Ile poszło na ścięcie?

0
88
drzewa

Polacy zaczęli masowo wycinać drzewa, ponieważ zliberalizowane prawo o ochronie przyrody zniosło obowiązek uzyskania zgody na wycinkę na prywatnych działkach. Złagodzono też wymogi, które trzeba spełnić, by uzyskać zgodę na ścięcie w pozostałych przypadkach. Drzewa znikają przeważnie
z działek, które mogą posłużyć za teren pod inwestycje. Główny powód: właściciele nie wierzą, że tak liberalne prawo utrzyma się zbyt długo, więc spieszą się, by zdążyć.Jeszcze do niedawna na usunięcie drzewa w Tarnowie trzeba było mieć zezwolenie, a zgodę wydawały trzy instytucje: magistrat, jeśli działka nie należała do miasta, w przypadku miejskiego gruntu decydował Zespól Parków Krajobrazowych Województwa Małopolskiego, a jeżeli obszar miał charakter zabytkowy – postanowienie leżało w gestii konserwatora zabytków. Zgoda na wycinkę oznaczała pobranie opłaty, chociaż osoby nieusuwające drzew na cele gospodarcze nie musiały płacić. Ścięcie drzewa w mieście było wydatkiem wynoszącym średnio kilka tysięcy złotych. Chyba, że chcieliśmy usunąć okaz wartościowy, choćby dąb o dużym obwodzie, to wtedy trzeba było zapłacić kilkadziesiąt tysięcy złotych. Opłaty trafiały do miejskiej kasy i były przeznaczane na nowe nasadzenia.
Od stycznia urzędnicy tarnowskiego magistratu odbierają dziennie po kilka telefonów od tarnowian chcących pozbyć się drzew. Przed zmianą przepisów tyle samo napływało w tej sprawie wniosków, czyli w istocie niewiele się zmieniło.
– Zgłaszają się mieszkańcy, którzy chcą wycinać drzewa rosnące przy domach, ale oni na pewno zrekompensują ubytek zieleni przez nowe nasadzenia. Bardziej obawiamy się działań deweloperów czy inwestorów przejmujących działki, z których znika cała zieleń. Jednak na razie nie dochodzi do tak drastycznych przypadków – wyjaśnia Marek Kaczanowski, dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Tarnowa.
Od nowego roku samorządy mogą same ustalać opłaty dla przedsiębiorców za wycięcie drzew. Ministerstwo określiło jedynie maksymalną stawkę, przy której pozostał choćby Kraków. W Tarnowie opłaty obniżono nawet siedmiokrotnie, co miejscy urzędnicy tłumaczą, że wysokie do tej pory stawki nie przystawały do tarnowskich realiów, zbyt obciążały potencjalnych inwestorów i zachęcały do kombinowania.
– Obecne opłaty są rozsądne – uważa szef magistrackiego wydziału. – Dotychczasowe były za wysokie. Większość przedsiębiorców rezygnowała z pozyskania zezwolenia na usuwanie drzewa i radziła sobie w inny sposób, omijając obowiązujące przepisy. Niektórzy uciekali się nawet do wybiegów, podlewając drzewo środkiem chemicznym, by uschło. Dotyczyło to czasem starego drzewostanu, nawet drzewa – pomniku przyrody, które rósło przy al. Pszennej. W efekcie drzew ubywało. Zgłaszaliśmy tego typu przypadki policji, ale wszystkie sprawy umarzano z powodu niewykrycia sprawcy. Wolimy, aby wycinka była pod kontrolą miasta, bo jeśli wydamy zezwolenie, dokładnie będziemy wiedzieć, gdzie i jakie drzewa zostaną usunięte, a przedsiębiorców zobowiążemy do zastępczych nasadzeń.Do niedawna za wycinkę lipy o obwodzie 150 centymetrów przedsiębiorca musiał zapłacić 12 tysięcy złotych. Dzięki uchwalonej przez radnych obniżce po wejściu w życie nowych stawek usunięcie tego samego drzewa będzie kosztowało 2250 złotych. Za wycięcie dębu o obwodzie trzech metrów przedsiębiorca zapłaci 7,5 tys. złotych, a nie jak do tej pory – 54 tysiące.Czy w Tarnowie ubędzie drzew? Na to pytanie trudno dziś odpowiedzieć, zwłaszcza że rząd obiecuje przyjęcie poprawek do obowiązującego od stycznia prawa. Tarnowski magistrat zapowiada na wiosnę akcję, podczas której zaoferuje tarnowianom sadzonki drzew, niewykorzystane podczas nasadzeń przez firmy i przedsiębiorstwa.
– Mieszkańcy chcący posadzić w swoim rejonie drzewo czy krzew będą mogli zgłosić się do urzędu, a my przekażemy im sadzonki – zapewnia Marek Kaczanowski.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o