Zagraniczne ręce do pracy

0
154
budowlaniec
REKLAMA

Zezwolenia na pracę w naszym kraju nie muszą okazywać obywatele państw Unii Europejskiej, a także Europejskiego Obszaru Gospodarczego i Szwajcarii. Pozostali muszą się nim legitymować, choć z pewnymi wyjątkami. Co ważne, od niedawna z wnioskiem o wydanie zezwolenia występuje pracodawca, który ma zamiar zatrudnić obcokrajowca. Odpowiedni wniosek wraz z wymaganymi dokumentami powinien być złożony co najmniej miesiąc przed planowanym zatrudnieniem.Zezwolenia wydawane są dla konkretnego pracodawcy i cudzoziemca na konkretnym stanowisku na ściśle określony czas – nie dłuższy niż trzy lata, ale z możliwością przedłużenia.
Wspomniane zaś wyjątki dotyczą obywateli: Ukrainy, Białorusi, Gruzji, Armenii, Mołdowy, Rosji. Są oni zwolnieni z obowiązku posiadania zezwolenia na pracę, jeśli ich zatrudnienie nie trwa dłużej niż sześć miesięcy w ciągu roku. Wystarczy, że właściwy urząd pracy zarejestruje pisemne oświadczenie pracodawcy o zamiarze zatrudnienia obcokrajowca. Powinno ono m.in. wskazywać rodzaj, miejsce i czas wykonywania pracy, wysokość wynagrodzenia oraz uzasadniać niemożność skorzystania z lokalnej siły roboczej. Zasadniczym warunkiem podjęcia pracy jest oczywiście aktualna wiza z prawem do pracy w Polsce lub zezwolenie na czasowy pobyt w naszym kraju.
Urzędy pracy na terenie Małopolski rejestrują rocznie ok. 10 tysięcy oświadczeń pracodawców o zamiarze krótkotrwałego zatrudnienia głównie Ukraińców, Białorusinów i Gruzinów. Statystykom wymyka się praca na czarno – bez jakiejkolwiek wiedzy ze strony urzędów pracy i kontroli państwowych inspektorów.
Katarzyna Topolska‑Mikuła, naczelniczka Wydziału Rynku Pracy Powiatowego Urzędu Pracy w Tarnowie, uspokaja, że tarnowski region nie jest opanowany przez tanich pracowników ze wschodu.
–  Nie mamy sygnałów o większym napływie pracowników zza wschodniej granicy. W tym roku otrzymaliśmy dotąd ok. trzydziestu oświadczeń o zamiarze zatrudnienia obcokrajowca, a średnio w całym roku jest ich niewiele ponad sto. To nie jest wielkość, która może istotnie zmienić nasz rynek pracy. Co innego w rejonach przygranicznych, gdzie skala tego zjawiska jest bardziej odczuwalna…Cudzoziemcy zza wschodniej granicy najczęściej pracują w branży budowlanej i rolnictwie. W Zielonym Parku Przemysłowym w Wojniczu pojawiają się co roku w porze letniej Ukraińcy zatrudniani przez właściciela plantacji borówki amerykańskiej.Przy zbiorze tych owoców, trwającym od końca czerwca do września, płatne zajęcie znajduje nawet dwieście‑trzysta osób. Do Wojnicza przyjeżdżają wtedy na zarobek mieszkańcy okolicznych gmin, tarnowianie i w dużej liczbie także Ukraińcy. Sezonowy zarobek w Polsce pozwala im na wielomiesięczne utrzymanie na Ukrainie.
Ukraińcy stanowią najliczniejszą w Polsce grupę pracujących cudzoziemców. Ze statystyk wynika, że liczba oświadczeń o zamiarze powierzenia im pracy zwiększa się co roku o ok. 40 procent.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments