Ile wytrzyma most?

0
67
most-na-watoku
REKLAMA

W magistracie uspokajają co prawda, że most powinien posłużyć jeszcze parę lat, ale mieszkańcy obawiają się, że nie wytrzyma obciążenia i dojdzie do katastrofy. Modernizacja czy budowa nowej przeprawy w tym miejscu może pochłonąć wiele milionów złotych, ale odkładanie decyzji może te koszty tylko pomnożyć. Inna rzecz, że władze miejskie obawiają się w związku z tym ogromnych utrudnień na ul. Narutowicza, która jest jedną z głównych arterii Tarnowa. W ciągu doby przejeżdża nią kilkanaście tysięcy samochodów.
Krzysztof Madej, dyrektor Wydziału Realizacji Inwestycji w Urzędzie Miasta Tarnowa zapewnia, że władze samorządowe zdają sobie sprawę z konieczności naprawy mostu i już podjęto pierwsze działania.
– Jeszcze nie wiemy, czy most będzie przebudowany, czy budowany od nowa. Kompletna dokumentacja techniczna ma być w każdym razie gotowa w połowie przyszłego roku. A reszta zależeć będzie już od nowych władz miasta i zapisania inwestycji w budżecie.
Tak więc nie ma pewności, że inwestycja ruszy w 2016 roku, tymczasem stan mostu pogarsza się i pojawiają się utrudnienia dla użytkowników tego fragmentu ulicy Narutowicza. Narzekają zwłaszcza piesi, którym pozostawiono wąski chodnik z jednej strony, a po stronie kościółka NMP zamknięto całkowicie przejście przez most. Chodnik w tym miejscu jest tak sfatygowany, że stwarza niebezpieczeństwo dla ludzi i dlatego ustawiono tam barierki zakazujące wstępu.
Tarnowianie ignorują jednak ten zakaz, choć policjanci i strażnicy miejscy często interweniują w tym miejscu. Mieszkańcy tłumaczą się, że nie chcą nadkładać drogi, aby przejść przez most. Ich zdaniem, informacja o zamknięciu przejścia przez most powinna być ustawiona już przy pasach naprzeciwko Starego Cmentarza. Proponują też uruchomić dodatkowe przejście na drugą stronę Narutowicza. Na to jednak liczyć nie mogą, przepisy nie zezwalają, aby na krótkim odcinku malować kolejne „zebry” i komplikować ruch pojazdów.
Piesi napominani przez stróżów prawa powinni też wiedzieć, że przechodzenie przez jezdnię poza przejściem dla pieszych jest dopuszczalne wówczas, gdy odległość do najbliższego z nich przekracza sto metrów. W przypadku mostu na ul. Narutowicza ten warunkowy przepis nie ma zastosowania.
Obecny stan rzeczy na moście może potrwać długo, bardzo długo. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja pod mostem, pod którym podwieszone są rury gazowe, wodociągowe i inne, dodatkowo obciążając go i zagrażając stabilności. – Tak nie może zostać, te „obce instalacje” muszą bezwzględnie zniknąć, aby odciążyć most – mówi dyr. Madej. – Przed przystąpieniem do remontu czy budowy mostu konieczne będzie umieszczenie ich w bezpiecznej konstrukcji, o co zadbać muszą właściciele tych wszystkich instalacji. Myślę, że powinni też uczestniczyć w kosztach planowanej przebudowy mostu.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments