Spychani na margines?

0
121
REKLAMA

Tarnowem dotychczas „dzieliły” się przede wszystkim Kraków i Nowy Sącz, próbował także Rzeszów. Kraków wymiótł z Tarnowa niemal wszystkie urzędy i instytucje rangi wojewódzkiej, co było związane z reformą administracyjną kraju w 1999 roku. Niemal – ponieważ jeden urząd pozostał: Wojewódzki Inspektorat Ochrony Roślin i Nasiennictwa.
Nasiennictwo przetrwało, lecz tylko do 2004 roku. Urząd zatrudniający w całej Małopolsce 140 osób zniknął w sposób prawie niezauważony. Kraków odebrał Tarnowowi ostatni bastion „wojewódzkości”.
Wielu było niemile zaskoczonych, gdy po utracie przez Tarnów statusu miasta wojewódzkiego wyprowadziła się stąd dyrekcja okręgowa Telekomunikacji Polskiej SA. Wolała Nowy Sącz, mimo że on też przestał być wojewódzki i liczył o 40 tys. mniej mieszkańców.
Nowy Sącz względem Tarnowa ma trochę na sumieniu, pewnie stąd to określenie wspomniane na początku. Gdyby prześledzić działalność parlamentarzystów ziemi tarnowskiej w ciągu ostatnich kilkunastu lat, okazałoby się, że ich aktywność w dużym stopniu polegała na ciągłym pisaniu interpelacji w sprawie zamierzonych likwidacji w Tarnowie.
W 2004 roku poseł Mariusz Grabowski pisze o zagrożeniu likwidacją Urzędu Celnego w Tarnowie. Argumentuje: „W ciągu 2‑3 lat do Tarnowa ma być doprowadzona autostrada z zachodniej strony Polski. Tarnów będzie pełnić ważną funkcję wymiany handlowej na linii zachód‑wschód”. Na marginesie: warto zwrócić uwagę, że w 2004 r. poseł miał nadzieję, że najpóźniej do 2007 obok miasta pobiegnie A4.
Na nic zdała się obrona, dziś Urząd Celny jest w Nowym Sączu, a w Tarnowie jego oddział.

REKLAMA

Uciekły nawet konie
Także w 2004 roku poseł Wiesław Woda interpeluje w sprawie likwidacji istniejącego od 30 lat Oddziału ZUS w Tarnowie, zatrudniającego 600 osób. Też nie pomogło. W Tarnowie powstał Inspektorat podlegający Oddziałowi w Nowym Sączu. Dopiero po jakimś czasie powróciła dawna struktura, ale od marca tego roku w rozproszeniu znalazł się miejscowy zespół lekarzy orzeczników – starający się o rentę mieszkańcy regionu mają do wyboru komisje lekarskie w Krakowie, Nowym Sączu lub Rzeszowie.
Zakład Przewozów Towarowych PKP Cargo z początkiem 2009 roku również został przejęty przez Nowy Sącz, a kilka lat wcześniej bój szedł o to, by pozostawić w Tarnowie Delegaturę Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego. Posłowi Jerzemu Zawiszy na jego interpelację odpowiadał wtedy Arkadiusz Czartoryski, sekretarz stanu: „Sprawa każdej delegatury będzie analizowana indywidualnie”. Na szczęście delegatura się ostała.
Nie ma już jednak dyrekcji rejonowej Poczty Polskiej SA, Oddziału „Ruchu” SA, Wydziału Gospodarczego w Sądzie Okręgowym czy ośrodka zamiejscowego Izby Skarbowej w Krakowie. Nie ma też Państwowego Stada Ogierów w Klikowej, które – kontynuując piękne tradycje stadniny arabów księcia Sanguszki – przez dziesięciolecia było ważnym ośrodkiem hodowli koni w Małopolsce.
Karpacka Spółka Gazownictwa też na krótko zniknęła z Tarnowa, ponieważ zabrał ją do siebie Rzeszów. Dopiero nowe prądy polityczne w kraju spowodowały powrót KSG, której od niedawna znowu nie ma.
Nie ma też redakcji kilku lokalnych mediów wchłoniętych przez duże korporacje, które główne siedziby mają w Warszawie.
Nowy lęk czai się w Tarnowie – chodzi o Grupę Azoty, już bez członu Tarnów w nazwie, która jedną decyzją walnego zgromadzenia akcjonariuszy może przenieść siedzibę spółki do Warszawy, co spowoduje kolejne znaczące straty dla miasta i regionu…
Bo – myśląc o realnej randze Tarnowa – chodzi nie tylko o znikające prestiżowe urzędy i instytucje, ale także o te przedsiębiorstwa, które w gospodarce mają istotne znaczenie, ale albo się z miasta wyprowadzają, albo popadły w finansowe tarapaty.

