieli Rady Miejskiej w Tarnowie, którzy przedstawią swoje argumenty.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments