Nowa atrakcja Tarnowa skradła zainteresowanie. Szlak maszkaronów przemierzyło podczas długiego weekendu przynajmniej 3,5 tys. osób. W tej liczbie było około 2 tys. osób spoza miasta. Skoro statuetki inspirowane głowami wieńczącymi ratuszową attykę szybko zdobywają popularność, postaramy się przybliżyć ich tożsamość w nowym cyklu. I choć szlak rozpoczyna się na miejscowym Rynku, my w wędrówce podążamy w odwrotnym kierunku do centralnego placu miasta. Ten porządek wydaje się bardziej naturalny dla wszystkich zainteresowanych, którzy nie mieszkają w centrum. Zaczynamy od figurki nr 12, czyli Wszystkowiedzącej – Tej Która Wie.
Na początek przypomnijmy jednak, jak zaczęła się przygoda z maszkaronami. Pomysł szlaku autorstwa Marii Zawady-Bilik, dyrektorki Wydziału Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta Tarnowa, został wpisany do projektu „Młodzi, Gniewni, Genialni”, finansowanego w ramach tzw. programu norweskiego Rozwój Lokalny. Na początek powstała szeroka lista potencjalnych figurek, z której najlepsze propozycje w specjalnej ankiecie wybierali mieszkańcy. Ostatecznie wyłoniono koncepcje czternastu maszkaronów – bo tyle jest tych historycznych na tarnowskim Ratuszu – które uzyskały największą liczbę głosów.
Do współpracy przy projektowaniu statuetek zaproszeni zostali tarnowscy artyści. Każdy losował nazwę swojej postaci i inspirację istniejącym ratuszowym maszkaronem. Figurki powstawały przez kilka miesięcy, aż w końcu zostały oficjalnie zaprezentowane podczas konferencji urodzinowej Tarnowa.
Czternaście trzydziestocentymetrowych statuetek pod koniec marca zainstalowano w wyznaczonych punktach miasta. Tworzą szlak związany z historią i dziedzictwem Tarnowa, który można pokonać sprawnie w czasie spaceru. – Szczególnie zależało nam na tym, żeby zachęcić ludzi z różnych pokoleń do wspólnego wyjścia z domu i przebywania razem w przestrzeni miejskiej. Wiemy już, że to się udało – cieszy się Maria Zawada-Bilik.
Lokalizację dla postaci Tej, Która Wszystko Wie wyznaczono przy woonerfie, czyli na skrzyżowaniu Krakowskiej i Nowego Światu, gdzie na zaadaptowanym skwerku ustawiono ławeczki i wydzielono miejsca pod zieleń. Imię figurki może być rozumiane jako określenie postaci, która ma odwagę, by zatrzymać się na chwilę pośród pędu współczesnego świata. Poczuć siebie i z szacunkiem przyjąć to, co pochodzi z wnętrza: własne widzenie świata. Snuć wizje i marzenia, których realizacja przyniesie spełnienie i mieć sposób na wyrażenie własnej indywidualności.
Wszystkowiedzącą wylosowała Marta Wojciechowska. To absolwentka Wydziału Ceramiki i Szkła Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Na co dzień pracuje właśnie w szkle. Ma na koncie kilkanaście wystaw indywidualnych oraz udział w kilkudziesięciu ekspozycjach zbiorowych. – Czasem jestem szklarzem, czasem rzeźbiarzem czy projektantem… Przerabiam w szkle swoje emocje, przeżycia, spotkanych ludzi, naturę – deklaruje. Od 1999 r. prowadzi pracownię autorską, specjalizującą się w projektowaniu i realizacji szkła unikatowego oraz szkła użytkowego. – Z postaci wylosowanego maszkarona wykorzystałam to, co najbardziej charakterystyczne. Dotyczyło to oczu, no i tej paszczy z językiem i dwoma zębami, bardzo apetycznymi – śmieje się autorka.

W czasach, kiedy nieco więcej mówi się i pisze o kobietach, wynik drugiego losowania dał jej sporo radości. – Właśnie z tego się ucieszyłam, że będę miała jedyną dziewczynkę – maszkaronkę. To było inspirujące już w samej nazwie. I towarzyszyło mi przy pierwszych szkicach, tych koncepcyjnych. Wybrałam kształt kuli jako idealny, a jednocześnie wiążący się z kumulowaniem dodatkowej wiedzy, jakby naddanej – opowiada.
Figurkę łatwo zapamiętać z powodu charakterystycznych włosów. – Chodziło mi o pokazanie pewnej ulotności. Miały być rozwiane na wietrze. Ale też jakoś nawiązywać do anten, zbierania informacji, gromadzenia wiedzy ze sfery nadprzyrodzonej. A lekkim puszczeniem oczka do widzów było dodanie wtyczki. I choć może ona powinna być na tak zwaną siłę, to końcówka na 230 V podkreśla, że maszkaronka w każdej chwili jest w stanie empatycznie podpiąć się do pokładów wiedzy z góry – relacjonuje autorka. Dodaje też, że praca w innym niż zazwyczaj materiale była sporym wyzwaniem. – Bardzo pomógł mi Kaziu Klimkiewicz, który zaprosił mnie do swojej pracowni. U siebie musiałabym zupełnie przeorganizować kilka rzeczy. A jeśli ktoś pracuje cały czas w tym materiale, jest dużo prościej. Model powstawał u mnie, a odlew z gipsu u Kazia. Jak się okazuje, przy właściwym odlewie też było sporo komplikacji, bo rzeźba była składana z wielu elementów. I musiałam się mocno uśmiechać do odlewnika, żeby podjął się realizacji tego przedsięwzięcia – wspomina artystka.

![Średniowieczne klimaty na Górze św. Marcina [ZDJĘCIA] Zamkomania 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/06/Zamkomania-2026-9-218x150.jpg)











![Weekend pełen smaku. Tak tarnowianie bawili się na Gastromajówce [ZDJĘCIA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/05/Gastromajowka-14-218x150.jpg)










