„Hitchcock” nad tarnowskim osiedlem

0
115
Jedna z gawronich kolonii w Tarnowie, fot. Wiesław Ziobro

Kiedy zapada zmierzch, nad tarnowskimi „Falklandami” rozgrywają się mroczne sceny. Niektórzy mieszkańcy Osiedla Dąbrowskiego nazywają je „Hitchcockiem”, w odniesieniu do znanego filmu „Ptaki”. Byliśmy świadkami scen, które chwilowo mogą kojarzyć się ze słynnym dziełem filmowym.

Czekamy na skraju Osiedla Dąbrowskiego, w pobliżu resztek starego sadu ciągnącego się w kierunku ul. Wojska Polskiego. Około godziny 16.30 najpierw słychać dobiegający z góry jazgot. Po chwili widać, jak nad osiedle nadlatuje wielka, czarna chmura ptaków. Rozciąga się na kilkaset metrów. To gawrony. Przez jakiś czas latając nad sadem dzielą się na mniejsze grupy, bez przerwy złowieszczo hałasując. Dzieje się to na tle szarego, coraz bardziej ciemniejącego nieba. Nic dziwnego, że sceny te przypominają niektóre obrazy z kultowego filmu Alfreda Hitchcocka „Ptaki”.
Po kilku minutach gawrony siadają na gałęziach, lecz nie milkną. Są ich setki. Donośne „kra, kra!” rozlega się po okolicy. Ponieważ ptaków jest mnóstwo, a drzew – jak na ich liczbę – niedostatek – zajadle kłócą się o miejsce, wzajemnie się przepędzają. Rytuał ten powtarza się codziennie. Nie zrobimy już dobrych zdjęć, gdyż jest za ciemno.
– Podejrzewam, że gawrony przeniosły się tu z innego miejsca, być może z cmentarza w Krzyżu, gdzie z powodu zanieczyszczeń odchodami, których były sprawcami, płoszono je za pomocą armatek hukowych – mówi Zygmunt Szych, dziennikarz, wieloletni obserwator ptaków i mieszkaniec Osiedla Dąbrowskiego. – Dziwi mnie tylko, że ptaki kraczą niemal przez całą noc, dobrze słychać je w mieszkaniach. Koło północy robi się trochę ciszej, ale i tak są słyszalne. Kiedy one śpią? Przecież ptaki też muszą spać. Nad ranem podrywają się do lotu i udają na swoje żerowiska. Nie ma ich tu cały dzień, dopiero później wracają na nocleg. Zaskakuje zwłaszcza tak ogromna liczba ptaków, gałęzie drzew są nimi wręcz oblepione.
Dr Kazimierz Walasz, znany naukowiec ornitolog, prezes Małopolskiego Towarzystwa Ornitologicznego w Krakowie, autor popularnych publikacji na temat ptaków, mówi, że gawronie kolonie – mniejsze lub większe – często obserwowane są w miastach, ptaki poszukują tu odpadków, żerują na trawnikach. Najczęściej jednak żywią się one poza obszarami miejskimi: na polach uprawnych, wysypiskach śmieci itp.
Niewykluczone, że duża kolonia gawronów, którą teraz obserwuje się na „Falklandach”, miejsce to wybrała także dlatego, że w niedalekim sąsiedztwie znajduje się dobra stołówka: składowisko śmieci w Krzyżu. Możliwe, że to ono stanowi codzienny cel ich podróży.
– Te gromadne przeloty nie są przypadkowe, to rezultat ptasiej logistyki – zauważa dr Walasz. – One odbywają się w sposób przemyślany, zorganizowany, według ustalonego porządku. Nim pojawi się wielka gromada, wcześniej ptaki wyznaczają sobie punkty zborne, by później o odpowiedniej porze poderwać się do wspólnego lotu w określone miejsce, lotu wymagającego z ich strony stałej koordynacji, także głosowej.
Owo nieustanne krakanie to, zdaniem dr. Walasza, forma porozumiewania się między ptakami. Naukowiec nie jest zaskoczony, że trwa to, jak twierdzą mieszkańcy Osiedla Dąbrowskiego, całą noc.
– Oczywiście, większa część tych ptaków w ciągu nocy śpi, ale w tak dużej gromadzie trudno utrzymać całkowitą ciszę. Jeśli jakiś osobnik się odezwie, bo coś się tam dzieje, bo coś go niepokoi, niektóre mu na ten sygnał odpowiadają. W tak sporym skupisku zawsze jest dużo powodów do swarów. Ptaki reagują na rozmaite bodźce i wystarczy, że dotyczy to kilkudziesięciu osobników w gromadzie liczącej kilkaset sztuk. Można wtedy odnieść wrażenie, że wszystkie ptaki nie śpią i że coś innego zajmuje ich uwagę.
Dr Walasz jest zdania, że jeśli ptaki, które założyły kolonię w tarnowskim sadzie, w pobliżu bloków, zakłócają mieszkańcom spokój, mogą oni zgłosić sprawę do odpowiednich służb w mieście i liczyć na interwencję. Interwencja polegałaby na płoszeniu gawronów za pomocą różnego rodzaju odstraszaczy. Nie zawsze jednak przynosi to oczekiwany rezultat.
Na razie najbardziej cierpią drzewa i ich otoczenie – z powodu dużej ilości odchodów.
Obserwowane teraz gawrony to ptaki, które na zimę przeprowadziły się z Rosji i Ukrainy do łagodniejszej pod względem klimatycznym Polski. Odlecą wraz z wiosną. Z kolei rodzime gawrony przenoszą się w tym czasie do innych krajów w Europie, choć ze względu na lekkie zimy, które zdarzają się u nas coraz częściej, pozostają na miejscu.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o