Tarnowska biurokracja ma się dobrze

0
112
urzednicy
REKLAMA

Kryzys finansów publicznych spowodował spadek zatrudnienia w urzędach administracji publicznej, ale tylko na pewien czas. Po zwolnieniach w 2011 roku, które objęły prawie 7 tys. osób, od dwóch lat liczba etatów wzrosła o 8 tysięcy. W ubiegłym roku w polskich urzędach powstało aż dwa tysiące nowych miejsc pracy, w górę poszybowały też pensje. Z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że wciąż najlepiej zarabia się w urzędach marszałkowskich, gdzie średnia płaca wynosi 4,6 tys. zł. Najniższe wynagrodzenia otrzymują osoby zatrudnione w starostwach powiatowych – 3,6 tys. zł, natomiast miesięczne zarobki pracowników urzędów gmin i miast na prawach powiatu wynoszą tyle, co średnia płaca w całej administracji samorządowej, czyli 4 tys. złotych.
W instytucjach państwowych i urzędach w Tarnowie oraz ich jednostkach organizacyjnych pracuje około trzech tysięcy urzędników. Od lat stopniowo ich przybywa, rosną też urzędnicze pensje.

REKLAMA

Wojewódzko i powiatowo
Na koniec ubiegłego roku w Starostwie Powiatowym w Tarnowie pracowało 249 osób, w tym 16 pracowników na miejscach interwencyjnych i 26 zatrudnionych w ramach Szkolnego Organizatora Rozwoju Edukacji. W tym roku do urzędu zostało przyjętych dziesięć osób: dwie w drodze naboru na wolne wakaty urzędnicze, siedem osób na stanowiska pomocnicze i obsługi oraz jedna na umowę o pracę w zastępstwie. Na wielkie zarobki w starostwie raczej liczyć nie można. Średnia pensja pracowników urzędu wraz z wynagrodzeniami członków zarządu powiatu osiąga 2 207 zł netto, a bez wspomnianego zarządu urzędnicy starostwa dostają na rękę 2 129 złotych.
W Delegaturze Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Tarnowie zatrudnionych jest 69 osób, a średnie wynagrodzenie miesięczne wynosi 2720 zł brutto. W latach 2013‑ 2014 krakowski urząd nie przyjął do tarnowskiej placówki zamiejscowej żadnego nowego urzędnika. Jak informuje Jan Brodowski, rzecznik prasowy wojewody małopolskiego, ostatniego pracownika zatrudniono w Tarnowie jesienią 2012 roku na stanowisku operatora urządzeń przygotowania danych.
Urzędników nie przybywa też w tarnowskiej Agendzie Zamiejscowej Urzędu Marszałkowskiego w Krakowie. Pracuje tam tylko 11 osób, w tym trzy w kancelarii zarządu, sześć – w departamencie środowiska, a dwóch pracowników wykonuje obowiązki w departamencie rolnictwa i geodezji. Miesięcznie zarabiają średnio 3480 zł brutto.


Urzędnicy od pracy
Powiatowy Urząd Pracy w Tarnowie zatrudnia pracowników na 108 etatach, każdego miesiąca otrzymują około 2850 zł brutto. W ubiegłym roku urzędnicy „pośredniaka” dostali podwyżki – średnio 200 złotych brutto, lecz był to pierwszy po kilku latach wzrost wynagrodzeń.
W 2013 do PUP nie przyjęto nikogo, wcześniej pojawiali się nowi urzędnicy, ale wówczas, gdy ktoś odszedł z pracy bądź nie było go przez dłuższy czas. Przyjęcia planowane są jednak w tym roku. Dlaczego?
– Zatrudnimy najwyżej kilka osób, a wszystko z powodu wprowadzenia w życie nowej ustawy i profilowania pomocy dla bezrobotnych. Przybędzie nam bardzo dużo zadań, które przecież ktoś musi wykonać – tłumaczy Stanisław Dydusiak, dyrektor PUP.

Najwięcej w magistracie
Jednym z najliczniejszych urzędów w mieście jest bez wątpienia tarnowski magistrat, gdzie w minionym roku pracowało 460 osób, a przeciętne wynagrodzenie wyniosło 3826 zł brutto. W 2013 samorządowi urzędnicy, pracownicy 22 miejskich jednostek organizacyjnych, zatrudnieni w administracji i obsłudze 71 placówek oświatowych, czyli w sumie 2,5 tys. osób mogło liczyć na 200 złotych podwyżki, która kosztowała miasto aż cztery miliony złotych. Wyższej pensji nie dostał prezydent Tarnowa i jego zastępcy oraz skarbnik i sekretarz miasta. Niemniej jednak każdego roku na wynagrodzenia dla urzędników i pracowników administracji magistrat przeznacza niemało, bo ponad 70 mln zł.
Ostatnią podwyżkę tłumaczono m.in. brakiem chętnych do pracy w miejskim samorządzie, bo potencjalnych kandydatów zniechęcały niezbyt atrakcyjne pobory.
– Wynagrodzenia w jednostkach samorządowych – zdaniem osób uczestniczących w naborach – są zbyt niskie. W szczególności dotyczy to stanowisk, gdzie wymagane są określone uprawnienia. Były przypadki, że osoba wyłoniona w naborze na wolne stanowisko rezygnowała z objęcia funkcji, jak dowiedziała się, ile będzie zarabiać – wyjaśniała Aleksandra Mizera, sekretarz miasta.
W minionym roku w magistracie ogłoszono około 20 naborów na wolne stanowiska. Zainteresowanie było bardzo duże, zwłaszcza wśród ludzi młodych. Zdarzało się, że na jedno wolne miejsce zgłaszało się aż 84 chętnych.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments