Kiedyś w Tarnowie – jeszcze mieście wojewódzkim – odbywały się imprezy o różnym charakterze, którymi interesowała się Polska. Niedługo potem zaczęły – jedna po drugiej – zanikać. Dzisiaj trudno tutaj o imprezę, która przedostałaby się – jak w przeszłości mówiono – na czołówki gazet. Także pod tym względem, niestety, Tarnów stał się bardziej prowincjonalny.
Ktoś powie, że kiedyś były inne czasy. Zgoda, ale faktem jest, iż Tarnowowi udawało się zwracać uwagę Polski na organizowane tu wydarzenia.
Osobiście zapamiętałem dwie takie imprezy, które wywoływały rozgłos daleko poza granice miasta. Pierwsza to Światowe Forum Mediów Polonijnych, cykliczne przedsięwzięcie, którego celem była integracja środowisk dziennikarzy polonijnych z całego świata. To były lata dziewięćdziesiąte. Chociaż impreza była robiona z nadmiernym zadęciem, działo się na niej wiele interesującego. Poza tym była to pierwsza tego rodzaju impreza w kraju. Na tym między innymi polegała też jej oryginalność. ŚFMP wymyślił Stanisław Lis, ówczesny charyzmatyczny dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Kultury w Tarnowie, dobry organizator.
Przypominam sobie duże poruszenie związane z forum. Spotkania przedstawicieli prasy polonijnej z USA, Kanady, Francji, Niemiec, Australii, Białorusi czy Ukrainy wzbudzały spore zainteresowanie. Sam wtedy odwiedzałem ich w hotelu Tarnovia, w którym byli zakwaterowani, rozmów nie było końca, i za każdym razem udawało mi się zebrać materiały na kilka reportaży. Imprezie towarzyszyły sympozja, konferencje, warsztaty, wycieczki. Pokazywała to TVP, pisały główne dzienniki w kraju.
Tłumy ludzi
Potem formuła ŚFMP zaczęła się starzeć i rozmywać, organizatorzy po kilkunastu edycjach przenieśli imprezę najpierw do Krakowa, potem do Warszawy. Organizowana w innej formie utraciła zasięg i znaczenie.
Dużo wcześniej, bo w drugiej połowie lat 80., Tarnów również wymyślił imprezę, jakiej w Polsce jeszcze nie było. Mowa o targach zdrowej żywności, propagującej także parafarmaceutyki, przetwory zielarskie, naturalne kosmetyki, obuwie, odzież i bieliznę zdrowotną, sprzęt rehabilitacyjny dla dzieci i dorosłych.
Głównym organizatorem targów było wówczas Krajowe Towarzystwo Propagowania Zdrowej Żywności, któremu długie lata prezesował red. Zygmunt Koper, dziennikarz, szef gazety zakładowej Tarnowskie Azoty. Wielkie zasługi dla imprezy miał miejscowy lekarz, Jacek Roik, jedna z najważniejszych twarzy imprezy. Z inicjatywą związany był prof. Julian Aleksandrowicz, sławny w Polsce lekarz, hematolog, filozof medycyny. Patronat nad imprezą zawsze obejmował minister rolnictwa. To były początki kariery zdrowej żywności w Polsce, do której rękę niewątpliwie przyłożył Tarnów.
W hali sportowo-widowiskowej „Jaskółka” w Mościcach, gdzie trwały targi, zjawiały się tłumy ludzi, liczni goście z całej Polski, słuchając także zaproszonych prelegentów. Również i w tym przypadku zainteresowanie mediów było bardzo duże. Tarnów nazywano „stolicą zdrowej żywności”. W kolejnych latach, gdy podobne imprezy odbywały się już w całym kraju, zmienili się organizatorzy i po latach targi, w skromniejszej formie, wywędrowały do Dębicy. Ale też nie na długo. Wkrótce inicjatywa umarła.
Muzyka wyjechała
Pionierski w skali kraju był też Ogólnopolski Festiwal Komedii „Talia”, który odbywa się od 1996 roku, ściągając zespoły wybitnych aktorów krajowych scen. Również i on – niestety, tylko przez pierwsze lata – zwracał uwagę na szerszym forum. Festiwal przetrwał do dzisiaj, lecz w kraju słychać o nim niewiele. Podobnie jest z wciąż niedocenianym w Polsce festiwalem „Tarnowska Nagroda Filmowa”, największą i najstarszą tego rodzaju imprezą – po gdyńskim festiwalu – w kraju.
Możliwe, że dzisiaj, aby zyskać rozgłos, nie wystarczy mieć już interesujący pomysł, ale przede wszystkim duże pieniądze na jego promocję. Na promocję Tarnów nigdy funduszy nie miał dość.
Pamiętam ponadto, że swego czasu głośno było – w wybranych kręgach – o Międzynarodowym Festiwalu Muzyki Odnalezionej. Pomysł muzyków Teresy Kaban i Henryka Błażeja, polegający na tym, aby odtworzyć utwory, które przeleżały w starych rękopisach, był pierwszym takim w Europie. Premiera festiwalu odbyła się w 1994 roku, ale sześć lat później zaczął też „podróżować” po innych miastach w Polsce. Przestał być tylko tarnowski.
Brak sławnej oferty
Kiedy dzisiaj spoglądam na kalendarz cyklicznych imprez w Tarnowie, nie dostrzegam ani jednej, która miałaby szansę na zainteresowanie ogólnopolskich mediów, choć nie brakuje tak wartościowych, jak np. Dni Żydów Galicyjskich GALICJANER SZTETL. Z kolei Cygański Tabor Pamięci przykuwał większą uwagę mediów dopóty, dopóki trwał w dawnej oryginalnej formie, opracowanej przez Adama Bartosza, wybitnego etnografa i cyganologa z Tarnowa, związanej m.in. z przejazdem uczestników taboru kolorowymi cygańskimi wozami. Przejazdy te oglądałem również w ogólnopolskich stacjach telewizyjnych. Konie i wozy nie stanowią o wartości imprezy, ale forma przekazu ma znaczenie.
Ważny pozostaje coroczny Festiwal Muzyki Kameralnej Bravo Maestro, choć nie sposób nie zauważyć, że odbywa się on nie w Tarnowie, lecz w dworku Paderewskiego w Kąśnej Dolnej.
Nie można nie zwrócić uwagi także na fakt, że wymienione imprezy nie mają charakteru masówek, skierowane są głównie do grona elitarnego. Kiedy dziś zmieniły się oczekiwania ludzi i ich gusta, trendy oraz mody, coraz trudniej być oryginalnym, tak jak kiedyś twórcy pierwszych w kraju targów zdrowej żywności, i wymyśleć coś, czego jeszcze nie było albo wynaleźć formułę, która odmieni to, co się już stało nużąco powtarzalne. Sympatyczna i dobrze przyjęta w regionie impreza „Wielkie Tarnowskie Dionizje” nie zyska ogólnopolskiej sławy nie tylko dlatego, że organizowana jest w mrocznym i chłodnym listopadowym czasie.

![Dom zasypany odpadami na Piaskówce. Problem trwa od lat [ZDJĘCIA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/DSC0159-218x150.jpg)




![Pożar domu w Woli Rzędzińskiej. 29 strażaków w akcji, jedna osoba ranna [ZDJĘCIA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Pozar_na-Woli_Rzedzinskiej-3-218x150.jpg)
