Spychani na margines
Ryszard Ścigała, prezydent Tarnowa, jest przekonany, że nie zasypuje się gruszek w popiele.
– Podejmowałem i będę podejmował wszelkie, niepozostające w sprzeczności z prawem inicjatywy, które mogą doprowadzić do poprawy stanu czy wręcz ratowania firm, które popadły w kłopoty. Jedno z ostatnich działań polegało na wystosowaniu prośby do sądu o analizę możliwości zawarcia układu przez ABM Solid czy zwróceniu się do parlamentarzystów o taką pomoc. Innymi przykładami podobnych działań było podjęcie przeze mnie roli mediatora podczas negocjacji z wierzycielami Fabryki Maszyn, wystąpienie do dawnych właścicieli tej firmy, przestawienie rekomendacji bankom kredytującym POLDiM czy osobiste rozmowy z właścicielami Krośnieńskich Hut Szkła.
Jacek Łabno, opozycyjny radny i były wiceprezydent miasta, uważa, że Tarnów jest spychany na margines, czego świadectwem są rozwijające się trendy likwidacyjne.
– Myślę jednak, że to zjawisko dotyczy nie tylko Tarnowa, lecz podobnych mu miast jak Przemyśl, Tarnobrzeg czy Zamość. Firmy, które tam do tej pory działały, w trudnych czasach szukają oszczędności – łączą się w większe struktury, zamykają się na teren. One tu były, rozwijały się, korzystając z miejscowej infrastruktury, ale teraz zyski z tego tytułu ma przejąć ktoś inny. Myślę, że trzeba chronić rynek lokalny, bo przecież nie wszyscy wyprowadzimy się do Warszawy. To rola rządu i parlamentu. Potrzebne są zmiany w systemie podatkowym CIT, które ograniczą to zjawisko.
– Moja opcja polityczna była i jest za zrównoważonym rozwojem kraju, który ma na celu wyrównać różnice cywilizacyjne między regionami. Tarnów ma potencjał rozwojowy, wzmocniony teraz sąsiedztwem ważnej autostrady, który powinien zostać efektywnie spożytkowany. Ale o konsolidacjach, przeprowadzkach, zamykaniu się centrum itp. decydują także względy polityczne, sławny warszawski walec. Z tych powodów nie udało nam się obronić KSG, a teraz, jak sądzę, powinniśmy dobrze pilnować tarnowskiej siedziby Grupy Azoty – mówi Edward Czesak, poseł PiS.

Podróż do wielkiego świata
Roman Ciepiela, wicemarszałek woj. małopolskiego, jest zdania, że warto w tej sprawie zdobyć się na szerszą refleksję.
– Zjawisko metropolizacji występuje w skali globalnej i jest procesem, który prędko się nie zakończy. Tak to już jest, że im większy ośrodek, tym większe możliwości. Duże miasto działa jak magnes. Mniejsze ośrodki powinny mieć swoją politykę, umieć przeciwdziałać skutkom trendów konsolidacyjnych, powinny być aktywne w promocji siebie, rozwijać najróżniejsze formy przedsiębiorczości. Tarnów o tyle jest w trudniejszej sytuacji, że znajduje się w kleszczach dwóch ważnych miast: Krakowa i Rzeszowa, który od pewnego czasu zdradza aspiracje metropolitalne. Uważam jednak, że zamiast koncentrować się na dramatycznej obronie warto próbować włączać się w nowy nurt np. poprzez rozwijanie nowoczesnej komunikacji. W przypadku Tarnowa pod tym względem można mieć duże nadzieje. Już mamy autostradę A4 w kierunku Krakowa, wkrótce będzie szybka kolej i kolej aglomeracyjna.
Strategie rozwoju miasta i rozwoju województwa oraz Koncepcja Zagospodarowania Przestrzennego Kraju do 2030 roku umieszczają Tarnów w rzędzie miast regionalnych (subregionalnych), z rolą głównego ośrodka dla wschodniej części woj. małopolskiego. Mimo że w przypadku ponad 100‑tysięcznego miasta wydaje się to naturalne, papier przyjmie każdy postulat. Tarnów w ostatnich latach zanotował wyraźny postęp modernizacyjny, także dzięki funduszom unijnym, ale jeśli znikną stąd liczące się podmioty, pozostanie ważny już tylko sam dla siebie.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments