Tarnów i Nowy Sącz: kto jest górą?

1
452
Tarnow i Sacz
REKLAMA

Wiele jednak przypuszczeń i odczuć może być subiektywnych, a na pewno błędnych. My postanowiliśmy porównać Tarnów i Nowy Sącz według mierzalnych kryteriów. Ale, jak się okazuje, również one nie prowadzą do jednoznacznych wniosków, w każdym razie nie zawsze.
Również w przeszłości Tarnów był porównywany z Nowym Sączem, ale zjawisko to nasiliło się po czasie, gdy w wyniku reformy administracyjnej w 1999 roku oba ośrodki utraciły status miast wojewódzkich. Wtedy to dwa ośrodki znalazły się w granicach jednego, tego samego województwa i ich możliwości finansowe zaczęły zależeć między innymi od decyzji – samorządu wojewódzkiego bądź administracji państwowej – podejmowanych w Krakowie. Zapewne z tego powodu od lat słyszy się w Tarnowie, że Nowy Sącz jest bardziej preferowany przez Kraków, a w Nowym Sączu, że to Tarnów skuteczniej podbiera w województwie fundusze. Takie opinie można było usłyszeć, gdy jeszcze urząd marszałkowski był w rękach PO-PSL, jak będzie teraz, gdy władzę w województwie przejął PiS – zobaczymy.

REKLAMA

Tarnowski dołek
Jedna z przewag Tarnowa nad Nowym Sączem nie wzbudza wątpliwości. Tarnów jest ośrodkiem ponad 100-tysięcznym (Nowy Sącz ma 84 tys. mieszkańców), drugim co do wielkości w Małopolsce. To daje powód, by traktować go jako nieformalną stolicę regionu, a nie subregionu, przypisać mu więcej funkcji, zapewnić bardziej uprzywilejowaną pozycję. W praktyce jednak jest tak, że tę inną pozycję na razie można dostrzec tylko na mapie, zaznaczoną kolorem czerwonym. Według znanego opracowania PAN wykonanego pod kierunkiem prof. Przemysława Śleszyńskiego, Tarnów i Nowy Sącz jadą obecnie na tym samym wózku, jako dawne miasta wojewódzkie tracące swoje dotychczasowe funkcje społeczno-gospodarcze, zagrożone zjawiskami kryzysowymi i marginalizacją. Znajdują się w grupie 122 miast średniej wielkości o szczególnym nasileniu problemów, przy czym Tarnów zajmuje tu 46. pozycję, a Nowy Sącz -106. Uwaga, im wyższa pozycja, tym gorsza sytuacja.
Skoro już wymieniamy liczby dotyczące mieszkańców, warto podkreślić, że mniejszy Nowy Sącz ma korzystniejszą sytuację demograficzną, mimo że też zalicza się go do ośrodków zagrożonych wyludnianiem. Tarnów pod tym względem jest w dołku, co roku liczba mieszkańców zmniejsza się o 700‑800 osób, wciąż utrzymuje się ujemny przyrost naturalny, a tarnowianie statystycznie są najstarszymi mieszkańcami woj. małopolskiego. Tutaj średnia wieku wynosi już 43, w Nowym Sączu 39 lat. Istotne jest też to, że od 2015 roku w Sączu obserwuje się powolny wzrost liczby mieszkańców. Jeśli ten trend się utrzyma, w 2050 roku Nowy Sącz i Tarnów mogą być już miastami pod względem wielkości zbliżonymi do siebie.

Miasto milionerów
Za to Tarnów na pewno ma jeszcze inną, niewątpliwą, przewagę. Chodzi o komunikację. Miasto leży przy dwóch strategicznych szlakach – drogowym (autostrada A4) i kolejowym (magistrala E30). Sącz od lat ubolewa, że wciąż znajduje się „daleko od szosy”, szosy o dużym znaczeniu w skali kraju czy nawet Europy, co ma utrudniać choćby prowadzenie biznesu.
Mimo to z tym biznesem nie jest źle. Nowy Sącz niedawno został nazwany „miastem milionerów”. Tygodnik „Wprost” podał, że mieszkają i prowadzą tutaj interesy 103 osoby, które osiągają milionowe dochody – palma pierwszeństwa pośród polskich miast podobnej wielkości. Kilka z tych osób regularnie gości na listach najbogatszych Polaków. Tarnów nie ma takich osiągnięć.
Wydaje się również, że w kraju i poza jego granicami sądecki biznes jest bardziej rozpoznawalny. Firmy „Konspol”, „Koral”, „Newag” czy „Fakro” mają zdecydowanie ponadlokalną renomę. A w Tarnowie? Grupa Azoty SA i coś jeszcze? Może jeszcze Zakłady Mechaniczne z Polskiej Grupy Zbrojeniowej.
Okazuje się ponadto, że Nowy Sącz ma korzystniejszy tzw. wskaźnik przedsiębiorczości (liczba podmiotów zarejestrowanych w REGON na 10 tys. mieszkańców); wynosi on 1174, gdy w Tarnowie jest to liczba 1053. Sądeckie firmy zdecydowanie więcej inwestują, choć oba miasta narzekają, iż omijają je wielcy inwestorzy z ambitnymi planami.


