Przewrót śmieciowy

0
215
REKLAMA

Twórcy ustawy posługują się mało zrozumiałym iloczynem związanym z kilkoma – do wyboru przez gminy – kryteriami. Mowa jest o liczbie mieszkańców, powierzchni nieruchomości, a także o ilości zużytej wody. Co ciekawe, nie wiadomo, czy chodzi o wodę ciepłą, zimną czy obie razem…
– Przyjąwszy „wodne” kryterium, okazałoby się, że ktoś, kto kąpie się częściej, zapłaci nie tylko za więcej wody, co jest zrozumiałe, ale i wyższą opłatę za wywóz śmieci, co jest już zrozumiałe mniej – mówi Marian Zalewski, wójt gminy Szczurowa.
Nie ma wątpliwości – szykuje się nowe zamieszanie. Za rok ma w pełni obowiązywać znowelizowana tzw. ustawa śmieciowa, dostosowana do obowiązujących w Unii Europejskiej standardów. Gminy przejmą gospodarowanie odpadami na swoim terenie i już nie mieszkańcy, ale samorządy zawierać będą umowy z firmami odbierającymi odpady. Mieszkańcy będą tylko wnosili opłaty według stawki ustalonej przez gminę. Samorządy zapłacą za koszty odbierania, transportu, odzysku i unieszkodliwienie odpadów komunalnych, zorganizować mają także ich selektywną zbiórkę. Tak naprawdę ciężar tych kosztów spadnie głównie na mieszkańców. Dlatego zastanawiają się oni, czy i o wiele więcej przyjdzie płacić za śmieci od lipca 2013 roku. Przykładowo przeciętne gospodarstwo domowe w Tarnowie za cotygodniowy wywóz płaci obecnie ponad 400 zł rocznie.

REKLAMA

Drożej, drożej…
– Zrobiliśmy pierwsze wstępne obliczenia. Wyjdzie drożej. Jeśli przyjmie się kryterium zużycia wody, dwa razy drożej. Ale zastrzegam się, to są na razie szacunki. Czekamy na szczegółowe informacje z Urzędu Miasta – mówi Zbigniew Sipiora, wiceprezes Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Do tej pory to TSM – w imieniu lokatorów – wybierała w przetargu firmę, która wywoziła odpady.
Od Doroty Kunc‑Pławeckiej, rzeczniczki prezydenta Tarnowa, otrzymaliśmy informację, że dla nieruchomości zamieszkałych miasto planuje przyjąć kryterium liczby mieszkańców, w przypadku nieruchomości niezamieszkałych (np. przedsiębiorstw) – kryterium objętości pojemników na odpady.
Wójt Zalewski niepokoi się, że na wzrost kosztów, a więc i opłat, może wpłynąć przede wszystkim usługa zlecona „regionalnym instalacjom do przetwarzania odpadów komunalnych” (tak m.in. zakłady recyklingu oficjalnie nazywa ustawa).
– Gmina, jako właściciel odpadów, będzie zobowiązana do odzyskiwania części surowca i musi albo sama zbudować zakład recyklingu, albo recykling zlecić. Ze względu na koszty budowy nowego obiektu, częściej będzie wybierane drugie rozwiązanie. Obawiam się, że ono też będzie drogie, że zakłady naliczą opłaty, które zawsze w jakiś sposób będą umiały uzasadnić. Zwróciliśmy na to uwagę marszałkowi województwa – tłumaczy Zalewski.
Bogdan Stasz, wójt gminy Gromnik, informuje, że 80 proc. mieszkańców ma umowy podpisane z firmami wywożącymi z posesji śmieci. Co robi ze śmieciami pozostałe 20 proc., można się domyślać. Głównymi celami znowelizowanej ustawy, którą wymusza na Polsce przynależność do Unii Europejskiej, jest zapobieżenie dzikim wysypiskom, segregacja odpadów i odzysk części surowców. Od dawna wiadomo, że część właścicieli nieruchomości w całej Polsce wywozi odpady do lasów lub w pola, podrzuca je innym albo próbuje unicestwić w domowych paleniskach.
– Mimo wszystko w naszej gminie jest dość czysto, ale nowa ustawa i tak nie wyeliminuje w pełni zjawiska nielegalnego pozbywania się odpadów. Przypuszczam, że jakaś część właścicieli posesji nadal będzie chciała uniknąć obowiązkowych opłat i kombinować ze śmieciami, chociaż już łatwiej będzie tę sprawę kontrolować. System, przepisy to jedno, a świadomość społeczna i kultura osobista to drugie – twierdzi wójt Gromnika.


