Handlowe uwalnianie chodników

0
122
REKLAMA

– Idą, idą – słychać nerwowy szept handlarzy. Ktoś w popłochu zwija stolik, na którym stały buty, odjeżdża wózek z pomidorami, a starsza kobieta nerwowo pakuje do siatki pietruszkę. Nadchodzi straż miejska i nielegalny handel znika. Ale tylko na jakiś czas, bowiem kiedy po strażnikach nie ma już śladu, handlowcy powracają. Takie obrazki można zaobserwować w wielu polskich miastach, również w Tarnowie, gdzie nielegalny handel nadal kwitnie, choć może nie w takim wymiarze jak dawniej. Kiedyś handlujący pojawiali się głównie w pobliżu Burku, skutecznie tarasując chodniki, nie pomagały upomnienia pracowników Targowisk Miejskich ani strażników. Dziś handel na chodnikach może nie urasta do rangi wielkiego problemu, jednak wciąż jest to widoczne zjawisko.

REKLAMA

– W listopadzie i grudniu było nawet dość spokojnie, choć często ktoś z towarem stawał w pobliżu Burku, głównie przy ul. Panny Marii – mówi Jacek Chrobak, dyrektor Targowisk Miejskich w Tarnowie. – W takich sytuacjach upominamy handlarzy, powiadamiając ich o konsekwencjach, natomiast o samym procederze informujemy strażników miejskich.
Nielegalnych sprzedawców będzie zapewne jeszcze mniej, gdyż od grudnia strażnicy mogą karać mandatami osoby handlujące w miejscach do tego niewyznaczonych przez miasto. Dodatkowym straszakiem jest możliwość zarekwirowania towaru, co do tej pory mógł robić tylko urzędnik. Nowe przepisy mają doprowadzić do tego, by sprzedaż uliczna była prowadzona bez naruszania zasad uczciwej konkurencji i prawa podatkowego.
Wcześniejsze zapisy Kodeksu Wykroczeń, dotyczące zakazu prowadzenia działalności gospodarczej bez wymaganego zgłoszenia oraz tamowania bądź utrudniania ruchu na drodze publicznej nie sprawdzały się w walce z nielegalnymi handlarzami, teraz takie osoby będą mogły otrzymać mandat od 20 do 500 złotych lub grzywnę do 5 tys. złotych.
Tarnowscy strażnicy miejscy dość często muszą interweniować w okolicach Burku, zwłaszcza przy ulicach Bema i Panny Marii, gdzie na chodnikach ustawiają się handlarze z towarem. Podobnie bywa w pobliżu dużych marketów, jak chociażby „Zenit” czy „Tesco” przy ul. Słonecznej. Tuż przed Nowym Rokiem dwa nielegalne stoiska z fajerwerkami pojawiły się na placu Łaziennym, podobnie było w wąskiej uliczce przed Powiatowym Urzędem Pracy, gdzie handlarze sprzedawali choinkowe gałązki.
– Teraz nie ma dużego problemu, ale gorzej bywa latem, gdy pojawiają się letnie owoce – wówczas mamy sporo telefonów z prośbą o interwencję, tarnowianie skarżą się, że nie mogą przejść chodnikiem – mówi Marek Futera, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Tarnowie.
Choć strażnicy mogą już karać mandatami, jak dotąd nie skorzystali z tej możliwości. – Podczas akcji przed świętami kończyło się przeważnie na pouczeniach, natomiast do sądu skierowaliśmy dwa wnioski o ukaranie osób sprzedających nielegalnie petardy – dodaje rzecznik strażników.
W Tarnowie mamy kilka placów targowych: w Mościcach, Chyszowie, przy ul. Klikowskiej, na Placu Łaziennym oraz Burek i pobliską halę miejską. Działa też giełda samochodowa, kwiatowa, a także owocowo-warzywna, czynna w każdy dzień. – Jak na miasto tej wielkości jest to wystarczająca liczba targowisk. Handlujący mają więc gdzie sprzedawać swoje towary – mówi Jacek Chrobak.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o