Owocowa drożyzna

0
95
owoce

W tym roku krajowi plantatorzy alarmowali, że z powodu wiosennych przymrozków owoców będzie znacznie mniej, ich sezon się opóźni, a ceny mogą być o wiele wyższe niż w 2016. Po części prognozy sprawdziły się, bo letnie specjały pojawiły się w sklepach ze sporym poślizgiem i rzeczywiście na początku sezonu były droższe niż przed rokiem. I nie dotyczyło to tylko truskawek, malin, czereśni czy poziomek – więcej przyjdzie podobno zapłacić za wiśnie, rabarbar, morele, porzeczki oraz gruszki.Ogólnopolskie tendencje widać na tarnowskim Burku, gdzie owoców jest trochę mniej niż w poprzednich latach, a ich ceny niekiedy przyprawiają o zawrót głowy. W minionym tygodniu pierwsze czerwone porzeczki były tak mizerne, że nawet nikt nie pytał o cenę. Za kilogram dorodnych czereśni żądano 18 złotych, ale zainteresowanie również było niewielkie.– Dzisiaj już trochę sprzedałem, lecz to dopiero początek wysypu. Ceny spadają z dnia na dzień i klienci na pewno się trafią – zapewniał właściciel wypełnionych kulistymi owocami skrzynek opatrzonych napisem: „bez robaka”.
Niewielkie zainteresowanie było malinami, czemu trudno się dziwić, bo za mały koszyczek tych owoców sprzedający żądali 6 zł, za większy – 12 złotych.
– To towar delikatny i delikatesowy, za który trzeba zapłacić. W tym roku maliny mniej obrodziły, ale moje zawsze są świeże, bo zrywane rankiem z krzaków koło domu – zachwalała mieszkanka podtarnowskiej miejscowości, która ustawiła na stole dorodne owoce.
Znacznie mniej zachęcająco prezentowały się poziomki – ich drobne główki poupychano w niewielkie szklanki, żądając 7 złotych za owoce zbierane w lesie i 5 zł za rosnące w przydomowych ogrodach.
– Różnicy w wyglądzie nie widać, ale cena jak za jakiś artykuł luksusowy – dziwiła się klientka w średnim wieku. – Nie kupię nawet na spróbowanie, podobnie jak malin, bo zdecydowanie za drogie. Poczekam trochę, może ceny spadną, chciałabym zrobić nieco soku malinowego na zimę.
Na targu i w miejskich warzywniakach pojawiło się natomiast sporo truskawek, choć z powodu majowych przymrozków zbiory były opóźnione, co wpłynęło na ich cenę. Tylko na początku sezonu owoce były droższe niż przed rokiem, teraz płacimy za nie jak w 2016 i 2015, kiedy kilogram truskawek kosztował od 4 do 5 złotych. Wprawdzie w minionym tygodniu na tarnowskim Burku niektórzy ogrodnicy żądali jeszcze 6‑8 złotych za 1 kg tych owoców, ale już pojawiali się handlowcy oferujący truskawki po 5 złotych.
– Nie sprzedaję drogo, więc zazwyczaj już przed południem mam puste koszyki. Proszę spojrzeć na te truskawki: świeże, dorodne i miękkie, prosto na przetwory lub talerz – przekonywała młoda kobieta, która na ziemi pod parasolem rozłożyła towar. Kupujących rzeczywiście nie brakowało, wokół straganu z truskawkami po 5 złotych ustawiła się grupka zainteresowanych.
– Tegorocznych owoców już próbowałam, upiekłam ciasto i robiłam koktajle, ale teraz chcę przyrządzić jeszcze truskawkowe dżemy, które są najsmaczniejsze. Może pokuszę się też o kompot, ale do tego potrzebowałabym rabarbaru, którego na targu ani w warzywniakach nie widziałam – mówiła jedna z klientek.
Sezonowe owoce z powodzeniem wykorzystują tarnowscy cukiernicy, którzy dodają je do dekoracji tortów, ciasta francuskiego lub ucieranego, torcików hiszpańskich, babeczek, drożdżówek, gofrów i lodów. W tym roku ceny jednak nie zachęcają do kupowania, bo za pojedyncze ciastko płacimy zależnie od wielkości od 2 do nawet 5 złotych.
– Owoce są drogie, letni sezon dopiero się zaczął. Później może być trochę taniej, bo pojawią się też jagody, wiśnie, jabłka, śliwki, morele… – uspokajała sprzedawczyni w jednej z tarnowskich cukierni.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o