Monopol zapuka do drzwi?
W ub. roku TNS Pentor przeprowadził badania w sprawie nowego systemu gospodarki odpadami. Okazało się, że 75 proc. badanych jest za utrzymaniem dotychczasowego, starego systemu; w grupie badawczej obejmującej właścicieli domów jednorodzinnych odsetek ten wyniósł 65 proc.
Pan Stanisław, emeryt, właściciel domku pod Górą Św. Marcina w Tarnowie, też jest za obecnym rozwiązaniem, choć od razu przyznaje, że na temat ustawy wie mało.
– Słyszałem tylko, że ma być drożej. A jeśli tak, to ja jestem przeciw – ucina.
Wójt z Gromnika obawia się także, iż w warunkach nowej ustawy gminy znowu będą musiały dopłacać.
– W rolniczych, niebogatych, jak nasza, gminach mieszkańcy często zwracają się o umorzenie różnych płatności. Czasem chodzi o 18 czy 28 zł jakiegoś podatku. W przypadku opłaty śmieciowej może być podobnie. Dopłacamy już do oświaty, policji, OSP, teraz może przyjść pora na odpady…
Istnieje też zagrożenie, że opłaty śmieciowe podrożeją. Wiosną tego roku Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów ogłosił raport, w którym alarmował, iż nowa ustawa podetnie konkurencję i przyczyni się do tworzenia lokalnych monopoli. Obecnie w 86 proc. gmin w kraju wywóz śmieci prowadzą przynajmniej dwie różne firmy (w Tarnowie zezwolenia na taką działalność uzyskało prawie 20 firm). Po wprowadzeniu zmian w mniejszych gminach liczących poniżej 10 tysięcy mieszkańców wyłoniona zostanie w przetargu tylko jedna firma. W okolicach Tarnowa gmin tej wielkości jest kilkanaście.
UOKiK obawia się, że mogą ujawnić się zmowy przetargowe, podział rynku, dominacja spółek, w których udziały mają gminy. Możliwe, że znaczna część firm opuści rynek, a mniejsza konkurencja zaowocuje zwyżką cen.

