Strona główna Tarnów - wiadomości Gospodarka Znani w świecie inwestorzy wybierają inne miasta. Tarnów przespał swoją szansę?

Znani w świecie inwestorzy wybierają inne miasta. Tarnów przespał swoją szansę?

4
Tereny inwestycyjne w Tarnowie
Władze samorządowe Tarnowa z poprzednich lat nie zadbały o odpowiednie tereny dla dużych inwestorów
REKLAMA

Od lat słychać utyskiwania na niewystarczającą skalę inwestycji przemysłowych w Tarnowie. Okazało się, że zbudowany obok miasta odcinek autostrady A4 nie spełnił oczekiwań, jakie w nim pokładano. Znaczący inwestorzy zatrzymali się w innych miastach, w których znaleźli bardziej sprzyjające warunki do rozwoju. Często wskazuje się na Bochnię, Dębicę i położony dalej od A4 Mielec, które w opinii wielu lepiej sobie radzą z pozyskiwaniem inwestorów. Sprawdziliśmy, czy rzeczywiście tak jest.
Nim oddano do użytku fragment A4, który biegnie na północ od Tarnowa, w prasie lokalnej można było znaleźć wiele pełnych nadziei wypowiedzi między innymi tarnowskich samorządowców o możliwościach, jakie stworzy trasa szybkiego ruchu. Myślano przede wszystkim o poważnych fabrykantach, którzy zechcą w Tarnowie lub pod Tarnowem zbudować swoje nowe zakłady.

Rozczarowanie przyszło szybko. Okazało się, że po ukończeniu budowy autostrady wielu dużych inwestorów ominęło Tarnów i pojechało dalej. Pojechali głównie pod Kraków i Rzeszów, ale nie będziemy porównywać sytuacji tych miast z Tarnowem, gdyż już od dawna grają one w innej lidze. Słychać jednak, że inwestorzy częściej od Tarnowa wybierają też znacznie mniejsze pobliskie miasta.
Problem jest w tym, że w Tarnowie od półwiecza nie powstał ani jeden duży zakład produkcyjny, który dałby pracę chociaż kilkuset osobom. W istniejących tu strefach gospodarczych działalność podjęły dziesiątki firm, ale na ogół nie zatrudniają więcej niż 100 ludzi.

Mrzonki, mrzonki

Od lat mówi się, że Tarnów przespał swoją szansę i straty będą już trudne do odrobienia. Mało kto rozumie, dlaczego przez dziesiątki lat nie przygotowano tu odpowiednich gruntów dla większych fabryk. Problem ten poruszył niedawno w interpelacji poseł Piotr Górnikiewicz: – Wiele nadziei mieliśmy po wybudowaniu biegnącej do Tarnowa autostrady. Ale i ona do tej pory nie wywołała napływu nowych, znaczących inwestorów. Przyczyną tego stanu jest między innymi brak w mieście dużych, co najmniej dobrze skomunikowanych i uzbrojonych terenów pod inwestycje. Wprawdzie miasto Tarnów posiada tereny pod inwestycje, ale są to tereny rozproszone, na ogół obszarowo małe – kilkuhektarowe.

REKLAMA (2)

Poseł, mówiąc o tym, zabiegał o budowę trzeciego zjazdu z autostrady A4, ponieważ dwa obecne nie zawsze zapewniają dobry dojazd do istniejących obszarów gospodarczych miasta. Tak więc władze samorządowe z poprzednich lat nie tylko nie zadbały o odpowiednie tereny dla inwestorów, ale również w swoim czasie – na etapie projektowania i zatwierdzania projektu budowy A4 w sąsiedztwie Tarnowa – nie upomniały się o dobrze zlokalizowane węzły autostradowe. A potem zdziwienie: inwestorzy nie zatrzymali się u nas, pojechali gdzie indziej!
Ano pojechali, niestety. W obliczu wyraźnej porażki zapotrzebowanie na sukces był tak duży, że czasem dochodziło do sytuacji wręcz żenujących. Pamiętamy, jak dziesięć lat temu szumnie ogłaszano, że w Tarnowie powstanie firma typu call center, która zatrudni 200 osób, albo fabryka branży gumowej znanej firmy SaarGummi, która da pracę 700 ludziom. Kiedy w mieście nad Białą ciągle karmiono się mrzonkami, gdzie indziej budowano już nowe zakłady produkcyjne.

Komu poszło lepiej

Zatem, czy innym poszło lepiej, jak się często w Tarnowie twierdzi? Wygląda na to, że tak. Na przykład bardzo dobrze rozwija się położona obok autostrady Bocheńska Strefa Aktywności Gospodarczej. Wkrótce po zbudowaniu A4 w strefie rozpoczęła działalność nowoczesna fabryka opakowań Werner Kenkel, rozbudowana w 2023 roku, dysponując tu linią do produkcji tektury falistej. Zatrudnienie wynosi ok. 300 osób. W 2017 roku w Bochni pojawił się nawet japoński inwestor – firma Mabuchi Motor – który wytwarza napędy elektryczne wykorzystywane w podzespołach samochodowych i urządzeniach AGD. Japończycy zapowiedzieli wtedy, że na pierwszą swoją fabrykę w Europie wydadzą 360 mln zł i zatrudnią docelowo 400 osób. Również w Bochni ulokowała się firma Gór-Stal, jeden z największych w kraju producentów płyt warstwowych.