Biedniejsi mieszkańcy?
Nowy Sącz ma korzystniejszą sytuację na rynku pracy. Stopa bezrobocia wynosi tu tylko 3,2, a w Tarnowie 5,1 proc. W obu miastach zarobki są wyraźnie poniżej średniej krajowej. W „mieście milionerów” zarabiają dobrze przede wszystkim milionerzy, gdyż przeciętne wynagrodzenie miesięczne wynosi 3578 zł brutto. W Tarnowie jest to 3947. Są to dane GUS i pochodzą z końca 2017 r.
Jeśli przyjrzymy się statystykom dotyczącym opieki społecznej, wyjdzie na to, że w ogólnym przekroju mieszkańcy Nowego Sącza są nieznacznie biedniejsi. Udział korzystających tam z pomocy społecznej wynosi około 5,4 proc. ogółem, gdy w Tarnowie 5,1 proc. W Tarnowie dzieci do 17 lat, na które rodzice pobierają zasiłek rodzinny, stanowią 25,7 proc. ogółu liczby dzieci w tym wieku zamieszkałych w mieście, w przypadku Nowego Sącza ten wskaźnik wynosi 32,3.
Jednak pod względem liczby środków unijnych zgromadzonych w budżecie miasta w latach 2006 – 2017 w przeliczeniu na jednego mieszkańca Nowy Sącz jest górą nad Tarnowem (odpowiednio 2236 i 1945 zł). Porównywalne są dochody miejskiego budżetu w podobnym przeliczeniu: w Tarnowie wynoszą 6125, a w Nowym Sączu 6107 zł. Tarnów wygrywa z Sączem pod względem wydatków inwestycyjnych ponoszonych przez miasto w przeliczeniu na jednego mieszkańca (odpowiednio 573 i 276 zł).

To nie „święta wojna”
Jeśli więc oprzemy się tylko na statystyce, pewne wnioski mogą nasunąć się same, choćby w sprawie sytuacji gospodarczej obu miast, ale nie prowadzą one do jednoznacznego rozstrzygnięcia: które miasto jest „lepsze”? Warto jednak zwrócić uwagę na wystąpienie Janusza Sepioła, kierownika Zespołu ds. Planu Zagospodarowania Przestrzennego Województwa Małopolskiego, który rok temu na spotkaniu w Tarnowie poinformował, że nasze miasto wraz z okolicami rozwija się najwolniej w Małopolsce, ponad dwukrotnie wolniej niż Nowy Sącz i okolice.
Można podejrzewać, że na poglądy na temat sytuacji obu miast duży wpływ będą miały również subiektywne obserwacje, odczucia i zasłyszane opinie, niewykluczone, że nawet uprzedzenia. Tarnów ma problem z demografią i zastojem ekonomicznym, Nowy Sącz zaś z niekorzystnym skomunikowaniem i pojawieniem się na czarnej europejskiej liście miast najbardziej zanieczyszczonych smogiem.
Można – rzecz jasna – dokonywać jeszcze wielu innych porównań, pod względem oferty kulturalnej, edukacyjnej, komunikacyjnej czy turystycznej, ale będą to już kryteria bardziej względne, trudne do zmierzenia. Można tylko dodać, że Tarnów ma teatr zawodowy, którego brak w Nowym Sączu, ale aspiracje akademickie obu miast są porównywalne; w Tarnowie, według rankingów, mamy wyżej notowaną PWSZ, w Nowym Sączu funkcjonuje znana Wyższa Szkoła Biznesu – NLU, która zresztą ma swój tarnowski wydział zamiejscowy.
Które z miast prędzej się rozwija, pozostaje kwestią otwartą. Jak można przypuszczać, nadal będzie ona często podnoszona tym bardziej że oba ośrodki w skali wojewódzkiej ze sobą konkurują. Na szczęście jest to tylko konkurencja, a nie – jak w innych miastach – „święta wojna”, więc dyskusja trwa.

REKLAMA

1
Dodaj komentarz

1 Liczba komentarzy
0 Odpowiedzi
0 Obserwują
 
Komentarze z największą ilością reakcji
Najbardziej negatywny komentarz
1 Autorzy komentarzy
  Ustaw powiadomienia  
NAJNOWSZE NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Powiadom o
Tomek

Dlatego należy promować nowe województwo: tarnowsko-nowosądeckie (woj. galicyjskie), na wzór Torunia i Bydgoszczy.