Wszystko niepewne
Na raport UOKiK odpowiedziało ministerstwo ochrony środowiska, twierdząc, że nowa ustawa dotyczy nie tylko odbioru śmieci, ale przede wszystkim ich przetwarzania. Kiedy, zdaniem resortu, odbiorcy szukali tańszych wysypisk w wielu miejscach, system nie sprzyjał segregacji odpadów, teraz, gdy inwestorzy zaczną budować instalacje, będą mieli zapewnioną odpowiednią ilość odpadów.
Ryszard Pachuta jest współwłaścicielem bocheńskiej firmy, która zajmuje się wywozem śmieci. Mówi, że z przepisów ustawy wyłaniają się dla takich firm jak jego pewne zagrożenia.
– Jest prawdopodobne, że duże firmy zdominują rynek, ale z drugiej strony więcej będzie śmieci, więc może konkurenci nie wszystkie będą w stanie przełknąć?
W dużych aglomeracjach zainteresowanie działalnością przejawiają bogate, zagraniczne firmy; niektórzy przewidują, że zaproponują samorządom ceny dumpingowe i opanują rynek.
– Na rynku, na którym my działamy, zagranicznych spółek nie ma – odpowiada Pachura. – Może zrobiły rozeznanie, z którego wynikało, że im się u nas nie opłaca? Jak będzie potem, trudno przewidzieć. Dla nas jest to ciągle duża niewiadoma. Mam też wrażenie, że dla wielu samorządów również.
Niczego nie są jeszcze pewne ani samorządy, ani mieszkańcy, ani firmy komunalne. Nie wszędzie wiadomo, czy system odbioru odpadów i opłat będzie jednolity dla mieszkańców i firm. Nie wiadomo też do końca, kto zapłaci za pojemniki do segregacji śmieci, bo ustawa zobowiązuje właścicieli nieruchomości do wyposażenia nieruchomości w pojemniki służące do zbierania odpadów komunalnych, a także utrzymanie ich w odpowiednim stanie technicznym i sanitarnym, a więc też ich mycie. Tyle że na rynku jest wiele różnych typów pojemników, a nie każda śmieciarka załaduje każdy pojemnik. Wątpliwości można mnożyć…
Głównym pytaniem wciąż jednak pozostaje to, czy będzie drożej, a jeśli tak, to o ile. W mediach już można znaleźć wypowiedzi samorządowców z różnych zakątków kraju, którzy twierdzą, że opłaty zwiększą się o 100 procent. Bo do tego trzeba dodać jeszcze lokalne koszty administracyjne. Gminy będą musiały zatrudnić dodatkowych urzędników, by wdrożyli i pilnowali nowego systemu. Przykładowo, jeśli któryś z samorządów ustali, że opłaty śmieciowe należy uiszczać co 30 dni, to w przypadku braku wpłat trzeba będzie wszczynać postępowanie miesiąc w miesiąc.
Zapłaci się także za kampanię informacyjną. W Tarnowie już wydrukowano pierwsze ulotki. Pisze się w nich, że „nowy system będzie przyjazny dla środowiska i prostszy dla mieszkańców”.
– A czy będzie droższy? Trudno to obecnie jednoznacznie ocenić – mówi rzeczniczka prezydenta Tarnowa. – Większość znawców tematu uważa, że ceny mogą wzrosnąć ze względu na nowe obowiązki gmin, dotyczące m.in. spełnienia poziomów odzysku odpadów oraz sposobu ich zagospodarowania. Ale są też opinie przeciwne.

A my poczekamy…
Interesujące wieści dotarły choćby z Pszczyny, miasta i gminy w woj. śląskim, liczących łącznie 50 tys. mieszkańców. Tam trzy lata temu mieszkańcy prywatnych nieruchomości zadecydowali w referendum o przyjęciu rozwiązań, które w 2013 r. będą obligatoryjnie dotyczyć każdej gminy. Wyszło na to, że o ile wcześniej pięcioosobowa rodzina za odbiór odpadów komunalnych płaciła 51, to teraz niespełna 40 zł miesięcznie.
Wątpliwości jest dużo. Jednym razem słyszy się, że mieszkańcom opłaci się segregacja odpadów, innym razem, że przepisy nie będą do tego zachęcać. Nie wiadomo także, w jaki sposób będzie się weryfikować dane podawane w deklaracjach przez właścicieli nieruchomości, np. o liczbie zamieszkujących ją osób.
Ustawa jeszcze nie zafunkcjonowała, a już dociekliwi samorządowcy zdążyli jej wytknąć, że – jak to bywa w polskiej praktyce – zawiera luki prawne i liczne niejasności. Może dlatego sporo gmin ciągle czeka na ruch innych samorządów, na konkretny przykład, na pierwszego odważnego, który policzy koszty i zaproponuje nowe stawki. Chodzi o jakiś punkt odniesienia…. Jeden z wójtów z okolic Tarnowa szczerze wyznaje: – Z konkretnymi uchwałami w tej sprawie poczekamy na innych. Tak długo nie będziemy się spieszyć, jak długo będzie to możliwe.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o