Z pewnością dodatkowym walorem Bochni i okolic jest położenie w bliskim sąsiedztwie aglomeracji krakowskiej. Przed laty znanym miastem, które wygrało dzięki tej istotnej okoliczności, były Niepołomice.
W pobliżu Dębicy, obok A4, w strefach ekonomicznych także powstało sporo nowych firm, widocznych zresztą z drogi, w tym – jeśli chodzi o największe – Hutchinson, znana w świecie marka kojarzona z produkcją uszczelnień karoseryjnych dla samolotów i samochodów osobowych oraz opon rowerowych, czy wielkie centrum logistyczne FFiL Śnieżka SA. Pierwsza dała pracę ok. 700, druga 300 osobom. Śnieżka, znany producent farb i lakierów, na swój nowy obiekt potrzebowała 15-hektarowej działki. Czy w Tarnowie mogłaby liczyć na taką ofertę?

REKLAMA (3)

Im jest łatwiej

Mielec również nie zasypuje gruszek w popiele, chociaż ani pod względem drogowym, ani kolejowym, nie jest tak dobrze skomunikowany jak Tarnów; od autostrady dzieli go odległość ok. 35 km. Za to ma dobre tereny pod inwestycje przemysłowe i usługowe. Obok cały czas rozwijających się zakładów przemysłu lotniczego pojawili się tu tacy potentaci jak Lear Corporation, Kirchhoff czy Black Red White.
Dr Ryszard Nejman, ekonomista, dyrektor biura Izby Przemysłowo-Handlowej w Tarnowie, wskazuje, że na korzyść rozwoju potencjału takich miast jak Dębica czy Mielec działa jeszcze argument ekonomiczny: – Większe możliwości finansowe mają gminy wchodzące w skład woj. podkarpackiego, które korzystają ze specjalnego unijnego dofinansowania obszarów wschodnich. Tarnów i region pozbawione są tej możliwości. W dodatku na tamtych obszarach, jak np. w Mielcu, działają strefy ekonomiczne bezpośrednio podporządkowane agendom rządowym, o większym potencjalne finansowym, które niekiedy realizują wybrane obiekty za własne pieniądze. Ale potwierdzam, oczywiście, że w Tarnowie brakuje terenów pod duże inwestycje. Mam wiele informacji o potencjalnych inwestorach, którzy mogliby działać u nas, ale nie znaleźli tu odpowiednich warunków. Często posługuję się przykładem Świdnicy, niespełna 60-tysięcznego miasta na Dolnym Śląsku, które potrafiło zaoferować jednej ze znanych w Europie firm 20-hektarową działkę.

Wiara w cud

W Tarnowie z biegiem czasu także powstały setki nowych miejsc pracy stworzone przez małe firmy produkcyjne i usługowe, ale brakuje tutaj firmy o renomie o szerszym zasięgu, która przyciągnęłaby inne, tak jak w przeszłości Coca-Cola w Niepołomicach. Zapowiadana budowa wytwórni komponentów do produkcji amunicji w zakładach Grupy Azoty SA też nie będzie przełomowa.
Grupa Azoty, która za czasów poprzedniego kierownictwa wpadła w potężne wielomiliardowe długi, zwalnia i w bliskiej perspektywie będzie nadal zwalniać, a nie zatrudniać nowych pracowników. Inny były sztandarowy zakład w Tarnowie, Fabryka Silników Elektrycznych Tamel, sprzedany kiedyś Chińczykom, już dokonał redukcji części załogi i ledwie zipie. Huta szkła gospodarczego w Ładnej pod Tarnowem też ma problemy, o czym niedawno pisaliśmy. Gdzie indziej jest inaczej; np. zakłady oponiarskie Goodyeara w Dębicy, funkcjonujące w strefie gospodarczej, chcą zatrudnić dodatkowo 200 osób.
Z doświadczeń ostatnich dekad widać wyraźnie, że inne miasta, wszak nie tylko z Podkarpacia, już przed budową autostrady przygotowywały się na przyjęcie inwestorów, zadbały o stworzenie im jak najlepszych warunków i opracowanie najkorzystniejszych ofert. Robiono to także w porozumieniu z ościennymi gminami, wykupując prywatne grunty i scalając w większe obszary. Na co liczono w Tarnowie, gdy jeszcze do niedawna miejscowy klaster przemysłowy miał do zaoferowania działkę o maksymalnej powierzchni… 1,2 ha? Pewnie liczono na cud. Do dzisiaj on się jednak nie wydarzył…

Fabryka przy Wilczej?

Oczywiście, nie można lekceważyć obecności wielu niedużych firm, które w minionych latach ulokowały się w Tarnowie, liczy się każde miejsce pracy i nowe podatki dla miasta, ale nie można udawać, że większych oczekiwań i nadziei nie było.
Sprawdziliśmy, jakie tereny mają do zaoferowania dzisiaj TKP SA i gmina miejska. Według informacji zawartych na stronach TKP, pod koniec kwietnia do kupna było 5 małych działek, z których największa ma maksymalnie 5 ha powierzchni. Większość to grunty głównie dwuhektarowe, a nawet mniejsze. To nie jest dobra propozycja dla większej fabryki. Ale, jak się dowiadujemy, miasto próbuje odmienić pod tym względem sytuację. Rozpoczęło program pilotażowy, obejmujący m.in. tereny w rejonie ul. Wilczej (bliskie sąsiedztwo A4), który ma na celu pozyskać jak największe połacie gruntów pod obiekty przemysłowe lub usługowe.

Wiosną tego roku Jakub Kwaśny, prezydent Tarnowa, w mediach społecznościowych oznajmił: Działamy w poszukiwaniu terenów inwestycyjnych! Około 100 właścicieli działek przy ulicy Wilczej spotkało się z nami w sprawie wykorzystania potencjału tego terenu w przyciąganiu nowych inwestorów do miasta. Jako Tarnów posiadamy bardzo mało terenów inwestycyjnych, dlatego szukamy wspólnych rozwiązań do działania.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
4 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
4
0
Napisz komentarzx