Ile masła w maśle?

0
135
REKLAMA

Sklepowe półki uginają się od rozmaitych artykułów spożywczych. Klientów kusi szklanka mleka na zielonej łące, łaciata krowa lub kolorowa pszczółka jak na obrazku z dziecięcej bajki. Jednak w treść na etykiecie mało kto się wgłębia. – Podczas zakupów najważniejsza jest dla mnie cena żywności – słyszymy najczęściej od kupujących. Ale nie dla wszystkich sprawa jest tak oczywista. – Nie lubię być oszukiwana: albo coś jest mlekiem, serem, masłem, albo nie! Dlatego zbyt niska cena miodu lub śmietany budzi moje podejrzenia – mówi tarnowianka.
Rzeczywiście na sklepowych półkach znajdziemy rozmaite artykuły, również te zupełnie nieodpowiadające deklaracjom producentów. Inspekcja Handlowa systematycznie sprawdza na zlecenie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, czy przedsiębiorcy nie wprowadzają w błąd i czy oferują fałszowane produkty żywnościowe.
Takie kontrole przez cały czas prowadzone są również w tarnowskich sklepach. Jaki jest ich efekt? Do fałszowania żywności wcale nie dochodzi tak rzadko.
– Są rzetelni producenci, ale są i tacy, którzy chcą oszukać – komentuje Sławomir Bryniarski, starszy inspektor z tarnowskiej Inspekcji Handlowej. Największym problemem jest podrabiane masło. – Produkt musi zawierać 82 proc. tłuszczu mlecznego, jeżeli jest go mniej, wówczas takie masło jest najwyżej wyrobem masłopodobnym – wyjaśnia inspektor. – Tymczasem mieliśmy przypadki, gdy masło zawierało aż 60 proc. tłuszczu roślinnego.
Jak odróżnić prawdziwe masło od fałszywego? Przeciętny klient może mieć z tym problem, jednak wiadomo, że gdy kostka wyjęta ze sklepowej chłodziarki jest miękka, to masło zawiera dużo oleju roślinnego. Ważny jest też kolor. Prawdziwe masło jest białe. Często spotykane żółte kostki są zazwyczaj sztucznie barwione i na ich opakowaniu można doszukać się oznaczenia E160. Masło powinno mieć też mleczny zapach.
Ale nie tylko o mało maślane „masło” chodzi. W kozim mleku dość często pojawia się mleko krowie lub tłuszcz roślinny, w miodzie znajdziemy zwykły cukier, a droga oliwa z oliwek zawiera olej roślinny. Tego typu tłuszcze są też dodawane do czekolady, gdy producenci oszczędzają na maśle kakaowym. Często też do wołowego mięsa mielonego dodaje się tańszą wieprzowinę, a parówki cielęce zamiast cielęciny zawierają drób.
O tym, co faktycznie producenci dokładają do żywności, pracownicy tarnowskiej Inspekcji Handlowej dowiadują się dopiero po badaniach w laboratorium, ale przy przeglądaniu sklepowych dokumentów sami mogą wykryć nieprawidłowości. – W minionym roku zanotowaliśmy dwa przypadki, kiedy zamiast smażonego dorsza oferowano klientom tańszego czarniaka lub błękitka. Zamiast obiecanego fileta z soli możemy dostać np. limandę żółtopłetwą – wymienia Sławomir Bryniarski. – Jak to wykrywamy? Sprawdzamy dokumenty dostaw z chłodni i jakie dania oferują klientom właściciele punktów. Jeśli przy tzw. zakupie kontrolowanym stwierdzimy, że zamiast smażonego dorsza podają w lokalu inną, tańszą rybę, właściciel może być ukarany mandatem.
Żywność jest fałszowana od czasu, gdy tylko zaczęto ją produkować. W starożytności barwiono i aromatyzowano wino, w czasach Pliniusza do ziaren pieprzu dodawano jagody jałowca. W XIX wieku zaczęto fałszować wszystkie artykuły spożywcze. Chcąc zagęścić śmietanę, dodawano do niej mąkę albo kredę, masło produkowano z margaryny, nawet tej uzyskiwanej z tłuszczu padłych zwierząt. Jako koniaki sprzedawano mieszaninę rumu, wina, karmelu i tzw. esencji koniakowej. Marmoladę wytwarzano z pulpy jabłkowej, a kwas chlebowy uzyskiwano z kwasu winnego. W PRL przedłużano termin przydatności mleka do spożycia, dodając do niego proszek do prania, a żeby nie skwaśniało – doprawiano sodą. Dziś producenci żywności, chcąc oferować jak najniższe ceny, stosują rozmaite zabiegi. W sklepach możemy mieć nawet kilka procent sfałszowanej żywności.
Co zrobić, by nie dać się oszukać? Trzeba uważnie czytać etykiety produktów. Oprócz informacji dotyczącej zawartości tłuszczów czy kaloryczności, warto też zwrócić uwagę na… nazwę. Miksom roślinnym już od pewnego czasu nie można nadawać nazw zawierających słowo „masło”, dlatego wyrób masłopodobny może nazywać się po prostu „śmietankowe”.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o